Zamek, karuzela, diabelski młyn i inne atrakcje – tego nie znajdziesz w Dismalandzie. Jest za to sporo horroru i czarnego humoru. „Ten park jest antyrodzinny” - ostrzega jego twórca Banksy.
Zdjęcie: Reuters
Reklama
Makabryczny park rozrywki wg Banksy'ego
Lunapark, w którym umiera się ze strachu. Banksy, brytyjski geniusz street-artu uwielbia zaskakiwać fanów. Jego najnowszy projekt zrealizowany w dawnym kompleksie basenów to Dismaland - apokaliptyczny park rozrywki.
Zdjęcie: picture-alliance/dpa/Yui Mok
Kontrola jak w Alcatraz
Już na wejściu jest niewesoło: bramki bezpieczeństwa, zabezpieczenia dobrze znane z lotnisk lub budynków użyteczności publicznej. Widok dwóch strażników nie jest niczym specjalnie zaskakującym, jednak wzbudza swego rodzaju lęk. To artystyczna apoteoza społeczeństwa kontrolowanego. Zresztą w całym Dismaland kontrola jest przez tego najsłynniejszego streetartowca wyniesiona do poziomu absurdu.
Zdjęcie: picture-alliance/dpa/Yui Mok
Zero cukierkowego kiczu
Czy to pałac z bajki czy nawiedzone, piekielne zamczysko? I jaka księżniczka chciałaby, do diaska, tu zamieszkać? Banksy parodią celnie uderza w stereotypy: tu odwiedzający może zapomnieć o cukierkowej idylli znanej z klasycznych parków rozrywki. Jedno jest pewne: gość zostanie skonfrontowany z makabryczną rzeczywistością. Także to diabelskie koło nie wzbudza zaufania.
Zdjęcie: picture-alliance/dpa/C. Hayhurst
Atak ptaków jak u Hitchcocka
Na każdym kroku Dismaland zaskakuje nowymi instalacjami. Ta scena jak żywo przypomina thriller Hitchcocka pt. „Ptaki". Nie bez kozery Banksy określił swój park miejscem nieprzyjaznym rodzinie. I nie ma wątpliwości, że dzieci po wizycie w Dismaland miałyby koszmary.
Zdjęcie: picture-alliance/dpa/Yui Mok
Sceny jak po wybuchu nukleranym
W Dismalandzie nawet zniszczenia wywołane wybuchami atomowymi przestają być tabu. Grzyb jądrowy - instalacja wykonana przez Dietricha Wegnera, jak i wiele pozostałych eksponatów, przypomina o niszczycielskiej mocy technologii jądrowej. To także rodzaj upomnienia dla ludzkości o bezsensie prowadzenia wojen. Czyżby apel pozbawiony nadziei?
Zdjęcie: picture-alliance/dpa/Yui Mok
Radiowóz zamiast lilii wodnych
W tej instalacji władza państwa przedstawiona jest w formie charakterystycznego dla Irlandii radiowozu, który wpada do wody. Czy zielona ślizgawka ma symbolizować wyjście z sytuacji? A może artysta gra po prostu odwiecznym konfliktem w Irlandii? Tę zagadkę muszą rozwiązać sami zwiedzający.
Zdjęcie: picture-alliance/dpa/Yui Mok
"Big Rig Jig"
Tak właśnie Mike Ross z Los Angeles nazwał swoją gigantyczną instalację wykonaną z ciężarówek i rur. Artystę zafascynowała moc tych maszyn. W tworzeniu całej wystawy wzięło udział ok. 60 światowej sławy artystów, jak m.in. Damien Hirst, Jenny Holzer, Jimmy Cauty, Bill Barminski, Caitlin Cherry, Polly Morgan i Josh Keyes.
Zdjęcie: picture-alliance/dpa/Yui Mok
Nareszcie milej. Ale tylko trochę....
To jedne z niewielu w miarę pokojnych miejsc w Dismalandzie. Ten, kto usiądzie na ławce w formie rolki papieru toaletowego, może ukoić wzrok i rozkołatane nerwy widokiem plaży. Ale ostrożnie - tu również czai się zło.
Zdjęcie: picture-alliance/dpa/Yui Mok
Karuzela z mordercą
Na pierwszy rzut oka to tylko banalnie pięknie odmalowana karuzela. Ale uwaga, ta idylla za chwilę pryśnie jak bańka mydlana: człowiek w zakrwawionym stroju rzeźnika trzyma w ręku nóż. Kto odwiedza Dismaland musi być ciągle przygotowany na tego typu mrożące krew w żyłach atrakcje.
Zdjęcie: picture-alliance/dpa/Yui Mok
Show z oprawcą
Obrońcy praw zwierząt ostro krytykują popularne show z udziałem waleni i mówią o nich nie inaczej, jak bestialstwo. Banksy rozprawia się z tą kwestią na swój sposób: artysta już cieszy się z reakcji gości, kiedy zobaczą instalację w pełnej krasie, a mianowicie z wykrzywioną, własną twarzą.
Zdjęcie: picture-alliance/dpa/Yui Mok
A to typowy Banksy ...
Wystawa Dismaland w miejscowości Weston-super-Mare położonej ok. 40 km od Bristolu, jest czynna do 27 września b.r. Na 25 września zaplanowany jest występ Massive Attack.
Zdjęcie: picture-alliance/AA
10 zdjęć1 | 10
Ten „park rozrywki” powstał w brytyjskim miasteczku Weston-super-Mare na terenie opuszczonego basenu „Tropicana”. Każda księżniczka uciekłaby stąd z krzykiem, bo Dismaland (dismal – po angielsku ponury) jest krzywym zwierciadłem Disneylandu. Mewy atakujące kobietę i mężczyzna w stroju rzeźnika siedzący na opakowaniach lasagne. Banksy’emu udało się po raz kolejny zaszokować publiczność. Każdy z obiektów ma pewną symbolikę, nawiązującą do sytuacji społeczno-politycznej.
W realizacji projektu wzięło udział ok. 60 artystów z 17 krajów. Budowa parku była objęta tajemnicą do samego końca. Ludzie miesiącami główkowali, co się dzieje za murami opuszczonego kompleksu „Tropicana”. Tylko cztery osoby z rady miasta wiedziały, co się święci. Mieszkańcom okolicy mówiono, że ekipa kręci w tym miejscu film.
Sam artysta podkreśla, że najważniejsza dla niego jest interakcja widza i eksponatu. Waleń wyskakujący z muszli klozetowej jest dopełniany przez fotografującego się z nim człowieka o zszokowanym wyrazie twarzy – mówi Banksy.
Mimo ogromnej sławy tego króla street-artu, jego tożsamość pozostaje nieznana. Już w młodości zdobił on za pomocą grafitti ściany budynków w rodzinnym Bristolu. Był z tego powodu również ścigany przez policję. Dopiero w latach 90. stał się sławny – jego pierwsze dzieła kosztowały tylko ok. 50 funtów. Dzisiaj ceny dochodzą do pół miliona funtów. To nie bagatela – dziesięć tysięcy razy drożej. W 2010 roku magazyn „Time” zamieścił Banksy’ego na liście najbardziej wpływowych ludzi świata.
W parku wystąpią również zespoły Massive Attack i Pussy Riot. Bilet wstępu do Dismalandu kosztuje trzy funty, a wystawę będzie można odwiedzać do 27 września.