Dyskusje po budżecie UE.
24 grudnia 2005
„Kompromis budżetowy osiągnięty na szczycie dowodzi przede wszystkim, że Unia Europejska posiada zdolność funkcjonowania” –uważa Peter Becker, ekspert w sprawach unijnych finansów z Fundacji Nauka i Polityk w Berlinie. Osiągnięte z trudem porozumienie zawiera wiele wyjątków, regulacji specjalnych, dlatego należy się spodziewać, że w najbliższym czasie zostanie trochę skorykowane. Ale najpierw zielone światło szczytowym decyzjom w sprawie wydatków unijnych zapalić musi parlament unijny. A stamtąd słychać już było zapowiedzi, że nie ma zgody na wszystko, co zostało ustalone. Różnica między wydatkami, jakich domagał się w czerwcu Parlament Europejski, a ustaleniami szczytu wynosi ponad 100 miliardów euro. Peter Becker uważa, iż ”Parlament musi zaakceptować plany budżetowe. Jeśli je odrzuci, nie będą wiążące. Podobną sytuację mieliśmy w 1999 roku. Wtedy trzeba było zrewidować plany budżetowe. Ale równocześnie trzeba wyraźnie powiedzieć, że ten, kto będzie domagać się całkowitego zrewidowania osiągniętego na szczycie kompromisu, weźmie na siebie ogromną odpowiedzialność polityczną.”Jaki jest punkt wyjścia do robienia poszczytowych rachunków? Wydatki unijne będą rosnąć, mimo zabiegów oszczędnościowych brytyjskiego premiera Blaira. UE liczyć będzie od roku 2007 nie 25 lecz 27 członków. Ale w związku z tym nie wzrosną unijne nakłady na rolnictwo. Wręcz przeciwnie, oczekuje się redukcji. Część dotacji na rolnictwo pokrywana będzie z kas krajów członkowskich, ale dopiero od roku 2014. Z tego co dociera do nas z osiągniętego porozumienia wiadomo, że w roku 2008 nie rolnictwo będzie pochłaniać najwięcej pieniędzy z budżetu unijnego, ale pomoc rozwojowa dla najbiedniejszych regionów na wschodzie UE, czyli w Polsce oraz w niemieckich landach wschodnich. Landy wschodnie zasilane dotychczas z Unii w ramach funduszu spójności sumą około dwóch miliardów euro, dostawać będą pół miliarda euro mniej. Wzrosnąć mają natomiast bardzo wydatki na unijną politykę zagraniczną i pomoc rozwojową dla krajów poza unijnych. Sporą sumę, prawdopodobnie 500 milionów euro, przewidziano także na unijny fundusz łagodzenia skutków globalizacji. Najwyższy pułap wydatków zaakceptowany na szczycie wynieść ma 826,363 miliardów euro, co stanowi 1,045 europejskiego PKB. Licząc w skali rocznej byłoby to 123 miliardy na 27 członków. Obecnie na 25 członków przypada 107 miliardów rocznie. Kraje unijne nie wykorzystywały dotychczas wszystkich środków z funduszy pomocowych, ponieważ nie były wstanie zorganizować sobie na czas wkładu własnego w wysokości 25 procent zakontraktowanej sumy. Niewykorzystane pieniądze płynęły z powrotem na konta unijnych płatników netto. W następnym okresie budżetowym nowej dziesiątce państw, ale także Portugalii i Grecji łatwiej będzie sięgać po pieniądze z unijnych funduszy strukturalnych. Wkład własny obniżony ma zostać do 15 lub 20%. Struktura wydatków może ulec jeszcze zmianie nie tylko w skutek dyskusji w unijnym parlamencie, lecz później w związku z przeforsowanym przez Brytyjczyków zapisem o dopuszczalnej rewizji unijnych finansów do roku 2013. Nic nie zmieni się na pewno w sprawie 100 milionów euro z unijnego funduszu pomocowego dla niemieckich landów wschodnich i częściowo Bawarii, które Angela Merkel ratując kompromis budżetowy na szczycie, podarowała biedniejszym regionom w Polsce. To sprowokuje jednak w Niemczech ogólną dyskusję o tym, że pomoc Unii dla niemieckich landów wschodnich jest generalnie za niska – prognozuje Peter Becker: „Uważam, że gest niemieckiej kanclerz ożywił nadwerężone stosunki niemiecko-polskie. Konsekwencje tego są bardzo pozytywne. To znaczy, że polityczne korzyści z tego gestu wynikające są dużo większe niż 100 milionów mniej w budżecie.”