Dobre prognozy po ISPO
20 lipca 2006
Dobrą atmosferę na targach w Monachium przyćmiła nieco zbliżająca sią perspektywa podniesienia podatku VAT z szesnastu na dziewiętnaście procent. Mimo, że nastąpi to dopiero z początkiem następnego roku, klienci odczują to już jesienią, kiedy zaczną kupować zimowy sprzęt sportowy czy ubrania. Nie wszyscy producenci wliczą podatek w cenę produktu – pociesza Siegfried Passreiter z Zrzeszenia Niemieckiego Przemysłu Artykułów Sportowych.
Część producentów uważa, że zarówno handel, jak i klienci nie mogą ponosić konsekwencji polityki finansowej rządu. Również przemysł nie może brać za to odpowiedzialności. Dlatego w niektórych przypadkach producenci i handel musieli podzielić się kosztami.
Producent rękawiczek narciarskich Roeckel zapewnia, że podatek wat nie wpłynie na dotychczasową cenę produktu. Inaczej podchodzi do tego firma Meier Sports. Jej przedstawiciel Stefan Taft uważa, że różnicę wynikającą z podwyżki podatku wat musi zapłacić konsument. Dojdzie zatem do niewielkich podwyżek, ale są przy tym obustronne korzyści. Zainwestowaliśmy już sporo w rozwój nowych produktów i klient otrzyma po przystępnej cenie towar lepszej jakości, który będzie mu dłużej służył.
Hubertus Pellenngahr z Niemieckiego Związku Handlu Detalicznego podkreśla:
Handel detaliczny musi tę podwyżkę podać dalej, nie może jej sam dźwigać na swoich barkach. Jest to tylko kwestia czasu, że dojdzie do ostrej walki na rynku. Jednocześnie nie możemy podnieść wszystkich cen, bo istnieją też tak zwane ceny progowe, np. cena 99 euro, której nie możemy zmienić nagle na 103 euro. Jesteśmy zmuszeni te ceny utrzymać.
Winę za tę sytuację ponosi - zdaniem ekspertów z branży - niemiecki rząd, który chciał podwyżki. Związki Konsumentów i Handlu Detalicznego obawiają się, że podwyżka cen artykułów spowoduje spadek zainteresowania konsumpcją w Niemczech.