1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Soldat

26 października 2010

Henry Lukács jest podoficerem Bundeswehry do zadań specjalnych. Za dzielną postawę podczas akcji bojowych w Afganistanie otrzymał krzyż za odwagę. Dziś mieszka w koszarach w Zweibruecken i jest zapalonym spadochroniarzem

Żołnierz Henry Lukacs
Żołnierz Henry Lukacs

370 razy wyskakiwał już Henry Lukács z samolotu do Jeziora Bodeńskiego.

Zaliczone ma nawet skoki z wysokości 10 kilometrów. Nie bez kozery nazywa je skokami o specjalnym stopniu trudności. Temperatury spadają na tej wysokości do 60 stopni Celsjusza, a skakać trzeba z 60-kilogramowym ciężarem na plecach. Te 60 kilo daje się mocno we znaki podczas lądowania. ”Najlepiej mieć kogoś przy sobie, kto pomoże wstać po skoku. Ale, gdy w samolocie otwiera się rampa, gdy patrzy się w przyprowadzającą o zawroty głowy otchłań i wyskakuje, szybko zapomina się o ciężarze na plecach.

Dwóch przyjaciół stracił w Afganistanie


Henry Lukács należy do grupy niemieckich żołnierzy, którym w lipcu 2009 roku kanclerz Angela Merkel po raz pierwszy wręczyła krzyż za odwagę. 28-letni żołnierz armii zawodowej, Henry Lukács, otrzymał go za udział w operacji zbrojnej w Afganistanie 20 października 2008 roku , podczas której doszło do samobójczego zamachu Al-Qaidy na niemiecki posterunek. "Pośpieszylismy z pomocą rannym i czuwaliśmy nad akcją ewakuacyjną".

Wiele miesięcy po tym incydencie Henry Lukács ciągle jeszcze jest głęboko wstrząśnięty: „Myśląc o Afganistanie czuję smutek i cierpienie. Straciłem tam dwóch dobrych przyjaciół”.

Dlatego życzyłby sobie dla kolegów, biorących udział w misji w Hindukuszu, więcej zrozumienia i poparcia ze strony społeczeństwa. Udział niemieckich wojsk służy dobrej sprawie, argumentuje Hery Lukács podkreślając pomoc niemieckich żołnierzy przy odbudowie kraju. Niestety, społeczeństwo dowiaduje się o tym dopiero wtedy – krytykuje - kiedy podczas tej czy innej akcji, niemieccy żołnierze zostaną napadnięci lub zabici.

Pomoc dla młodych żołnierzy


Koszary w ZweibrueckenZdjęcie: DW

Henry Lukács nazywa siebie multiplikatorem. Jego zadaniem po powrocie do kraju jest bowiem przekazanie młodym żołnierzom doświadczeń zdobytych podczas afgańskiej misji i szkolenie ich w wykonywaniu niebezpiecznych zadań specjalnych. Kompetencje ma. Na ścianach jego małego pokoju, zamiast zdjęć z urlopu, wiszą dyplomy. Prawie każdy tydzień jest w drodze w Niemczech i zagranicą. Czy jako spadochroniarz Dywizji dla Specjalnych Operacji zalicza siebie do wojskowej elity? Lukács macha tylko skromnie ręką: "To definicja innych. Na pewno intensywne szkolenie sprawia, że jesteśmy inni, niż inne dywizje. Ale przede wszystkim jestem wdzięczny, że mogę robić to, czego nie robi każdy".


Grupa zaprzysiężonych


Codzienna odprawaZdjęcie: DW

Szary, wypełniony rutyną dzień powszedni Bundeswehry nie jest mu obcy. Gdy nie jest w drodze, mieszka wspólnie z kolegami z batalionu w koszarach w Zweibruecken. Podczas gdy szeregowcy mieszkają z reguły we trzech w jednym pokoju, Henry Lukács jako podoficer ma wprawdzie mały, ale własny pokój. Właśnie zepsuł mu się telewizor. Ma więc więcej czasu dla kolegów. ”Jesteśmy bardzo zgraną grupą. Trudno gdzie indziej znaleźć tak przyjazną atmosferę pracy jak u nas”. Ale bez wzajemnego zaufania i zrozumienia, nie moglibyśmy prawidłowo funkcjonować. Ostatecznie żołnierze muszą nie tylko dobrze się rozumieć mieszkając pod jednym dachem, ale szczególnie podczas niebezpiecznych akcji muszą sobie ufać.

Przyjaciółkę poznał w podczas skoków na spadochronie


Weekend to pora na życie prywatne. Henry Lukács co tydzień odwiedza swoją przyjaciółkę w Kolonii. Mimo, że pochodzi z Jeny, Kolonię w międzyczasie traktuje jak rodzinne miasto. Przyjaciółka „spadła mu” w pełnym tego słowa znaczenia „pod nogi”. W wolnym czasie jest też skoczkiem spadochronowym.

Henry filmuje ją ostatnio podczas skoku. Rodzina i dzieci są w planie. Przy organizacji życia Lukács lubi system szufladkowy: ”Najpierw jedna szufladka , potem druga”. Ale najpierw przyjaciółka Henryego musi ukończyć studia prawnicze. Po zakończeniu służby wojskowej Henry Lukács miałby ochotę wyemigrować na Kubę. Tam – jak dotychczas – spędzili najpiękniejszy urlop. "Cygara to moja wielka pasja. Paląc kubańskie cygaro odprężam się i puszczam wodze fantazji. Nazywam to stanem absolutnego zadowolenia”.

Feedback:

Czy jesteś tego samego zdania, że udział niemieckich wojsk Bundeswehry w afgańskiej misji powinien spotkać się z większym zrozumieniem i poparciem ze strony społeczeństwa?

Autor: Mikhail Bushuev/Danuta Bregula

red. odp.: Alexandra Jarecka