1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Apostazja w Niemczech. „Wyzwolenie”

Christoph Strack
16 lipca 2021

Każdego roku setki tysięcy osób występują z Kościoła. Dlaczego odchodzą po ponad 50 latach?

Każdego roku setki tysięcy osób występuje z Kościoła
Każdego roku setki tysięcy osób występuje z KościołaZdjęcie: Horst Ossinger/dpa/picture alliance

– Długo się nad tym zastanawiałam. A potem to już było całkowite wyzwolenie – mówi 53-letnia Doris Bauer z Kolonii. W ubiegłym roku wystąpiła z Kościoła katolickiego. Była jednak niezwykle aktywną katoliczką. W parafii św. Agnieszki w Kolonii angażowała się jako lektorka i pomocnik przy komunii. Bauer, z zawodu pracownik socjalny i pedagog społeczna, jest jeszcze zaangażowana w ruch reformatorski „Maria 2.0”, który dąży do równouprawnienia kobiet w Kościele katolickim.

Jest jedną z ponad 441 tys. chrześcijan w Niemczech, którzy w 2020 roku odwrócili się od swojego Kościoła. Jedną z ponad 221 tys. osób, które odeszły z Kościoła Katolickiego. W roku 2020, tak naznaczonym pandemią koronawirusa, Kościół katolicki i Kościół ewangelicki w Niemczech odnotowały po około 50 tys. rezygnacji mniej niż w roku 2019. A jednak liczba ta, zwłaszcza po stronie katolickiej, wciąż przewyższa porównywalne liczby z wielu wcześniejszych lat.

Podatek kościelny

W Niemczech apostazja jest szczegółowo uregulowana i rejestrowana. Każdy, kto chce wystąpić ze wspólnoty kościelnej, musi zarejestrować ten krok w urzędzie państwowym. Potem powiadamiana jest odpowiednia parafia.

Doris Bauer była aktywną katoliczką, ale w 2020 r. wystąpiła z KościołaZdjęcie: privat

Tak ścisłego związku między członkostwem w kościele a płaceniem podatku kościelnego nie ma prawie w żadnym innym kraju. Dlatego też dane liczbowe w Niemczech są rejestrowane dokładniej niż w innych krajach. I właśnie dlatego analiza przyczyn jest integralną częścią corocznej publikacji statystyk. – Wielu straciło zaufanie i opuszczając Kościół, chce dać znak – powiedział przewodniczący niemieckiego episkopatu, biskup Georg Baetzing. Kościół musi się z tym zmierzyć „otwarcie i uczciwie” – dodał.

Przewodniczący Rady Kościoła Ewangelickiego w Niemczech, biskup Heinrich Bedford-Strohm, podkreślił, że przy każdym odejściu z Kościoła zadaje sobie pytanie „co możemy zrobić jako Kościół, aby przekonać ludzi o dobrym sensie przynależności do naszego Kościoła”.

Skandale pedofilskie 

Doris Bauer bardzo konkretnie mówi o powodach swojej rezygnacji. Do myślenia dało jej zachowanie niemieckich biskupów katolickich po raporcie z 2018 r. Była to kompleksowa praca naukowa, która badała przyczyny i powiązania wokół tematu przemocy seksualnej ze strony duchownych. – Nikt nie trudził się, by wziąć odpowiedzialność lub wprowadzić jakieś zmiany. Zwierzchnicy Kościoła nie chcą zmian, nie chcą sprawiedliwości płciowej – mówi Bauer.

Jest przekonana, że obecna organizacja Kościoła jest przestarzała, co dotyczy formalnego członkostwa i władzy Kościoła nad swoimi członkami. – Oficjalny Kościół mówi o sobie jako autorytecie moralnym, ale nie żyje własnymi wartościami.

Protesty w Kolonii w związku ze skandalem pedofilskimZdjęcie: Martin Meissner/AP Photo/picture alliance

Archidiecezja kolońska wśród 27 niemieckich diecezji nie zajmuje bynajmniej czołowej pozycji w statystyce apostazji. Z Kościoła wypisało się tam w ubiegłym roku 17.281 osób. W archidiecezji Monachium i Fryzyngi odeszło aż 22.595 osób. Jednak archidiecezja kolońska, kierowana przez kardynała Rainera Marię Woelkiego, od jesieni 2020 r. jest ogromnie krytykowana. Chodzi o sposób obchodzenia się z nadużyciami seksualnymi i ich tuszowanie, a także przejmowanie odpowiedzialności.

Mieszanka gniewu, smutku i odwagi

Andreas Niessen dopiero co złożył rezygnację z członkostwa w Kościele katolickim w Kolonii. 56-latek przyznaje się do katolicyzmu. Ochrzcił w przeszłości swoje dzieci, które „nauczyły się wielu wartości chrześcijańskich”. A teraz odchodzi z Kościoła. Z jakimi uczuciami? Niessen mówi o gniewie, smutku, ale i odwadze. – Rozdźwięk między wartościami chrześcijańskimi a działaniami oficjalnego kościoła i tych, którzy mają w nim władzę, stawał się coraz większy – mówi Niessen w wywiadzie dla DW.

Dla niego obchodzenie się z nadużyciami to „tylko wierzchołek góry lodowej”. Także tutaj chodzi o władzę instytucjonalną. – Ta różnica moralna między osobami konsekrowanymi a resztą świata; to jest tak bardzo nie na czasie – podkreśla Niessen. I jeszcze coś jest dla niego ważne: Kościół nie docenia różnorodności społecznej. Dotyczy to również homoseksualizmu.

Kościół w Niemczech. Brak księży, likwidacja parafii

03:06

This browser does not support the video element.

Listy oczekujących

Niessen musiał czekać na wizytę, aby opuścić Kościół. W Kolonii urzędy prowadzą listy oczekujących osób, które chcą podjąć taki krok. W sąsiednim Bonn sąd kilka tygodni temu specjalnie zwiększył liczbę pracowników w urzędzie zajmującym się apostazją.

Z reguły jest to cichy krok administracyjny, ale dla Doris Bauer ważne było, „aby odejść głośno”. Udzielała wywiadów, wyjaśniała swoją decyzję wielu znajomym z parafii.

A dziś mówi, że nie chce już wstępować do żadnej wspólnoty wyznaniowej. Bo każde wyznanie przypisuje sobie jakąś prawdę – i w ten sposób oddziela się od innych. Obecnie chodzi w Kolonii raz na nabożeństwa katolickie, a raz na ewangelickie.

Napływ u starokatolików

Inni formalnie podejmują krok w kierunku innego Kościoła. Jedna z osób, która również chce opuścić Kościół katolicki i ma umówioną wizytę na wrzesień, pisze, że chce potem dołączyć do starokatolików, niezależnych od Rzymu.

Matthias RingZdjęcie: epd/imago images

Czy tak jest często? Czy Kościół starokatolicki, powstały prawie 150 lat temu z kontrowersji wokół roli papieża, odnotowuje napływ wiernych? Matthias Ring, starokatolicki biskup w Niemczech, mówi o „statystycznej anomalii”. W jego diecezji od stycznia do maja tego roku zarejestrowano tyle samo przyjęć, co w całym poprzednim roku – 180. To naprawdę nie jest duża liczba. Ale dla Kościoła, do którego należy w całych Niemczech około 15 tys. chrześcijan, to już znaczące.

Zdaniem biskupa nie jest to zjawisko ogólnokrajowe. Wzrost odnotowano w Kolonii i Bonn. I słyszy od swoich duchownych, że zmienił się „typ ludzi”, którzy wstępują do Kościoła starokatolickiego. – Zgłaszają się także osoby, które należały do trzonu Kościoła rzymskokatolickiego i były w nim aktywne – mówi Ring.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Ile można zarobić "na wierze"?

01:54

This browser does not support the video element.