Żelazna Merkel w Kanadzie
25 czerwca 2010
W obliczu krytyki USA pod adresem idącego w miliardy euro niemieckiego programu oszczędnościowego zarówno kanclerz Angela Merkel, jak i minister finansów, przeszli do ofensywy, by rozwiać powstające wrażenie, że Niemcy stają się hamulcem rozwoju gospodarczego. Merkel i Schäuble uważają, że konsolidacja nie tylko nie zagraża ożywieniu, lecz nawet je wspiera. Dlatego na rozpoczynającym się w ten piątek (25.06.2010) szczycie w Kanadzie Niemcy nie ulegną naciskom.
Ofensywa Obamy
Kanclerz dodała, że nie wolno zapominać o tym, że Niemcy wzięły na siebie rekordowy ciężar długów, by rozkręcić koniunkturę na świecie i ożywić konsumpcję w Niemczech. Berlin przeznaczył w tym roku 2,1 procent PKB na ożywienie koniunktury, a zatem znacznie więcej, niż liczne inne państwa. Merkel przypomniała, że wyraźnie poinformowała o tym w rozmowie telefonicznej prezydenta USA, Obamę. Obama jest zdania, że teraz nie czas, by ostro redukować programy na rzecz ożywienia koniunktury, wdrożone jako instrument walki z kryzysem.
Schäuble: oszczędzać dla wzrostu
Także minister finansów, Wolfgang Schäuble, odrzuca krytykę rzekomo "antywzrostowej" polityki Niemiec. Nie podziela zarzutu, jakoby rząd Niemiec wyhamowywał ożywienie koniunktury przez program oszczędnościowy. Uważa, że Niemcy wykazują się odpowiedzialnością za wzrost gospodarczy w Europie i na świecie, tyle, że nie "poprzez zwiększanie długu publicznego, lecz poprzez rolę czynnika stabilizacyjnego”. Nie ma mowy – kontynuuje minister finansów w Berlinie – o ostrym wyhamowaniu, lecz jedynie o uruchamiającym siły wzrostu wstrzymaniu wzrostu zadłużenia. Odrzuca on żądania wzrostu zadłużenia wewnętrznego: "stymulacja popytu kredytami nie może stać się permanentnym cudownym środkiem".
SPD: Obama ma rację
Stanowiska rządu Niemiec nie podziela szef opozycji, Sigmar Gabriel (SPD). Na łamach gazety Die Welt Gabriel, przed szczytem G20, wyraził poparcie dla krytyki USA wobec polityki gospodarczej rządu Niemiec. „Musimy rozmawiać także o inwestycjach, a nie tylko o programach oszczędzania”, powiedział Gabriel dziennikowi Financial Times Deutschland. Lewicowy polityk opowiedział się jednak za kontrowersyjnym projektem ostrzejszej regulacji rynków finansowych. Jego zdaniem, takie instrumenty są niezbędne, aczkolwiek nie wystarczające. Gabriel opowiada się za tzw. modelem Volckera, czyli rozdzieleniem banków inwestycyjnych od usługowych.
(rtr, dpa, apn, afp, Die Welt) A. Paprzyca
Red. odp.: Magdalena Dercz