1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Co dzieje się w berlińskim "Palast der Republik"?

Małgorzata Matzke21 października 2004

Kto przechadza się po historycznym centrum Berlina przy placu zamkowym Schlossplatz – natyka się na gmach-widmo, straszydło z czasów enerdowskich , nazywane sarkastycznie “Erichs Lampenladen” czyli “Ericha sklep z lampami”.

Zdjęcie: Bilderbox

Fasada z brązowego szkła kryjąca bryłę “Pałacu Republiki” miała świadczyć może o przejrzystości enerdowskiej polityki, w którą i tak nikt nie wierzył. Ale teraz z gmachem tym są tylko kłopoty, bo nie wiadomo, czy i jak go rozebrać bo groza ogarnia wszystkich na myśl o tym, ile azbestu przedostałoby się do atmosfery. Inni natomiast radzi byliby zachować “Palast der Republik” jako historyczny obiekt - świadectwo socjalistycznej architektury i ideologii opakowanej w szkło, aluminium i beton. Spór ten musi się zakończyć do wiosny 2005 roku, na ten termin wyznaczona jest właściwie data wyburzenia pałacu.

Kiedy nie bardzo wiadomo, co z jakimś obiektem zrobić, albo nie opłaca się jego merkantylne wykorzystanie – najlepiej oddać go do użytku artystom. I okazuje się , że oni potrafią nawet ze szkieletu nieboszczyka zrobić atrakcyjny obiekt. Ludzie lubią bowiem dziwne miejsca, które można jeszcze na chwilę dla siebie zatrzymać, kiedy wiadomo, że ich zmierzch jest już przypieczętowany.

Od miesiąca więc już pałac-ruina stał się centrum kulturalnym, które przyciąga tłumy. W tym czasie foyer na obydwu kondygnacjach zamieniło się w teatralne sceny i klub. W jednym miejscu powstało miasto na lagunie przeciętej mini-kanałami wypełnionymi wodą.

Co czwartek odbywają się tu projekcje enerdowskich filmów propagandowych , czy krótkiego metrażu i filmów artystycznych. Szczególnym wzięciem cieszą się zwiedzania pałacu z przewodnikiem – przy czym przewodnicy- architekci objaśniają obiekt ten jako znajdujący się jeszcze w budowie rozwijając wizje co tu wszystko ma się jeszcze znaleźć. Czyli wspólna zabawa w świat na opak. .

Dla wsparcia idei “ożywionego” Pałacu Republiki artyści – w tym także polska artystka Katarzyna Kozyra przygotowali specjalne emisje “akcji”, jakie mają zasilić kasę inicjatywy. Edycje niewielkich dzieł sztuki kosztują tylko 50 euro.

Aby wszystkie te projekty można było zrealizować przeciągnięto nową instalację elektryczną i zalano dziury w podłogach. Sanitariaty i schody przeciwpożarowe zainstalowano na zewnątrz. Nagłośnienie i oświetlenie oraz fotele organizują teatry, które tu przeniosły swe inscenizacje. . obydwie kondygnacje Ich inicjatorka Amelie Deuflhard cieszy się, że publiczność tak tłumnie przychodzi, że imprezami interesują się media, że telewizja z 20 krajów kręciła tu reportaże.

Próbujemy robić program łączący wiele dziedzin : teatr, taniec, muzykę, architekturę i przyciągnąć zróżnicowaną publiczność: młodą, starszą, niemców, nie-niemców,. Jest to otawrty dom, dużo tu improwizacji – pokazujemy, jak można wykorzystać ten obiekt w centrum miasta.

Fakt, że w obiekcie tym znów toczy się życie rozgrzało dyskusję na temat jego dalszych losów,

W obliczu pustych miejskich kas należałoby się jeszcze wstrzymać z jego wyburzeniem, które pochłonęłoby kilka milionów euro. bo murawa, jaka miałaby wyrosnąć na jego miejscu nie jest przecież prawdziwą alternatywą. Mógłby jeszcze przez kilka lat posłużyć jako na przykład miejsce wystawiennicze dla sztuki współczesnej , a fasadę możn aby ciekawie podświetlić.

Jak podejrzewa Amelie Deuflhard pewnie za 20 lat wszyscy będą się zastanawiać, jakim pomnikiem można by przypomnieć socjalistyczne czasy. Berliński mur też został za szybko i za radykalnie rozebrany. Dla wielu to, jak władze miejskie obchodzą się teraz z Pałacem jest synonimem błędów , jakie popełniono już rozprawiając się radykalnie z czasami tuż po upadku NRD.