151208 D Organtransplantation
16 grudnia 2008
Chcąc poprawić tę sytuację, Komisja Europejska przedłożyła niedawno dwie propozycje usprawnienia i procedury, odnoszącej się do dawców organów oraz samych transplantacji w państwach Unii Europejskiej. Model angażowania koordynatorów ds. transplantacji dobrze sprawdził się już w niektórych krajach UE, na przykład w Hiszpanii. Teraz mają go przejąć Niemcy, bo koordynacja w szpitalach pozostawia tu jeszcze wiele do życzenia.
- „Gdy się człowiek wreszcie doczeka tego telefonu, nie wie co z sobą począć: Nie może się pozbierać ze szczęścia; nie wie, gdzie prawa, a gdzie lewa strona. To obłęd" - mówi jeden z pacjentów.
Nowa nerka - szóstka w lotka
Hermann Meters żwawo podnosi się z krzesła. Ten 69-letni mężczyzna o siwej czuprynie siedzi w sterylnym trakcie oddziału transplantologii w Kolonii-Merheim. Ma na sobie błękitny dres, na nogach plastikowe klapki i okulary na nosie. Za oknem, nad koronami drzew kołuje śmigłowiec.
- „Gdy człowiek wie, że dostanie nową nerkę to tak, jakby trafił szóstkę w totolotka” - komentuje.
Naprzeciw Hermanna, na jednym z krzeseł, obitych ciemną tapicerką, rozpostarł się Benjamin Hoffmann. Jest uśmiechnięty. Ma 27 lat. Hermann i Benjamin kilka dni temu otrzymali po nowej nerce. Teraz odpoczywają po trudach operacji. Benjamin przez wiele lat chorował na nerki. Dlatego musiał się przez ponad siedem lat poddawać dializie.
- „Trzy razy w tygodniu przez 5 godzin krew pacjenta filtruje się w specjalnym systemie filtrów, a następnie oczyszczona wraca do chorego” - wyjaśnia Benjamin.
Oczyszczalnie ścieków
Każdy człowiek posiada dwie nerki. To własne „oczyszczalnie ścieków”, wydalające trujące substancje z pomocą uryny. Poza tym nerki odpowiadają za zawartość soli mineralnych i wody w organizmie; za to, żeby ciśnienie krwi nie było ani za wysokie, ani też za niskie. Ponnadto nerki produkują hormony.
Nerki to w Niemczech najczęściej transplantowany organ.
- „W Niemczech mamy za mało dawców, to znaczy, że pacjenci muszą czasami wiele lat czekać na organ. Czekając, dalej chorują. Ich stan się pogarsza. Pewnego dnia znajdują się w tak złej formie, że przeprowadzenie transplantacji jest już niemożliwe i umierają” - mówi dr Wolfgang Arns, kierownik oddziału transplantologii, a zarazem lekarz prowadzący Benjamina i Hermanna.
W Niemczech codziennie umiera trzech chorych, którzy nie doczekali się nowego narządu, a do dyspozycji szpitale niemieckie mają ich rocznie zaledwie 4 tysiące. Zapotrzebowanie jest jednak trzy razy większe.
- „Dystrybucją zajmuje się Organizacja Eurotransplant w Holandii; w Leiden. To neutralna placówka, w której organy przekazuje się według ściśle określonego klucza. Według tego klucza dobiera się odbiorców organu” - dodaje dr Arns.
O tym, kto otrzyma dany organ, decydują ściśle ustalone kryteria. W przypadku transplantacji nerek ważne są: grupa krwi, z jak nagłym przypadkiem lekarz ma do czynienia, dotychczasowy okres wyczekiwania oraz właściwości tkanki.
Organ pobiera "Eurotransplant", do którego należy już siedem państw europejskich, i dostarcza go do danego szpitala. W tym czasie pacjenta poddaje się drobiazgowym badaniom. Potem testuje się czy nowy organ będzie tolerowany przez organizm pacjenta.
Niełatwe życie z nowym narządem
Mimo, że nerka jest narządem bliźniaczym, człowiek może dobrze żyć z jedną. W związku z tym przeszczepia się tylko jedną nerkę. Można ją pobrać i od osoby zmarłej i od żywego dawcy.
Operacja przeszczepu nerki trwa dobre dwie godziny. Pozostanie po niej blizna długości 15 cm. Proces rekonwalescencji jest żmudny i skomplikowany, ponieważ organizm obcy narząd odrzuca. By temu zapobiec, pacjentowi podaje się szereg leków na osłabienie odporności. Odnosi się to do wszystkich pacjentów z przeszczepionymi organami. Tabletki muszą przyjmować do końca życia.
- „Te leki mają naturalnie wiele skutków ubocznych. Pierwszym z nich są infekcje, drugim uszkodzenia innych narządów, a trzecim problem pojawiający się po długotrwałym przyjmowaniu leków, czyli proces tłumienia funkcji "policji zdrowotnej" organizmu, co stwarza tym samym przesłanki dla rozprzestrzeniania się różnych chorób nowotworowych” - tłumaczy dr Arns.
"Policja zdrowotna", tak dr Arns nazywa system immunologiczny, który położono przy pomocy leków na cztery łopatki. Nad lepiej przyswajalnymi lekami jeszcze się pracuje. A sztucznych nerek też jeszcze nie ma.
Tymczasem Benjamin nawet nie chce o tym myśleć, że wszczepiono mu nerkę umarłego.
- „Lepiej o tym nie myśleć, bo człowiek popadnie w depresję, a przecież może się teraz cieszyć ze startu w nowe życie” - dodaje po chwili namysłu.
Jednak wielu innych pacjentów - w przeciwieństwie do Benjamina - nie może sobie poradzić z myślą, że noszą w sobie narządy osób już nieżyjących.
Mimo to chorzy poddają się transplantacjom, bo są one nadzieją na poprawę jakości życia. Dr Arns mówi, że jeden dawca może uratować życie siedmiu chorym, bo tyle narządów można dziś przeszczepiać.