1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

10 lat Statutu Rzymskiego

Klaus Dahmann17 lipca 2008

17 lipca 1998 roku został podpisany Statut Rzymski. Na jego podstawie powstał dwa lata później pierwszy w historii ludzkości międzynarodowy sąd.

Trybunał Karny obraduje nad zbrodniami w Srebrenicy (2007)
Trybunał Karny w Hadze obraduje nad zbrodniami w Srebrenicy (2007)Zdjęcie: AP

Dwa lata trwały negocjacje w sprawie Statutu Rzymskiego. Kiedy osiągnięto porozumienie wszyscy mówili, że położono „kamień węgielny pod światowe prawodawstwo”. Statut podpisało 120 krajów, a Gerd Westdickenberg, szef niemieckiej delegacji na negocjacje w Rzymie skomentował to wtedy w optymistycznym tonie. -„ Z Rzymu wysłaliśmy sygnał, że ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości, zbrodnie wojenne i agresja – będą w przyszłości ścigane. A ci, którzy są sprawcy tych zbrodni nie będą mogli się skryć gdziekolwiek, bo wszędzie dosięgnie ich ręka sprawiedliwości.”


Podwaliny światowego prawodawstwa karnego

Każdy z sygnatariuszy Statutu Rzymskiego miał we własnym zakresie uchwalić ustawy pozwalające na pociąganie do odpowiedzialności karnej za zbrodnie na ludzkości nawet najwyższych rangą polityków i wojskowych lub postawić ich przed międzynarodowym sądem, który wszcząłby te postępowania, których nie są zdolne przeprowadzić sądy krajowe. -„ Ale my nie jesteśmy sądem najwyższym na świecie.” –zaznacza Moreno-Ocapo, obecny prokurator Trybunału Karnego.


Wiele państw sygnatariuszy Statutu Rzymskiego uchwaliło przepisy, które pozwalają ścigać najcięższe zbrodnie, łącznie z ludobójstwem. Także Niemcy mają swoje własne regulacje prawne dotyczące zbrodni wojennych. W ten sposób chcą zapobiec, aby niemieccy obywatele stawiani byli przed haskim Trybunałem Karnym.


Kto się boi Trybunału Karnego?

Fotomontaż: prezydent al Baschir, uchodźcy z Darfuru, Międzynarodowy Trybunał Karny w HadzeZdjęcie: AP / dpa / DW

Nie wszystkie państwa popisały dotychczas Statut Rzymski. Odmówiły tego Chiny, Indie i Rosja, a także uchodzące za wzór dla innych Stany Zjednoczone. Prezydent George W. Bush osobiście wycofał się z grona sygnatariuszy, w którym USA znalazła się po złożeniu podpisu pod tym dokumentem przez jego poprzednika, Billa Clintona. Bush uzasadnił swoje postępowanie w sposób następujący. -„Kiedy USA czyni starania zaprowadzenia pokóju na całym świecie, nasi dyplomaci i żołnierze mogliby być oskarżani przez ten Trybunał. Postaramy się znaleźć jakiś rozwiązanie tej kwestii na forum ONZ. Ale nie będę ratyfikował Statutu Międzynarodowego Trybunału Karnego.”- powiedział amerykański prezydent.


W międzyczasie ucichły dyskusje na ten temat w USA i w Europie. Między innymi dlatego, że Trybunał prowadzi obecnie postępowanie w sprawie zbrodni, które miały miejsce w Kongo, Ugandzie, w Afryce `Środkowej oraz w Darfurze. -„Szukałem najcięższych zbrodni. Jak się okazuje, popełniono je w Afryce. Tam są najtrudniejsze przypadki – mówi prokurator Moreno-Ocampo.

Amerykański politolog, Jeff Laurenty widzi to inaczej. -„Ten Trybunał pokaże, co potrafi. Nie przeszkodzi mu w tym rząd Busha. Nadarzy się jeszcze okazja, aby pokazać, że paranoiczne wyobrażenia prawicy o Trybunale Karnym, są nieuzasadnione.”

Washington zrobił już pierwszy mały krok. Kiedy Rada Bezpieczeństwa ONZ zleciła haskiemu Trybunałowi zbadanie zbrodni w Darfurze, USA nie zawetowało, a jedynie wstrzymało się od głosu.