1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Berlin bez ogrzewania w środku zimy. Co mówią mieszkańcy

7 stycznia 2026

Czwarty dzień bez prądu w kilku dzielnicach stolicy Niemiec. Zmarznięci mieszkańcy grzeją się w ratuszu i obawiają się kolejnych dni: „Jest bardzo zimno, a będzie jeszcze zimniej”.

Wolonratiusze pomagają ofiarom awarii prądu w Berlinie
Berlin Zehlendorf | Organizacja Humanity First rozdaje posiłki i napoje w ratuszuZdjęcie: Marlena Dumin

„Noclegownia kryzysowa w sali obywatelskiej” – taki szyld wisi na drzwiach ratusza w berlińskiej dzielnicy Zehlendorf. To tutaj oraz w kilku innych miejscach na terenie miasta utworzono punkty pomocy dla ofiar awarii prądu.

W zimnym gmachu na parterze można napić się herbaty i kawy, skorzystać z mikrofalówki, zjeść ciastko i naładować telefon, ale i tutaj jest zimno. Wszyscy siedzą w grubych zimowych kurtkach i czapkach. Jedni pracują na laptopach, drudzy ładują komórki, niemal wszyscy trzymają w rękach kubek z gorącym napojem. – Jest dobrze. Na tyle, na ile może być dobrze w tej sytuacji – mówią mieszkańcy i chwalą dobre zorganizowanie pomocy.

Na pierwszym piętrze jest zdecydowanie cieplej, można tu zjeść ciepły posiłek oraz przespać się na łóżku polowym. Służby pomocowe, m.in. Humanity First, rozdają zupę dyniową. Na stolikach w sali leżą żelki i słodycze, którymi można się do woli częstować. Ludzi jest sporo, ale nie ma tłumu. Przyszli przemarznięci, dlatego wielu nawet tutaj nie zdejmuje grubych kurtek i szalików.

Powracają wojenne wspomnienia

– To jest moja pierwsza herbata dzisiaj – mówi 94-letnia Eva, która w obliczu wychłodzonego mieszkania i braku możliwości ugotowania ciepłego posiłku nie może liczyć na pomoc nikogo bliskiego. – Wypiję tutaj ciepły napój, nabiorę wrzątku do termosu i wrócę do domu, pod kołdrę. Będę spała w czapce – dodaje.

W południe 6 stycznia 2026 roku w stolicy Niemiec odczuwalna temperatura to minus 5 stopni Celsjusza. Jest ponuro szaro, pada śnieg z deszczem, a ciemno zrobi się już przed 17:00. W mieście nadal ponad 24 tysiące gospodarstw domowych oraz ponad tysiąc przedsiębiorstw pozostaje bez prądu (stan na 6 stycznia, godz. 16.00) i – jak informuje na kryzysowej stronie internetowej sieć energetyczna Stromnetz Berlin – sytuacja ta prawdopodobnie potrwa jeszcze dwa dni.

94-letnia Eva nie może liczyć na pomoc nikogo bliskiegoZdjęcie: Marlena Dumin

Eva czeka, aż ogrzewanie wróci i będzie mogła się wykąpać. Przez ostatnie dni jedynie obmywała się zimną wodą, bo na prysznic było jej po prostu za zimno. Kwestia gotowania nie jest dla niej problematyczna, wystarczy chleb z masłem. Gdy znów popłynie prąd, ze smakiem zje ulubione ciepłe smażone kartofle.

Obecna sytuacja przypomina jej rok 1945. – Tak samo było zaraz po wojnie – wspomina. Jednocześnie uważa, że określanie obecnej sytuacji „katastrofą” to przesada. – Katastrofa dzieje się w Ukrainie, gdzie ludzie na co dzień żyją bez prądu i ciepłej wody – komentuje seniorka.

„Na noc ubieram się jak eskimos”

Po drugiej stronie sali, przy podłączonych do ładowarek telefonach, siedzą w szczelnie zapiętych pod szyję w kurtkach seniorzy Inge i Martin.

– Na początku myślałem, że spowodowali to rosyjscy hakerzy. Dopiero policjant powiedział mi, że pożar wzniecili ludzie z naszego kraju – mówi Martin. – Żyją w naszym państwie, a mimo tego chcieli coś tutaj zniszczyć – wtrąca ze smutkiem Inge.

– Myślę sobie, że teraz jest tu u nas trochę jak w Ukrainie: siedzimy w zimnych domach. Ale nie latają rakiety ani drony, więc jest dobrze – kontynuuje Martin.

Oboje narzekają na brak informacji. – Nic nie wiemy, co będzie dalej. Wiemy tylko, że może to potrwać do czwartku, ale być może dłużej.

Inge w ciągu dnia spaceruje, bo – jak mówi – „na dworze nie jest zimniej niż u mnie w mieszkaniu”. Wieczorami siedzi w domu i drży z zimna. Do spania ubiera się „jak eskimos”: na piżamę zakłada spodnie i sweter, na głowę czapkę, na koniec przykrywa się dwiema kołdrami. Po ciepłe posiłki przychodzi do ratusza.

– Najgorsze w tym wszystkim jest to, że człowiek tak marznie, a każdego kolejnego dnia będzie jeszcze zimniej… – martwi się.

Mieszkańcy jedzą i ładują telefony w ratuszu ZehlendorfZdjęcie: Marlena Dumin

Dzień w ciepłej sali, noc w zimnym mieszkaniu

Na pierwszym piętrze ratusza wolontariusze Humanity First rozdają potrzebującym ciepły posiłek, ciasto oraz herbatę i chai. Tutaj jest zdecydowanie cieplej, ale mimo tego większość potrzebujących nie zdejmuje kurtek. – Poszkodowani z dzielnicy marzną, nie mogą sobie nic ugotować ani naładować telefonu – relacjonuje Muhammad Munawar Abid z Humanity First. – Od soboty pomagamy. Wczoraj rozdaliśmy dwa tysiące kanapek, dziś mamy przygotowane trzy tysiące. Pierwszego dnia wiele osób nie wiedziało, co się dzieje, zakładali, że za dwa dni wszystko wróci do normy.

Tak się jednak nie stało. Mija czwarty dzień, prądu i ogrzewania nadal nie ma w tysiącach mieszkań. – W pierwszych dniach ludzie przykrywali się kilkoma kołdrami i myśleli, że jakoś to będzie. Teraz zrobiło się bardzo zimno, dlatego niektórzy przychodzą spać tutaj.

Sala noclegowa w ratuszu jest przygotowana na ponad 20 osób. Jedni spędzają tutaj dzień w cieple i korzystają z prądu, po czym na noc wracają do domu. Inni przychodzą tylko na noc. Można także skorzystać z prysznica, w budynku oddalonym od ratusza trzy minuty piechotą.

W południe w sali noclegowej spędza czas arabskie małżeństwo z trójką dzieci, kilkoro seniorów i młodzi ludzie z komputerami na kolanach. Także Miguel, który obecnie jest w kryzysie bezdomności. Jak mówi, „skorzystał z sytuacji” i przyszedł tu „pomieszkać” w cieple. Przy swoim polowym łóżku stoi cały jego dobytek – wszystko upakowane w plastikową torbę zakupową z supermarketu. O noclegu i posiłkach oferowanych w ratuszu mówi krótko: – To cud, jak wspaniałą pomoc można tu otrzymać.

Ute w ratuszu Zehlendorf siedzi zmarznięta, ubrana w kurtkę i czapkę.Zdjęcie: Marlena Dumin

Żarty skończyły się dzisiaj

Dla Ute najgorsze jest poczucie bezradności i brak konkretnych informacji, kiedy na pewno wróci prąd. Z naciskiem na „na pewno”. Wie tylko, że „najprawdopodobniej w czwartek”. Kilkakrotnie próbowała włączać światło, licząc, że „jakimś cudem” włącznik zadziała – bezskutecznie. Przyszła do ratusza, by się ogrzać, bo w jej mieszkaniu jest dziś około 14 stopni. – Woda w kranie jest tak zimna, że ledwo da się umyć zęby. Powoli puszczają mi nerwy – mówi.

Zwykle w stresowych sytuacjach zachowuje poczucie humoru, ale dziś już jej go brakuje, jest zmarznięta i zła. Jej sąsiadka, samotna kobieta, czuje się jeszcze gorzej:  „boi się i płacze, bo jest tak ciemno, że nic nie widać i nic nie wiadomo”. Ute nie chce nocować w ratuszu, choć „może jednak się zdecyduje”, bo ostatnie noce w jej mieszkaniu były „bardzo zimne”, a popołudnia „bardzo ciemne”.

Do niektórych domostw prąd już wrócił. – Jestem „zła” na tych sąsiadów, którzy już mają prąd, bo co ze mną? Ja nadal nie mam i to jest bardzo męczące. Ale jestem wdzięczna, że tutaj można dostać pomoc. Gdyby nie to, nie wiem, dokąd miałabym pójść. Moja przyjaciółka mieszka aż półtorej godziny drogi ode mnie, a poza tym nie chciałabym być dla kogoś ciężarem ani zostawiać mieszkania na kilka dni – podsumowuje.

Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej