Czy da się podsłuchać kanclerza?
19 listopada 2009
Od niedawna do komórki Pani kanclerz wprowadzony został specjalny procesor szyfrujący. W tę samą technikę wyposażono telefony ministrów i innych wysokich urzędników.
Jeszcze w czasach kanclerza Kohla świat wyglądał zupełnie inaczej. Jak podaje Spiegel Online, kiedy trzeba było zatelefonować, kawalkada samochodów rządowych zatrzymywała się przed budką telefoniczną. Niemieccy BORowcy otaczali kabinę, a kanclerz prowadził niecierpiącą zwłoki, tajną rozmowę. Był przekonany, że telefon w samochodzie jest stale podsłuchiwany przez obce wywiady. Budka była bezpieczniejsza.
Kanclerz Merkel dała się poznać jako przyjaciel nowych technologi komunikacyjnych. W Niemczech przysłowiowe stały się jej smsy, pisane w najbardziej zaskakujących sytuacjach. Merkel otwarcie deklaruje, że chce być stale pod telefonem. Jako głowa państwa nie jest w tym zresztą odosobniona. Barack Obama, także wielki miłośnik komórek, musiał po objęciu urzędu oddać swój telefon na kilka tygodni do zabezpieczenia przed hackerami.
Telefon, polityk i bezpieczeństwo
Także w Berlinie panuje strach przed posłuchami. Tajemnicą poliszynela jest to, że stolicę Niemiec szczególnie lubią agenci obcych wywiadów. Urząd do Spraw Bezpieczeństwa Technik Informacyjnych ostrzegał, że telefony komórkowe wyposażone w technologię GSM mają wiele niedociągnięć pozwalających je łatwo podsłuchiwać.
Telefon komórkowy kanclerz Merkel jest w zasadzie zwykłą Nokią serii E. Nową technikę szyfrowania opracowała niemiecka firma Secusmart z Düsseldorfu. Poprzez kartę microSD wprowadzaną do komórki, specjalny program będzie szyfrował przesyłane dane. Technika ma jednak tę wadę, że zakodowane informacje, a co za tym idzie i rozmowy, można prowadzić tylko z innymi aparatami wyposażonymi w to samo oprogramowanie.
Niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przygotowuje takie telefony dla łącznie ponad pięciu tysięcy urzędników. Pieniądze przeznaczone na zakup i instalacje nowej technologii przewidziane są w pakiecie ustaw antykryzysowych, który przeforsował poprzedni rząd. Mówi się o kosztach rzędu dziesiątków milionów euro.
Reklama ważniejsza niż państwo?
Szyfrowane rozmowy mają też pozwalać na bezbłędną identyfikację rozmówcy. Chodzi o zapobieganie niemiłym niespodziankom, jakie zdarzyły się na przykład heskiej polityk SPD Andrei Ypsilanti. Pewien moderator radiowy zadzwonił do niej i podał się za szefa socjalistów Franza Münteferinga. Była plama.
Z smsami pani kanclerz sprawa nie jest jednak prosta. Póki co nie będą bezpieczne. Kontrahent chce zaprezentować update szyfrujący smsy i emaile dopiero na targach technik informatycznych CEBIT w marcu 2010 roku. Można podejrzewać, że ważniejszy od bezpieczeństwo jest zamysł, aby pani kanclerz zareklamowała na targach update firmy...
Lecz szefowa niemieckiego rządu nie jest niewolniczką techniki i zasad bezpieczeństwa. Uzgadnianie listy zakupów z Joachimem Sauerem, mężem kanclerz, może nadal odbywać się w postaci nieszyfrowanej.
opr. Stanisław Strasburger
red. odp.: Małgorzata Metzke