Do pracy po urlopie macierzyńskim – sztuczki i kruczki na dobry początek
21 lutego 2011
Z jednej strony, w końcu odmiana i odpoczynek od domowych obowiązków! Z drugiej strony – niepokój: jak odnajdę się w moim dawnym życiu zawodowym z rodziną „na karku”, po tak długiej przerwie? Wielu matkom towarzyszy obawa, że nie są w stanie pracować tak wydajnie jak wcześniej. Teraz nie mogą poświęcić się tylko pracy, jednocześnie muszą dbać o dom i rodzinę.
Multitalent organizacyjny
Niemiecki magazyn „Baby und Familie” pociesza zaniepokojone nową sytuacją matki. „Każdy szef, który ma wśród swoich pracowników kobiety-matki jest prawdziwym szczęściarzem” – podaje czasopismo – „To potwierdzony fakt, że matki są wszechstronnie utalentowane”. Urlop macierzyński w domu można potraktować jak pewnego rodzaju przeszkolenie zawodowe. „Jako matki kobiety nauczyły się już prawie wszystkiego, czego potrzebuje dobry pracownik: bezbłędnej organizacji, działania w stresie, odpowiedzialności, szybkiego podejmowania niezawodnych decyzji, socjalnej kompetencji” – przekonuje magazyn dla rodziców „Baby und Familie”. Redaktor naczelna magazynu – Tina Haase proponuje młodym matkom parę dobrych rad na dobry zawodowy start po macierzyńskiej przerwie:
„Podstawową sprawą jest zorganizowanie opieki nad dzieckiem. Zanim mama wybierze się do pracy powinna pomyśleć o miejscu w przedszkolu lub o dobrej niani dla swojego dziecka – to oczywiste. Dziadkowie, krewni, przyjaciele – to zawsze najlepsze koło ratunkowe w przypadku nagłej choroby dziecka, akurat na początku nowego startu mamy w pracy. Co również bardzo ważne, matki powinny uwierzyć w swoje nowe umiejętności, a nie koncentrować się na tym, co straciły przez swoją zawodową nieobecność”.
Chaos na całej linii
Często jedynym możliwym wyjściem dla matek, pozostawiających małe jeszcze dzieci pod czyjąś opieką, jest praca na pół etatu. Szef powinien bez większych problemów zaakceptować to wymaganie. Dlaczego? Przemawia za tym jeden mocny argument: „Wiele matek podczas sześciu godzin pracy potrafi zdziałać cuda – tyle samo albo jeszcze więcej, co inne panie w ciągu ośmiu godzin” – mówi Tina Haase. To zasługa organizacyjnego talentu, który jest cechą charakterystyczną każdej matki z prawdziwego zdarzenia. „Dobrym wyjściem może okazać się też umowa zawarta z pracodawcą, aby część pracy wykonywać z domu” – podpowiada naczelna redaktorka magazynu. Trzeba jednak zachować pewne rozsądne granice.
„Młode matki muszą nauczyć się mówić NIE” – radzi dziennikarka. Praca na pół etatu nie jest powodem do nieczystego sumienia i zabierania z tego tytułu drugiej połowy etatu do domu. Redaktorka naczelna czasopisma „Baby und Familie” odradza matkom powracającym do pracy zanudzania innych opowieściami o swoich dzieciach, ich problemach i chorobach – to może uchodzić za pewien rodzaj braku profesjonalizmu. Jeśli po urlopie macierzyńskim w życiu młodej matki zapanuje chaos na całej linii – nie ma powodów do obaw – to całkiem normalne. „Matki powracające do swego zawodu nie powinny stawiać sobie zbyt wysokich poprzeczek, ale cieszyć się z każdego drobnego sukcesu, to wyzwala pozytywną energię” – radzi Tina Haase w swoim czasopiśmie. A pozytywna energia potrzebna będzie młodym i starszym matkom jeszcze bardzo, bardzo długo.
dpa / Anna Schloemer
red. odp. Bartosz Dudek