1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Bundesrat: prace nad zakazem handlu dokumentami ofiar NS

20 maja 2026

Do Bundesratu trafił projekt ustawy zakazującej handlu przedmiotami należącymi do ofiar nazizmu. Inicjatywę z zadowoleniem przyjęła Fundacja Auschwitz-Birkenau – podaje dziennik „FAZ”.

Kilka starych, pożółkłych kopert i niedoręczonych listów ofiar nazizmu
Niedoręczone listy pożegnalne ofiar nazizmu w Archiwum Państwowym w MonachiumZdjęcie: Elisabeth Miletic

Jak czytamy we „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”) dzisiejsza (środa, 20.05) wizyta premiera Nadrenii Północnej-Westfalii Hendrika Wüsta (CDU) w obozie zagłady Auschwitz-Birkenau jest symboliczna, bo, jak pisze dziennik, ma on „wyjątkowy prezent dla gospodarzy”.

Gazeta wyjaśnia, że podczas ostatniego posiedzenia Bundesrat przyjął do prac projekt ustawy autorstwa władz Nadrenii Północnej-Westfalii, która ma ograniczyć handel przedmiotami należącymi do ofiar nazizmu.

Jak stwierdzono w uzasadnieniu, „ich komercyjne wykorzystanie stwarza zagrożenie, że dawni właściciele staną się znów jedynie numerami – na przykład w katalogu domu aukcyjnego lub sklepu internetowego”. Jednocześnie, cytuje dziennik, „właśnie te przedmioty osiągają szczególnie wysokie ceny, choć w niektórych przypadkach są  dosłownie splamione krwią”.

Wstrzymanie skandalicznej aukcji

Powodem inicjatywy była wstrzymana w ostatniej chwili licytacja domu aukcyjnego Felzmann w Neuss, który wystawił na sprzedaż ponad 600 dokumentów i przedmiotów z czasów nazizmu.

Wśród nich były listy więźniów obozów koncentracyjnych i kartoteki Gestapo. Firma chciała wylicytować również gwiazdę Dawida, opisując ją jako „noszącą ślady użytkowania i bardzo rzadko spotykaną”.

Aukcja wywołała oburzenie opinii publicznej w Polsce i w Niemczech. Zareagowały też na nią władze obu krajów. –  Dzięki prywatnym darowiznom udało się wykupić znaczną część przedmiotów, które przewodniczący parlamentu krajowego NRW André Kuper przekazał Fundacji Auschwitz-Birkenau – przypomina dziennik. Fundacja ma przekazać przedmioty odpowiednim miejscom pamięci.

Szli w marszu śmierci. Po wyzwoleniu zidentyfikowali ofiary

02:40

This browser does not support the video element.

„Te relikty nie są ciekawostkami do katalogów, lecz niemymi świadkami zbrodni zorganizowanej przez państwo” – powiedział cytowany przez dziennik minister ds. federalnych Nadrenii Północnej-Westfalii, historyk Nathanael Liminski (CDU).

Czego dotyczy zakaz sprzedaży?

Jak tłumaczy „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, inicjatywa NRW opiera się głównie na paragrafie 83 kodeksu karnego. Zakazuje on rozpowszechniania środków propagandowych organizacji działających niezgodnie z konstytucją i terrorystycznych.

Dotyczy to również groźby kary. – W przyszłości karą do trzech lat pozbawienia wolności lub grzywny będzie podlegał również handel przedmiotami, które mają bezpośredni związek z ofiarami nazistowskiej tyranii i ich prześladowaniami – czytamy.

Dziennik wyjaśnia, że oprócz wspomnianych przedmiotów chodzi również o dokumenty urzędowe zawierające nazwiska i adresy ofiar lub informacje o ich dzieciach, a także inne dane, takie jak wzrost, waga, kolor włosów i oczu, choroby lub ograniczenia fizyczne i umysłowe.

Zakaz sprzedaży ma dotyczyć również odzieży więźniów nazistowskich obozów zagłady. Obejmuje on nie tylko tzw. gwiazdy Dawida, ale także innych oznaczeń, takich jak czerwone trójkąty (dla więźniów politycznych obozów koncentracyjnych) lub różowe trójkąty (dla więźniów homoseksualnych).

Muzea i archiwa wyłączone z zakazu

„FAZ” podkreśla, że projekt reguluje też, które formy kupna i sprzedaży będą legalne.

Jak informuje, z zakazu handlu wyłączone będą muzea, archiwa, biblioteki i inne instytucje, których celem jest zachowanie pamięci o ofiarach nazizmu. Chodzi o to, by przedmioty te „mogły być nadal badane i udostępniane opinii publicznej, a w szczególności przyszłym pokoleniom, jako część żywej kultury pamięci”, jak stwierdzono w uzasadnieniu.

Nadzieja na debatę na szczeblu europejskim

Gazeta cytuje za niemiecką agencją prasową dpa słowa Wojciecha Soczewicy, dyrektora generalnego Fundacji Auschwitz-Birkenau, który z zadowoleniem przyjął inicjatywę Bundesratu.

– Jest bardzo duży rynek na te dokumenty. Jeśli trafią one w ręce prywatne, los ofiar nie zostanie w pełni udokumentowany – powiedział Soczewica dpa, dodając, że za kilka lat nie będzie już świadków tamtych wydarzeń. Tym ważniejsze jest, jego zdaniem, zabezpieczenie dokumentów, które są również „materiałem dowodowym zbrodni”.

Gazeta zauważa, że dyrektor Fundacji Auschwitz-Birkenau wyraził nadzieję na krytyczną dyskusji na temat handlu dokumentami z czasów nazistowskich również na szczeblu europejskim. „81 lat po wyzwoleniu Auschwitz należy dać tutaj wyraźny sygnał. Najwyższy czas” – cytuje Polaka niemiecka gazeta.

Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>