20 lat po transformacji politycznej w Europie
22 marca 2009
20 lat po przemianach roku 1989 trudno jest dziś w Europie mówić o wspólnej europejskiej kulturze pamięci. Proces jej tworzenia nadal jeszcze trwa. Każdy kraj posiada bowiem swoją odrębną narodową perspektywę.
Dieter Bingen, dyrektor Instytutu Polskiego w Darmstadzie, zauważa jednak pozytywny trend. "W porównaniu z sytuacją sprzed dziesięciu lat dzisiejsza dyskusja o 1989 roku jest pełniejsza i to jest postęp" - twierdzi Bingen. Jeszcze dziesięć lat temu w Niemczech debata odbywała się głównie z niemieckiej perspektywy, a w jej centrum stał upadek muru, dodał historyk z Darmstadtu. - "Postrzegaliśmy to głównie jako zasługę Gorbaczowa. W tym roku przywiązuje się natomiast większą wagę do chronologii i częściej opowiada się o tym, co doprowadziło do upadku muru." -zauważa Bingen i mówi: - "Tylko w ten sposób można uniknąć uproszczeń i utrwalenia się błędnego przeświadczenia, że przełom w Europie zaczął się od upadku muru. Musimy pamiętać o poprzedzającym ruchu oporu, który sięga co najmniej początku lat 80-tych".
Liczą się tylko fakty
Równocześnie eksperci podkreślają, że pamięć historyczna jako jedna i uniwersalna prawda nie istnieje. Prawdziwe są "jedynie" fakty.
Należy jednak zaakceptować, że istnieją różne interpretacje historii, które ulegają zmianom. Markus Meckel opowiedział o jednej z niedawnych dyskusji w Berlinie, w jakiej wzięli również udział Michail Gorbaczow i Hans Dietrich Genscher: - "Po tej dyskusji można było prawie uwierzyć, że komunizm w Europie wschodniej się zawalił dlatego, bo Gorbaczow i najważniejsi politycy świata zachodniego tak zadecydowali. Owszem, tak też można tworzyć pamięć historyczną", powiedział ironicznie Meckel wywołując śmiech na sali. Eksperci zauważyli jednak, że powstawanie tego typu mitów jest normalnym zjawiskiem. Pewną rolę odgrywa naturalne pielęgnowanie narodowych perspektyw, ale inną sprawą jest też brak zainteresowania młodszego pokolenia historią. W porównaniu z Polską istnieje wśród młodych Niemców mała świadomość historyczna, twierdzi politolog Kai Olaf Lang z Fundacji Nauka i Polityka zauważając, że jest to problem dotykający również kwestie wewnątrzniemieckie.
Konsekwencje niewiedzy
- "Niedawno były sondaże opinii publicznej na temat stanu wiedzy o byłej NRD i również tam były ogromne "białe plamy". Wygląda na to, że w Niemczech istnieje powszechna niewiedza zarówno o tym, co się działo we własnym kraju, jak i u innych", powiedział Lang.
Dieter Bingen jest jednak przeciwny upraszczaniu problemu do braku zainteresowania młodzieży. "To jest zadanie, którego najwyraźniej nie spełnili rodzice i nauczyciele" - mówi - "Brak wiedzy o historii sąsiadów to jedna z konsekwencji podziału w Europie".
Zgadza się z tym publicysta Bazyl Kerski, który tłumaczy, że żelazna kurtyna była dla zachodu pewnego rodzaju osłoną przed niewygodnymi tematami. Świadczy o tym choćby zmienne zainteresowanie Niemców Polską w latach 80-tych, kiedy po bezprecedensowych akcjach pomocy humanitarnej dla Polaków miały miejsce okresy zupełnego odwrócenia:
- "Świadomość życia jakby na beczce prochu w czasach zimnej wojny powodowała stałe fale. W momentach kryzysu było zainteresowanie, po czym te fale opadały bardzo głęboko. To był inny świat. Poza tym nie było tak łatwego dostępu do informacji, jak dzisiaj. To zainteresowanie własnym, czyli zachodnim światem, powodowało jakiś komfort psychiczny, bo odwracało uwagę od bardzo trudnych sytuacji politycznych i gospodarczych w Europie środkowej i wschodniej", podsumował Kerski.
Niewiedza i brak zrozumienia
Przedstawiciele byłych krajów bloku wschodniego mówią nie tylko o braku wiedzy, ale i zrozumienia "zachodu" dla innej perspektywy. Przede wszystkim republiki bałtyckie oraz Polska dostrzegają zasadnicze różnice. Mówi Paweł Machcewicz, dyrektor planowanego Muzeum Drugiej Wojny Światowej w Gdańsku:
- "Zachodni europejczycy czy Niemcy powinni zrozumieć, że dla nas druga wojna światowa skończyła się w pewnym sensie w roku 1989, w sensie konsekwencji wojny. Dopiero upadek komunizmu przekreślił to wszystko, co zaczęło się 1. września 1939 roku. Tzn. utratę suwerenności i utratę instytucji demokratycznych."
Taki punkt widzenia pozostaje jednak w Niemczech odosobniony. Podczas konferencji pozytywnie zauważono, iż w miarę postępowania integracji w Europie rośnie wiedza na temat historii i coraz częściej los własnego narodu postrzega się w pełniejszym, europejskim konkteście. Taka świadomość historyczna pogłębia zrozumienie procesu i jest wspólnym dziedzictwem, powiedzieli uczestnicy dyskusji w Berlinie.
Dwudniową konferencję na temat różnych perspektyw roku 1989 zorganizowało Niemieckie Towarzystwo Wiedzy o Europie Wchodniej przy współpracy z Instytutem Goethego w Pradze oraz Instytutem Polskim w Berlinie.
Róża Romaniec, Deutsche Welle Berlin.