ARD: blokada Nawrockiego uderza w uchodźców z Ukrainy
29 sierpnia 2025
„Karol Nawrocki pełni swój urząd dopiero niecały miesiąc, a już jako nowy prezydent Polski potwierdza często wyrażane podczas kampanii wyborczej obawy, że będzie przede wszystkim atakował liberalno-konserwatywną koalicję rządową Donalda Tuska” – ocenia korespondent niemieckiego nadawcy publicznego ARD Martin Adam. Jak pisze w relacji na portalu Tagesschau.de, najpierw doszło do sporu między prezydentem a rządem o to, kto powinien reprezentować kraj w polityce zagranicznej. Następnie Nawrocki skorzystał z prawa weta, aby wstrzymać budowę elektrowni wiatrowych.
„Teraz jednak zrobił krok, który nawet wielu jego zwolenników uważa za radykalny. Nawrocki zawetował wsparcie dla uchodźców z Ukrainy, jednocześnie – świadomie lub nieświadomie – uniemożliwiając przedłużenie pozwolenia na pracę dla około 700 tys. Ukraińców pracujących w Polsce” – relacjonuje niemiecki dziennikarz, dodając, że chodzi przede wszystkim o zasiłki na dzieci 800+, które – według Nawrockiego – powinny być wypłacane tylko tym uchodźcom, którzy pracują w Polsce.
„Po pierwsze Polacy”
Adam opisuje też ‚dramatyczne wideo”, które współpracownicy Nawrockiego opublikowali na platformie X pod hasłem „Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy!”.
„Większej roli nie odgrywa przy tym to, że prawie 70 procent ukraińskich uchodźców w wieku produkcyjnym już pracuje. Ekonomiści wielokrotnie wskazują, że Ukraińcy wypracowują znacznie więcej i płacą więcej podatków, niż otrzymują pomocy od państwa polskiego. Prezydent nadal stawia jednak na swoje hasło „Po pierwsze Polacy” i godzi się z tym, że jego weto może spowodować, iż za kilka tygodni wygasną pozwolenia na pracę wydane dla około 700 tys. uchodźców. Ponieważ zgodnie z ustawą miały one zostać przedłużone” – wyjaśnia autor. I dodaje, że weto objęło także finansowanie przez Polskę 25 tys. terminali Starlink, które zapewniają Ukrainie, a zwłaszcza ukraińskiej armii, dostęp do internetu.
Grunt pod kampanię wyborczą
„Kilkaset tysięcy Ukraińców i prawdopodobnie rząd w Kijowie mają teraz nadzieję, że rząd polski jeszcze we wrześniu znajdzie kompromisową propozycję, której Nawrocki nie zawetuje. Czasu jest jednak mało, a wielu obserwatorów uważa, że nowy prezydent Polski nie przejmuje się ani Ukraińcami, ani stanem funduszy socjalnych. Nawrocki najwyraźniej przygotowuje kolejne wybory parlamentarne w 2027 r., w których prawicowo-populistyczna partia PiS, która wystawiła Nawrockiego, chce ponownie dojść do władzy” – komentuje Martin Adam.
(ARD/ widz)