Łukaszenka i Kim kładą podwaliny pod nową „oś zła”
31 marca 2026
Północnokoreański dyktator Kim Dzong Un aktywnie rozbudowuje swoją sieć podobnie myślących przywódców i w ubiegłym tygodniu powitał na szczycie w Pjongjangu przywódcę Białorusi Aleksandra Łukaszenkę. Podczas dwudniowej wizyty obaj podpisali traktat o przyjaźni i współpracy, a Łukaszenka zarządził otwarcie ambasady w stolicy Korei Północnej.
Według państwowej agencji informacyjnej Korea Central News Agency (KCNA) Kim wyraził solidarność z białoruskimi władzami „w dążeniu do osiągnięcia stabilności społeczno-politycznej i rozwoju gospodarczego kraju oraz w obronie suwerennych praw na arenie międzynarodowej”.
„Nowy etap rozwoju”
Łukaszenka stwierdził, że „chociaż oba kraje są geograficznie oddalone od siebie, stosunki dwustronne oparte na długoletnich tradycjach przyjaźni i wspólnych uczuciach wkroczyły w nowy etap rozwoju”. Obaj przywódcy omówili plany zacieśnienia wymiany i współpracy w wielu dziedzinach, w tym w dyplomacji, wymianie informacji, rolnictwie, edukacji i zdrowiu publicznym.
Aby przypieczętować rozwijającą się przyjaźń, Łukaszenka podarował Kimowi karabin szturmowy VSK i powiedział przez tłumacza: „Jeśli wrogowie zaatakują, możesz go użyć”. Kim odwdzięczył się prezentem w postaci szabli kawalerii w ozdobnej pochwie, jak poinformowała agencja KCNA.
– Ponieważ zarówno Białoruś, jak i Korea Północna są sprzymierzone z Rosją, szczyt w Pjongjangu przyczyni się do rozwoju osi Mińsk–Moskwa–Pjongjang – przewiduje w rozmowie z DW Andriej Lankow, urodzony w Rosji profesor historii i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Kookmin w Seulu: „Wydarzenie takie jak to jest dla tych krajów dobrym sposobem na zwiększenie międzynarodowego prestiżu, pokazanie, że nie są one »izolowane«, a także na obalenie sugestii, że nie mają one znaczenia”.
– Wykorzystując swoje bliższe relacje z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, Kim prowadzi coraz bardziej asertywną politykę zagraniczną, mającą na celu rozszerzenie stosunków z krajami przeciwstawiającymi się Waszyngtonowi, dążąc do przełamania izolacji i wzmocnienia swoich wpływów w regionie. Kim i Łukaszenka wykorzystają również swój rozwijający się sojusz do rozszerzenia stosunków z krajami, które sprzeciwiają się wpływom i potędze militarnej USA na arenie międzynarodowej – dodał Lankow, opisując obu przywódców jako „demonstrujących solidarność blokową, aby podkreślić siłę sojuszu”.
Białoruś i potencjał bojowy Korei Północnej
Chun In-bum, emerytowany generał broni armii Korei Południowej, a obecnie starszy pracownik naukowy w National Institute for Deterrence Studies, amerykańskim think tanku, powiedział, że nie wspomniano publicznie o porozumieniu w sprawie broni, ale przewiduje, że Białoruś skorzysta z technologii rakietowej Korei Północnej i jej rosnącej wiedzy w zakresie wojny z użyciem dronów.
– To kontynuacja działań dyplomatycznych Korei Północnej, a gdy Łukaszenka uczestniczył w paradzie wojskowej w Pjongjangu, zapewne powiedziano mu, że wszystko, co widzi, jest na sprzedaż – stwierdził w rozmowie z DW: „Powiedziano mu też zapewne, że rzeczy, których nie widzi, również są na sprzedaż”. Obejmowałoby to najbardziej zaawansowane międzykontynentalne pociski balistyczne Korei Północnej, dodał, a wiadomo, że Pjongjang inwestuje również znaczne środki w technologię jądrową, drony oraz pociski o jeszcze większym zasięgu i ładowności.
W niedzielę (29.03.2026), zaledwie kilka dni po wyjeździe Łukaszenki, w mediach państwowych pojawiło się zdjęcie Kima uczestniczącego w testach nowego silnika rakietowego, który analitycy łączą z wysiłkami reżimu na rzecz opracowania technologii wielokrotnych, niezależnie naprowadzanych głowic (MIRV). – Łukaszenka może bardzo dobrze mieć tego typu rzeczy na swojej liście zakupów i należy tu wyrazić prawdziwą obawę o rozprzestrzenianie broni – dodał ekspert.
Korea Północna umacnia sojusze
Program dronów Korei Północnej również znacznie skorzystał na wysłaniu żołnierzy na rosyjską wojnę w Ukrainie – wyjaśnił Chun In-bum – a Białoruś zdaje sobie sprawę, że know-how będzie nieoceniony na przyszłych polach bitew. Starania Kima o Łukaszenkę zbiegają się z serią innych posunięć dyplomatycznych, które na pierwszy rzut oka wydają się stosunkowo niewielkie, ale wskazują na bardziej skoordynowane wysiłki zmierzające do umocnienia jego sojuszy.
W sobotę północnokoreańska agencja informacyjna KCNA podpisała umowę o współpracy medialnej z rosyjską agencją informacyjną TASS. W poniedziałek pierwszy od sześciu lat samolot Air China z Pekinu wylądował w stolicy Korei Północnej, a na początku tego miesiąca wznowiono również połączenia kolejowe przez granicę.
Tego samego dnia agencja KCNA zacytowała słowa Kima, który podziękował prezydentowi Chin Xi Jinpingowi za gratulacje z okazji ponownego mianowania go przewodniczącym Komisji Spraw Państwowych Korei Północnej, dodając, że wierzy, iż stosunki między Koreą Północną a Chinami wkraczają na „nowy, wyższy etap, zgodny z aspiracjami i pragnieniami obu stron oraz narodów obu krajów”.
Chun In-bum dodał, że liczba bliskich partnerów ideologicznych, z którymi Korea Północna może współpracować, pozostaje ograniczona, i przewiduje, że Kim będzie nadal koncentrował swoje wysiłki na rozwijaniu stosunków z trzema krajami – Rosją, Chinami i Białorusią – które jego zdaniem mogą najlepiej wspierać jego własne cele.
Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.