1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Ekspert: zamieszki w Kolonii to dopiero preludium [WYWIAD]

Rozm. Peter Hille / tłum. Iwona D. Metzner31 października 2014

Zamieszki w Kolonii zaszokowały wprawdzie opinię publiczną, ale spotkały się też z uznaniem dla skrajnych prawicowców - mówi Fabian Virchow*.

Köln Deutschland Hooligans Rechtsradikale Neo Nazis Salafismus Demonstration 26.10.
Zdjęcie: Reuters/Wolfgang Rattay

DW: W miniony weekend doszło w Kolonii do zamieszek z udziałem prawie 5000 chuliganów i skrajnych prawicowców. Czy można już ocenić, jaki wpływ te wydarzenia mają na środowisko skrajnie prawicowe? Czy można mówić, że ruch skrajnie prawicowy przeżywa w Niemczech rozkwit?

Fabian Virchow: Zaglądając obecnie na portale społecznościowe jak Facebook oraz na blogi skrajnie prawicowych ugrupowań można się dowiedzieć, że zamieszki w Kolonii były wielkim sukcesem, bo udało się znów przejąć kontrolę nad ulicą. W minionych latach przemarsze skrajnej prawicy były regularnie blokowane i obstawiane policją. W tym przypadku było jednak inaczej. Kilka tysięcy osób mogło demonstrować w Kolonii bez przeszkód. Chuligani gonili innych uczestników zadymy, atakowali dziennikarzy. Według nich był to wielki sukces.

DW: Ale zadowoleni są nie tylko skrajni prawicowcy: „Wreszcie ktoś coś robi przeciwko salafitom”. Tak albo podobnie wyglądały reakcje użytkowników portali społecznościowych. Czy skrajni prawicowcy znaleźli sobie chodliwy temat licząc na akceptację społeczną?

Prof. Fabian VirchowZdjęcie: picture-alliance/dpa/O.Killig

FV: Problematyka salafizmu jest obecna w debacie społecznej. Wielu ludzi podchodzi do niej krytycznie; zwłaszcza do młodych, gotowych do przemocy neo-salafitów. Ale skrajna prawica odkryła ten temat już wcześniej. Ruch „Pro-Bewegung” w Nadrenii Północnej-Westfalii organizował na przykład wiece, które nie cieszyły się zbyt liczną frekwencją. Ale teraz, po zamieszkach w Kolonii, które odbiły się szerokim echem w kraju, podjęcie tego tematu stanie się dla skrajnej prawicy jeszcze atrakcyjniejsze. Dowodem na to są zapowiedzi kolejnych demonstracji. Na pewno spotkają się one nie tylko z krytyką.

DW: Czy zamieszki w Kolonii stały się dla niektórych gotowych do przemocy sympatyków skrajnej prawicy zachętą do zasilenia jej szeregów? Czy wie Pan coś na ten temat?

FV: Nie sposób tego nie dostrzec. Ci, których nie było w Kolonii, następnym razem zechcą przy tym być. Obiecują sobie powtórzenie zamieszek z Kolonii. Chcą żeby było przynajmniej jak w Kolonii, w taki sam niekontrolowany sposób i nieograniczany przez policję.

W czasie demonstracji neonazistów, organizowanych przed dziesięcioma, czy piętnastoma laty, skrajni prawicowcy sami kontrolowali poziom eskalacji przemocy, żeby nie dopuścić do tego, by następnym razem odmówiono im zgody na demonstrację. Po zmieszaniu się chuliganów z neonazistami w Kolonii takie taktyczne rozważania nie odgrywały większej roli. Tam chodziło rzeczywiście o to, żeby pójść na konfrontację z policją, czy innymi uczestnikami zamieszek.

Przewrócony przez chuliganów samochód policyjny w KoloniiZdjęcie: Reuters/Wolfgang Rattay

"Należy spodziewać dalszego wzrostu przemocy"

DW: Jak Pan ocenia potencjał przemocy w tych grupach? Czy są to młodzi szukający guza, czy też istnieje niebezpieczeństwo utrwalania się skrajnie prawicowego terroryzmu?

FV: Nie jest to środowisko systematycznie planujące czyny karalne, jak to miało miejsce w przypadku grupy terrorystycznej NSU. To jest raczej przemoc uliczna. Choć należy się tutaj spodziewać dalszego wzrostu przemocy. W tym środowisku uważa się Kolonię za preludium, bo już dyskutuje się nad powtórzeniem kolońskich zamieszek.

DW: Czy podczas tych dyskusji powstają nowe skrajnie prawicowe alianse?

FV: Dokładnie tego nie wiemy. Środowisko, które mobilizowało do uderzenia w Kolonii i brało udział w tej burdzie, jest dosyć różnorodne. Są tam grupy chuliganów, które w przeszłości były pod wpływem określonej ideologii rasistowskiej. Potem mamy struktury neonazistowskie poza skrajnie prawicową partią NPD. I mamy też członków partii. Jeżeli ci wszyscy zawiążą sojusz, to faktycznie będziemy mieli do czynienia z nowym skrajnie prawicowym aliansem.

DW: Ale bardziej umiarkowane ugrupowania do nich nie dołączają?

FV: Grupy, jak choćby „Pro-Bewegung”, chciałyby, by uważano je za ruch obywatelski. Nie chcę usprawiedliwiać ich celów politycznych, ale one nie nastawiają się na wspólne akcje ze strukturami chuliganów. Powiedzą, że sprawa jest uzasadniona, ale środki niewłaściwe.

DW: Jak Państwo powinno, Pana zdaniem, reagować na zapowiedź dalszych demonstracji chuliganów i neonazistów?

FV: Pierwszą nauczką wyciągniętą z wydarzeń w Kolonii powinno być branie tego zjawiska na serio i to bardziej niż do tej pory. Każdy widział, że policja nie była do tego odpowiednio przygotowana. Wiele policjantek i policjantów zostało rannych. Konieczne byłoby przyzwoite przygotowanie się do takiej akcji. Należałoby też zastanowić się nad tym, czy przemarsze, które kończą się wybuchem przemocy, objęte są prawem zwoływania zgromadzeń.

*Prof. Fabian Virchow wykłada w Wyższej Szkole Zawodowej w Duesseldorfie, gdzie kieruje badaniami nad skrajnie prawicowym ekstremizmem / neonazizmem.

Rozm. Peter Hille

tłum. Iwona D. Metzner

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej