1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Airbus / Rynek pracy / tematyka polska

Iwona D. Metzner1 marca 2007
Symbolbild Presseschau Presse Deutsch

MAERKISCHE ZEITUNG z Poczdamu uważa, że przynajmniej z niemieckiego punktu widzenia mogło być gorzej. „Szef Airbusa Gallois ani się nie poddał naciskowi z Francji, która spodziewała się, że łaskawiej potraktuje francuskich pracobiorców ani też nie sięgnął po radykalny środek jakim jest likwidacja zakładów. Niektóre z nich zamierza się co prawda sprzedać. Nie oznacza to jednak, że pracobiorcy utracą szansę zachowania miejsc pracy - nawet, jeśli miałaby to być praca na gorszych warunkach”.

Również SUEDDEUTSCHE ZEITUNG jest zdania, że koncepcja sanacji koncernu Airbus jest konieczna. „Ponieważ towarzystwa lotnicze zamawiają obecnie więcej maszyn niż kiedykolwiek można pozwolić sobie na stwierdzenie, że obu koncernom i Airbusowi i Boeingowi nieźle się wiedzie. Za parę lat sytuacja może się jednak odmienić. Linie lotnicze dojdą do wniosku, że nie są w stanie zapełnić swych nowych maszyn pasażerami i zredukują zamówienia. Patrząc z tej perspektywy polityce koncernu Airbusa należy się pochwała. Lepiej, że reaguje już teraz a nie, gdy będzie za późno.

Tymczasem OSTSEEE-ZEITUNG z Rostocku wątpi, czy mamy tu do czynienia z przemyślaną koncepcją. „Sprzedaż zakładów i redukcje pracowników do kreatywnych rozwiązań nie należą. Kryzys wywołały błędy menedżmentu. Problemy związane z przekazem informacji oraz spór o kompetencje w łonie supernowoczensego przedsiębiorstwa doprowadziły do poważnych turbulencji. Wytknięto też i banalne błędy: nagle okazało się, że kable dla A 380 były za krótkie. Dodatkowo sprawę utrudnił konflikt interesów między stronami niemiecką i francuską. Pracobiorcy nie podzielają też opinii polityki, zachwalającej rozłożenie ciężarów między zakładami we Francji i Niemczech.

FRANKFURTER ALLGEMEINE ZEITUNG komentuje najnowsze dane rynku zatrudnienia. „Najpierw cztery, potem trzy a następnie dwa miliony bezrobotnych. W żąglowaniu liczbami mamy multum możliwości. Politycy i naukowcy prześcigają się w prognozach, do jakich spadków dojdzie w najbliższej przyszłości. Te wyliczanki odwracają uwagę od tego, co istotne mianowicie od pytania, co jest jeszcze do zrobienia na niemieckim rynku pracy, czyli w jaki sposób można by te ponad dwa i pół miliona długoletnich bezrobotnych i robotników niewykwalifikowanych zintegrować z rynkiem pracy.

W przekonaniu FRANKFURTER RUNDSCHAU Niemcy są jeszcze o mile oddalone od cudu na rynku pracy. „To, co obecnie przeżywamy to solidne ożywienie gospodarcze, idące w parze ze wzrostem zatrudnienia. Z perspektywy międzynarodowej jest to normalny proces - tego typu odprężenie wiele państw przeżywa co jakiś czas, gdy koniunktura czyniąc raz to skok w górę raz w dół znajdzie się na tej górnej połowie. Patrząc z tej perspektywy odprężenie na niemieckim rynku pracy nie jest niczym innym jak powrotem do stanu normalnego.

Berlińska DIE WELT nawiązuje w obszerniejszym artykule do książki księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego „Księża wobec bezpieki.” Kardynał Dziwisz, przełożony autora publikacji, nie krył niezadowolenia, że jeden z jego podwładnych samowolnie i na własną odpowiedzialność przekopywał się przez akta bezpieki. Jesienią zabronił mu nawet publicznych wystąpień. Po tym zakazie i zarzucie jakoby doprowadził do rozłamu kościoła tylko „nominalnie należy do diecezji” - oświadczył Isakowicz - Zaleski podczas przedstawiania książki. Poza nim - dodał - na taką ocenę zasłużyli tylko Marcin Luter i Jan Hus.