1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Weisse Flecken f. die Kanzlerin

Róża Romaniec21 stycznia 2008

Młodzież z Niemiec, Polski i Czech wręczyła w Berline kanclerz Merkel drugie wydanie gazety pod tytułem "Weisse Flecken" ("Białe plamy"). Ten projekt polega na wspólnym poznawaniu zbrodni hitlerowskich.

Hilterowscy żołnierze niszczą polski szlaban graniczny
Hitlerowska okupacja Polski kryje jeszcze wiele niezbadanych rozdziałów historiiZdjęcie: dpa
Każda z 16 grup badała mało dotąd znane wydarzenia, jakie miały miejsce w miejscu ich zamieszkania w okresie poprzedzającym II wojnę światową i w czasie jej trwania. Podczas dyskusji z młodzieżą kanclerz Merkel obiecała wsparcie dla projektu, który jest głównie finansowany przez Fundację "Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość" oraz organizacje bliskie niemieckiej prasie.
- Pierwsze nasze spotkanie miało miejsce w czerwcu - mówi Małgorzata Kalarus z Olkusza - wtedy po raz pierwszy spotkaliśmy się w Hamburgu w takim samym składzie i braliśmy udział we wspólnych warsztatach. Uczyliśmy się, jak pisać artykuły, jak ma wyglądać gazeta, oprawa, były to bardziej wykłady, gdzie mogliśmy się dowiedzieć, jak się produkuje taką publikację. W październiku szef każdego zespołu był na trzydniowej konferencji, także w Hamburgu, tam były poprawiane artykuły i teraz spotykamy się ponownie na zakończenie projektu w Berlinie.
Zaprezentowane dziś drugie wydanie gazety młodzieżowej "Białe Plamy" zostało przygotowano we wszystkich trzech językach. Obecna na prezentacji publikacji kanclerz Niemiec, Angela Merkel, opowiedziała się za publikacją artykułów również w codziennej prasie Polski, Niemiec i Czech. Merkel obiecała, że postara się przy najbliższej okazji przekonać do tego również premiera Polski Donalda Tuska oraz Czech Mirka Topolanka.

- Chcę powiedzieć, że dzisiejsza dyskusja to była bardzo miła i ważna godzina w moim życiu. Chcę wspierać ten projekt i mam nadzieję, że uda się Wam również w to zaangażować Centralę Edukacji Politycznej, tak, by ta gazeta wyszła w wyższym nakładzie - powiedziała Merkel.

Palenie książek odbywało się w wielu miastach hitlerowskich Niemiec (na zdj. Berlin, 1933 rok)Zdjęcie: AP
Krwawe plamy historii
Obecne, trójjęzyczne wydanie gazety, ukazało się w nakładzie 30 tysięcy egzemplarzy. W projekcie tworzenia wspólnej publikacji "Białe plamy" brały udział cztery polskie, cztery czeskie oraz osiem niemieckich grup. Każda z nich udokumentowała wybrane wydarzenia z jej regionu. Grupa z Drezna badała publiczne palenie książek w jej mieście, inna grupa skoncentrowała się na problemach wolności słowa w okresie narodowego socjalizmu, a jedna z polskich grup udokumentowała wydarzenia tzw. krwawej środy z 31 lipca 1940 roku w Olkuszu. - Wówczas to mężczyźni w wieku od 14 do 55 lat byli wywlekani z domów i miało miejsce znęcanie się nad ludnością. Było to spowodowane tym, że Niemcy nie mogli znaleźć sprawcy, który zabił niemieckiego oficera i dlatego doszło do tego odwetu - wyjaśnia Małgorzata Kalarus. Inna polska grupa - warszawscy licealiści z XIII LO - przez przypadek natrafili na stare kroniki szkoły. Szybko okazało się, że chodzi o ważne dokumenty z historii tej placówki. - Kronika była pisana przez dyrektora tej szkoły i były tam informacje na temat np. zbiórki pieniędzy na wojsko. Naszym podstawowym założeniem tzw. białą plamą, był mit nieprzygotowana do wojny. Tymczasem podczas pracowania nad kroniką okazało się, że te przygotowania trwały od co najmniej ponad roku i to nie tylko na szczeblu władz, ale także społeczeństwa. Wiadomo było, że wojna się zbliża. To była nasza biała plama, że także uczniowie brali w tym udział. Wiadomo, że Targówek nie był bogatą dzielnicą, a tymczasem zebranie 140 złotych na karabiny dla wojska, to była poważna inicjatywa - mówi Łukasz Sałasiński z Warszawy.

Inicjatywa Step 21
"Białe plamy" rozpoczęły się od inicjatywy "Step 21" - dziesięć lat temu. Początkowo brali w niej udział jedynie Niemcy, od roku 2006 współpracują przy projektach również młodzi Polacy i Czesi. Nad aktualnym projektem pracowało łącznie 70 osób z trzech krajów. Założeniem tej inicjatywy jest połączenie pracy historycznej z językową oraz dziennikarską, a także zainicjowanie nowej współpracy młodzieży z Polski, Niemiec i Czech. Pytani polscy uczestnicy potwierdzają, że dużo skorzystali na pracy przy tym projekcie.
- To przede wszystkim wielka szansa, by poprawić język niemiecki, bo jesteśmy z klasy z poszerzonym niemieckim i wielu z nas chce iść na germanistykę. Inny powód to chęć poznania ludzi z innych krajów, mamy tutaj Czechów i Niemców, i po tych doświadczeniach przy wspólnej pracy mogę powiedzieć, że to świetni ludzie - mówi jedna z uczestniczek. - Po pierwsze historia, która bardzo mnie interesuje. Po drugie kształcenie językowe. Wyjazdy i praca nad językiem niemieckim w ramach poznawania historii, co było najważniejszym punktem całego projektu. To jest ciekawsze, niż siedzenie na lekcji i słuchanie tego, co mówi nauczyciel. My tutaj mieliśmy dostęp do inteformacji, do których nie ma dostępu normalny obywatel - dodaje inny uczestnik. Równocześnie pytani młodzi ludzie podkreślają, że trójnarodowe spotkanie przekonało ich, iż między młodymi Polakami, Czechami a Niemcami jest więcej podobieństw niż różnic. - Nie można powiedzieć, by były jednoznaczne różnice narodowe, bo jednak nasze podejście jest bardzo podobne ze względu na przedział wiekowy. Nie ma jakiegoś szczególnego szczepienia się nas, nie jesteśmy wielkimi przyjaciółmi, ale jednak poznawanie się i wzajemnej kultury, języka, to ważne. Jest nas ponad 60 osób, wychodzimy razem na miasto, robimy zdjęcia i spędzamy czas. To wzajemne poznawanie jest ważne dla całego społeczeństwa. Na początku się wydaje, że to inna kultura, inny naród, inny język, zachowanie. Jednak jeżeli się poznaje bliżej, bo się mieszka drzwi w drzwi , kiedy razem się śpiewa piosenki i się śmieje, to powstaje zupełnie inne wrażenie. Poznawanie się, to chyba najważniejsze w tym projekcie - dodaje Łukasz Sałasiński.