Co robi Angela Merkel na emeryturze? Ma pewną słabość
14 maja 2026
Kiedy Angela Merkel stała na czele niemieckiego rządu, chroniła swoje życie prywatne. Teraz uchyla nieco rąbka tajemnicy, mówiąc o swojej smykałce do roślin i pewnej słabości.
Była kanclerz nie jest w pełni zadowolona z efektów swojej pracy w ogrodzie. „Nie są one takie, jak czasem sobie wyobrażam” – powiedziała Merkel w rozmowie z magazynem „Focus”. Niektóre rzeczy się udają, inne nie. „Pocieszam się tym, że wiele zależy od jakości gleby” – dodała, opowiadając o swoim życiu na emeryturze.
Przyznała się też do małego nawyku. Pytana o złe przyzwyczajenie, z którego chciałaby zrezygnować, powiedziała: „Czasami zbyt chętnie jem smażone ziemniaki o dziesiątej wieczorem”.
Rozwód: „słuszna decyzja"
Mówiła też o rozwodzie z pierwszym mężem, Ulrichem Merkelem, którego poślubiła w wieku 23 lat, jeszcze na studiach. „W gruncie rzeczy później myślałam, że wyszłam za mąż zbyt wcześnie. Dziś w takim momencie życia nikt by się nie żenił ani nie wychodził za mąż” – przyznała.
Rozwód nie był dla niej – jak powiedziała – przyjemnym doświadczeniem. „Nikt nie bierze ślubu po to, by się rozwieść. Ale mnie to nie załamało. Miałam poczucie, że nie jesteśmy w stanie razem ułożyć sobie całego życia. On miał inne wyobrażenia, ja chciałam poznać więcej. To nie było dramatyczne rozstanie. Z perspektywy czasu uważam tę decyzję za słuszną" – zaznaczyła.
Komórka przy łóżku
Angela Merkel stała na czele niemieckiego rządu przez 16 lat – w latach 2005-2021. A potem niemal całkowicie wycofała się z życia publicznego.
W wywiadzie dla „Focusa” opowiada, że nadal trzyma telefon komórkowy na stoliku nocnym, ale nie z powodu wiadomości. „To jedna z największych zalet, że nie muszę już martwić się o nocne telefony w sprawach politycznych” – powiedziała, dając do zrozumienia, że za tym nie tęskni. „Miałam szczęście być kanclerzem tak długo, że mogłam z własnej woli powiedzieć: nie będę już kandydować. To był zamknięty rozdział”.
I choć od czasu przejścia na polityczną emeryturę, zdążyła już nabrać dystansu do polityki, to przyznała, że dalej jest „człowiekiem politycznym”. I kiedy słyszy, że jest posiedzenie Rady Europejskiej albo komisji koalicyjnej, to ma wyobrażenie o tym, co może być tam trudne, a co łatwe.
Merkel mówiła też o swojej decyzji o przyjęciu uchodźców jesienią 2015 roku. „Byłam przekonana, że nie ma możliwości, aby wypchnąć uchodźców z powrotem z kraju za pomocą armatek wodnych. Oczywiście trzeba było próbować zmniejszyć liczbę przybywających uchodźców. Ale tych, którzy do nas trafili, należało traktować zgodnie z naszymi ustawami. I na szczęście znalazłam wielu ludzi, którzy to poparli – inaczej nie byłoby to możliwe”.
Kolorowe żakiety
Jako kanclerz Angela Merkel nosiła zwykle żakiety w różnych kolorach. Jednak na politycznej emeryturze rozstała się już z częścią swojej garderoby. „Części się pozbyłam, a część nadal wisi w szafie” – powiedziała.
Przyznała też, że z natury jest silną osobą, dlatego mogła sobie fizycznie i psychicznie radzić z obowiązkami jako szefowa rządu. „Zawsze jednak dbałam o to, by mieć czas wolny i móc też coś poczytać” – powiedziała. W soboty prawie nigdy nie wychodziła z domu, tylko spędzała czas w brandenburskim regionie Uckermark, próbując „wrócić na ziemię”. Świadomie zapewniała sobie chwile spokoju i regularnie brała urlop.
Dziennikarki „Focusa” zapytały także o jej najlepszą i najgorszą cechę w relacjach z ludźmi. O najlepszej powiedziała: „Myślę, że każdemu daję najpierw szansę”. A najgorsza? „Czasami jestem niecierpliwa, gdy ktoś zbyt długo mówi” – przyznała.
Chce utworzyć stypendium
Jak zdradziła w wywiadzie dla „Focusa”, rozważa utworzenie stypendium dla młodych ludzi znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. „Obecnie skłaniam się ku pomysłowi przyznawania stypendium” – powiedziała. Program nie byłby skierowany do zdolnych studentów, lecz do młodzieży w okresie przejściowym między szkołą a kształceniem zawodowym. „Nie dla tych, którzy już odnoszą sukcesy na studiach, lecz dla tych, którzy między szkołą a zawodem znajdują się w trudnej sytuacji życiowej, gdzie działania państwa jeszcze nie są wystarczające” – powiedziała. Niewielkie wsparcie miałoby pokazać, że „każdy może coś osiągnąć”.
Zdaniem Merkel obietnica awansu społecznego w niemieckim społeczeństwie jest zagrożona. „Zbyt mało osób wierzy, że jest to możliwe. Takie stypendium mogłoby być przykładem” – uważa była kanclerz.
Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!