Bundeswehra na manewrach. Podsłuchiwanie na flance NATO
27 września 2025
Gdzieś na Litwie, w pobliżu granicy z rosyjską enklawą nad Bałtykiem, Kaliningradem, asfaltowa droga kończy się i przechodzi w polny trakt. Kilka kilometrów dalej, obok lasu, na niewielkim wzniesieniu, wznosi się długa antena z szeroką końcówką. Należy ona do mobilnego, chronionego pojazdu rozpoznawczego Bundeswehry i służy jako maszt do przechwytywania sygnałów.
W pojeździe tym niemieccy żołnierze z Dowództwa Rozpoznania i Działania zajęli stanowiska w ramach misji „Vigilant Owl” (Czujna Sowa). Przechwytują oni sygnały, identyfikują je i analizują. Ćwiczenia „Vigilant Owl” służą przede wszystkim współpracy z Litwą.
– Jesteśmy tutaj, aby pomóc w monitorowaniu i rozpoznaniu wschodniej flanki NATO – wyjaśnia jeden z żołnierzy. On i jego koledzy dbają również o to, aby dowództwo wojskowe w Niemczech było informowane o aktualnej sytuacji w krajach bałtyckich. W tym celu siedzą parami obok siebie przed ekranami w swoich pojazdach opancerzonych i słuchają z uwagą dźwięków dochodzących z słuchawek. Niemieccy i litewscy żołnierze strzegą i zabezpieczają wyznaczony im teren przez całą dobę.
Stałe rozpoznanie z naciskiem na „Zapad”
Ich oddział przebywa na miejscu przez miesiąc, aby rozpoznawać działania przeciwnika w spektrum elektromagnetycznym. Spektrum to obejmuje wszystkie długości fal wykorzystywanych do komunikacji, nawigacji, działania radarów i innych celów zarówno wojskowych jak i cywilnych.
Uzyskane informacje są wykorzystywane do stworzenia kompleksowego obrazu sytuacji, na podstawie którego dowództwo niemieckie i litewskie może wyciągać wnioski dotyczące własnych działań. W misji tej bierze udział około 300 żołnierzy z jednostek ds. cyberprzestrzeni i zabezpieczania informacji.
Ćwiczenia odbywają się w warunkach maksymalnie zbliżonych do rzeczywistych i mają jasno określone zadanie: wykrywanie sygnałów radiowych wysyłanych podczas białorusko-rosyjskich manewrów „Zapad 2025”. W tym celu żołnierze Bundeswehry zajęli pozycje w pobliżu granicy, z kilkoma starannie zamaskowani pojazdami, aby móc podsłuchiwać Enklawę Kaliningradzką.
Do rosyjskiego lotniska wojskowego Czerniachowsku jest stąd w linii prostej tylko około 40 kilometrów. Z położonego w pobliżu poligonu do uszu żołnierzy dochodzą nawet odgłosy wybuchów bomb. Zajęli również stanowiska niedaleko od granicy z Białorusią.
„Okruchy złota w szumie informacyjnym”
– Uzyskane informacje są niezbędne do rozpoznania działań przeciwnika i rozpoznania wzorców zachowań drugiej strony. Im szybciej zbierane są informacje o przeciwniku lub polu walki, tym szybciej można podjąć niezbędne środki zaradcze – powiedział generał brygady Rainer Simon z Dowództwa Przestrzeni Cybernetycznej i Informacyjnej Bundeswehry podczas wizyty na ich stanowisku.
Zwiadowcy poruszają się w terenie w małych zespołach i przez wiele dni są w dużym stopniu zdani tylko na siebie. Nocują w namiotach, korzystają z toalet polowych, piją wodę z kanistrów, jedzą posiłki z konserw, nie mają telefonów komórkowych. Surowe życie żołnierza. Ale czym dokładnie zajmują się ci zwiadowcy? – Szukamy okruchów złota w szumie informacyjnym – wyjaśnił jeden z nich.
W tym celu podsłuchują komunikację radiową przeciwnika i filtrują użyteczne informacje: „Działamy jak odkurzacz i zbieramy wszystkie sygnały, które krążą wokół nas, aby następnie je odpowiednio ocenić i przekazać dalej”. Żołnierze dzielą się zadaniami: jeden obsługuje specjalistyczny sprzęt, drugi tłumaczy podsłuchane komunikaty.
„Spektakularnie niespektakularne” manewry
Według danych Bundeswehry podczas ćwiczeń „Zapad 2025” w połowie września żołnierze ci rozszyfrowywali, oceniali i natychmiast przekazywali dalej kilkaset sygnałów dziennie. – Z reguły mamy tylko kilka sekund, aby ocenić i zdecydować, co jest ważne, a co nie – mówi żołnierz z 911 Batalionu Walki Radioelektronicznej 911. Nie jest to spokojna praca, ale raczej wymagająca i bardzo męcząca: „To naprawdę wyczerpujące”.
Zwraca się w niej również uwagę na to, co i w jaki sposób się mówi. Komunikacja ze strony rosyjskiego wojska podczas ćwiczeń „Zapad 2025” przebiegała „bardzo profesjonalnie i w sposób uporządkowany”. Dyscyplina radiowa również była wysoka.
Pomimo obaw Zachodu dotyczących manewrów, zwłaszcza bezpośrednich sąsiadów Rosji oraz Białorusi, czyli Polski, Litwy, Łotwy i Estonii, podczas tych ćwiczeń nie było żadnych niespodzianek ani nie wydarzyło się nic niezwykłego. Manewry „Zapad 2025” przebiegły "spektakularnie niespektakularnie”, jak ocenił generał Simon.
Wojna elektroniczna jest ważna
Jego zdaniem w obecnej sytuacji geopolitycznej rozpoznanie jest ważniejsze niż kiedykolwiek ze względu na stale rosnącą integrację wszystkich środków technicznych i jednostek wojskowych na polu walki.
– Siły zbrojne Rosji w dużym stopniu wykorzystują systemy rozpoznawcze i bojowe oraz dysponują dużymi jednostkami przystosowanymi do prowadzenia walki elektronicznej, które odpowiednio wykorzystują – mówi generał Simon, mając na uwadze doświadczenia Ukrainy w walce obronnej z Rosją. Dlatego też Bundeswehra powinna uzyskać zdolność do prowadzenia wojny cyfrowej. – Wojna elektroniczna ma dziś decydujące znaczenie dla sukcesu militarnego – podkreśla.
Ważnymi elementami są w niej obrona przed dronami, ochrona systemów nawigacyjnych i wykorzystanie sztucznej inteligencji. Także odporność na cyberataki zyskała na znaczeniu w związku z postępującą cyfryzacją.
(DPA/jak)
Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>