Ameryka po wyborach
9 listopada 2006
"Dymisja szefa departamentu obrony, Rumsfelda, nie rozwiązuje niczego po przegranej Republikanów w wyborach do Kongresu” – uważa NEUE OSNABRÜCKER ZEITUNG: “George Bush będzie musiał także poważnie zmienić strategię w Iraku. Amerykanie, podobnie jak Europejczycy, mają dość pocieszania przez prezydenta hasłami o dawaniu odporu, kiedy rośnie liczba ofiar walki z terrorem. W końcu bezpieczeństwo UE zależy – tak jak i USA – od przebiegu konfliktu nad Zatoką Perską. Teraz Bush będzie zmuszony do współpracy. Dla Niemiec może okazać się to niewygodne, bowiem pojawia się groźba żądań większego udziału – wojskowego czy finansowego, by odciążyć siły amerykańskie na całym świecie“.
“Śpieszna dymisja szefa departamentu obrony nie wstrzyma erozji autorytetu Busha“ – mniema BRAUNSCHWEIGER ZEITUNG: “przez ostatnie dwa lata kadencji Teksańczyk faktycznie stał się chromą kaczką, skazaną na kompromis. Lecz zakres zmian w polityce zagranicznej to niewiadoma, bowiem kierują ją nadal prezydent. To mając na uwadze należałoby na razie unikać w Niemczech większych nadziei na zmiany ku lepszemu. Być może zacznie się nam znowu poświęcać więcej uwagi w Waszyngtonie. Uchodzi za prawdopodobne, że Demokraci oczekują od nas w zamian większego zaangażowania: wojskowego w Afganistanie, politycznego w misji stabilizacyjnej w Iraku“.
“Pierwszą ofiarą klęski Republikanów w wyborach do Kongresu jest Donald Rumsfeld, szef departamentu obrony, od dawna już krytykowany za strategię w Iraku“ – zauważa SCHWÄBISCHE ZEITUNG: ”Teraz przypadła mu rola kozła ofiarnego".
”Rumsfeld nie potknął się o starą Europę, lecz o nową Amerykę” – utrzymuje SÜDKURIER: ”Z powodu polityki irackiej szef Pentagonu już dawno powinien był odejść, najpóźniej po skandalu z izbą tortur w Abu Gorab, który pozbawił Amerykanów resztek szacunku w świecie islamskim. Rumsfeld jest symbolem kursu, niszczącego wiarygodność. Polityka ta zakończyła się fiaskiem”.
”Mimo, iż z łatwością można wskazać na to, kto przegrał te wybory, to trudno określić, kto je wygrał” – zwraca uwagę MITTELDEUTSCHE ZEITUNG: ”Demokraci? Jasne, ale jaki mają oni program? Do zwycięzców należy chociażby znany poseł John Murtha, żądający natychmiastowego wycofania wojsk z Iraku, czy konserwatysta Joe Lieberman, udzielający Bushowi niemal pełnego poparcia w kwestii irackiej. Do programowej nieostrości dochodzą ograniczenia natury politycznej: mimo zmiany władzy w parlamencie prezydent rządzi nadal. Nawet, gdyby Demokraci uzyskali większość w senacie, to nie będą oni w stanie zmienić kursu w polityce zagranicznej o 180 stopni”.
”Należy wystrzegać się iluzji” – zauważa FLENSBURGER TAGEBLATT: "Nowy stosunek sił w Kongresie nie skończy wojny z terrorem, nie zakończy inwazji Iraku, nie porzuci unilateralnej doktryny wojskowej. Dopiero wtedy, kiedy administracja Busha zda sobie sprawę z tego, że przesadziła, może zmienić kurs. Jednak wybory te przyśpieszą proces oczyszczania amerykańskiej demokracji”.