1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Czy maseczki mają sens? "Złudne poczucie ochrony"

2 marca 2020

Symbolem ochrony przed infekcją są maseczki ochronne. Szczęśliwy, komu uda się je jeszcze kupić. Czy gwarantują one jednak bezpieczeństwo?

Mężczyzna w maseczce przeciwpyłowej
Każdy chce się chronić, bo wirus zbiera żniwoZdjęcie: picture-alliance/Pressebildagentur ULMER/M. Ulmer

Kto przejmuje się zagrożeniem koronawirusem, ten chce się najczęściej chronić przy pomocy maseczek zasłaniających nos i usta. Na rynku jest z nimi jednak problem: nie ma ich już w aptekach, w Internecie osiągają horrendalne ceny, a z jednego ze szpitali w Dolnej Saksonii przyszła wręcz wiadomość, że skradziono tam 1200 sztuk tego poszukiwanego artykułu.

Sprawa z maseczkami nie jest jednak wcale taka prosta. Wirusolodzy wyjaśniają, że przede wszystkim najprostsze papierowe czy chirurgiczne maseczki nie chronią nikogo przed zarażeniem, bo szybko pochłaniają wilgoć i już po 20 min. powinno się je zmienić. Instytut Roberta Kocha generalnie nie zaleca tego rodzaju ochrony dla całej populacji.

Z marketów budowlanych zniknęły już maseczki przeciwpyłowe Zdjęcie: picture-alliance/dpa/J. Stratenschulte

Złudne poczucie bezpieczeństwa

„Nie wykazano dostatecznie, że noszenie maseczki chroniącej usta i nos znacznie zmniejszałoby ryzyko zakażenia dla zdrowej osoby” – stwierdza ten wiodący w RFN instytut chorób zakaźnych na swojej stronie internetowej.

Światowa Organizacja Zdrowia WHO posuwa się wręcz dalej, zaznaczając, że noszenie maseczki w sytuacjach, w których nie jest to zalecane, może budzić złudne poczucie bezpieczeństwa, przez to ludzie mogliby zaniedbywać innych kroków profilaktycznych, jak np. częstego mycia rąk.

Z tego względu Instytut Roberta Kocha doradza przede wszystkim sprawdzone środki, podkreślając znaczenie dokładnego mycia rąk, kichania czy kasłania w przegub łokcia i utrzymywanie dystansu przynajmniej 1-2 m od osób z podejrzeniem zakażenia.

Ekspert: Koronawirusem zarazi się 60-70 procent populacji

Tylko jeden typ

– Zdrowi ludzie nie potrzebują maseczek – wyjaśnia także rzecznik niemieckiego branżowego zrzeszenia farmaceutów ABDA. Maseczki, jakich używają personel pielęgniarski czy lekarze podczas operacji i tak nie chronią przed zarażeniem wirusem COVID-19. Noszenie ich to raczej kwestia brania względu na innych. Maseczka ma być ochroną dla otoczenia, którego nie chce się samemu zarazić.

Oznacza to, że usta i nos chronić powinny przede wszystkim chore osoby, które nie chcą zarazić otoczenia albo osoby, które mają bezpośredni kontakt z ewentualnymi nosicielami wirusa.

Za jedyne skuteczne uważa się solidniejsze maski ochronne z zintegrowanym z filtrem typu FFP2 i FFP3, używane do ochrony przed drobnymi pyłami. Mogą one służyć także do ochrony przez zakażeniem drogą kropelkową, pod warunkiem, że są odpowiednio dopasowane.

Na codzień nie mają jednak sensu – uważa prof. Bernd Salzberger z kliniki uniwersyteckiej w Ratyzbonie, będący przewodniczącym Niemieckiego Towarzystwa Epidemiologicznego. Oddychanie przez nie jest jednak utrudnione – zastrzega ekspert.

Co naprawdę potrzeba w domu na wypadek katastrofy? Oficjalna lista

– Nawet jeżeli sytuacja w Niemczech nie jest jeszcze tak dramatyczna jak we Włoszech, są już poważne problemy w zaopatrzeniu w maseczki. Prawdziwie dramatyczna byłaby sytuacja, gdyby maseczek zabrakło dla lekarzy i szpitali – podkreśla Thomas Porstner, dyrektor organizacyjny Federalnego Zrzeszenia Hurtu Farmaceutycznego. 

Niemcy: kolejne przypadki infekcji koronawirusem

02:06

This browser does not support the video element.

 

dpa / ma