1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

150109 Gas Russland EU

Stephan Laack 15 stycznia 2009

Europa wciąż czeka na wznowienie dostaw gazu z Rosji przez Ukrainę. Spór o gaz ma doczekać się rozstrzygnięcia na szczycie z udziałem wszystkich zainteresowanych. Na razie niewiadomo jeszcze, kto weźmie w nim udział.

Symbolbild Gas Russland EU
Zdjęcie: AP/DW Fotomontage: Albrecht Schrader

Kurek z rosyjskim gaz wciąż jest zakręcony i gaz nie płynie. W środę prezydent Rosji Dmitri Miedwiediew zaprosił europejskich odbiorców niebieskiego paliwa do Moskwy na spotkanie na szczycie w sobotę 17 stycznia. Tymczasem prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko chciałby, aby do takiego spotkania doszło w Pradze. Czeska prezydencja też jest za zwołaniem gazowego szczytu, ale nie mówi jasno, gdzie miałby się odbyć.

Rosji najwyraźniej nie wzrusza coraz bardziej dramatyczna sytuacja z zaopatrzeniem w gaz w wyziębionej, południowej Europie i nie spieszy się z wznowieniem dostaw tego paliwa przez Ukrainę. W Moskwie mówi się, że winny temu jest rząd w Kijowie, który zablokował podobno tranzyt gazu wybierając dlań niewłaściwą trasę. Równocześnie pomiędzy Rosją i Ukrainą nasila się spór o dostawę gazu technicznego, koniecznego do podtrzymania ciśnienia w gazociągach. Wszystko można jednak załatwić niemal od ręki, twierdzi prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko:

- "Jeśli Rosja i Gazprom zapewnią wtłoczenie do sieci od 300 do 410 milionów metrów sześciennych gazu dla odbiorców europejskich, to Ukraina zagwarantuje jego tranzyt bez nowej umowy w tej sprawie i bez dalszych opłat".


Bezrobotni kontrolerzy

Ale Moskwa nie chce się na to zgodzić. Chce natomiast dostarczyć na próbę około jednej trzeciej tej objętości, aby przekonać się, czy Kijów nie pobiera nielegalnie gazu na własne potrzeby. Obserwatorzy dziwią się, gdyż obie strony zgodziły się już wcześniej na wznowienie zarówno dostaw gazu, jak i na jego tranzyt. Międzynarodowi kontrolerzy, mający nadzorować tę operację, są na miejscu na stacji pomiarowej w Sudży w obwodzie kurskim, ale jak dotąd nie mieli czego kontrolować:

- "Mogę potwierdzić, że przez tę stację gaz wciąż nie płynie. Od strony technicznej stacja jest w pełni przygotowana do wznowienia dostaw. Obserwatorzy unijni, rosyjscy i ukraińscy ściśle ze sobą współpracują, bez żadnych tarć i na wysokim poziomie profesjonalnym. Nikt nam tu nie stawia żadnych ograniczeń w pracy, mamy dostęp do wszystkich danych" - mówi jeden z unijnych obserwatorów.


Ukrainy wietrzy podstęp

Wygląda na to, że gazowy kurek zostanie odkręcony na dobre dopiero na gazowym szczycie w Moskwie w sobotę; gdyż to, że do niego właśnie tam dojdzie jest już pewne, choć wciąż nie wiadomo do końca, w jakim składzie ów szczyt będzie obradował. Nie wiadomo też, czy w Moskwie uda się ustalić szczegóły nowego porozumienia w sprawie opłat za gaz z delegacją Ukrainy. Wiktor Juszczenko ponownie odrzucił proponowane przez stronę rosyjską ceny.

- "Kryje się za nimi dalekosiężny plan. Zaproponowano nam kredyt, abyśmy mogli zapłacić za dostawy gazu po 450 dolarów za tysiąc metrów sześciennych. Najpierw powinniśmy zaakceptować tę cenę, sprzeczną z ceną rynkową, następnie zadłużyć się, a na koniec, z powodu zadłużenia, oddać połowę naszych gazociągów w ręce Gazpromu" - uważa ukraiński prezydent.

Zdaniem premiera Władimira Putina ukraińskie gazociągi są w złym stanie. Putin dał do zrozumienia, że jest zainteresowany udziałem Rosji w modernizacji. Nic jednak chyba z tego nie będzie, gdyż Kijów poinformował, że naprawą ukraińskiej rury zajmą się sami Ukraińcy przy pomocy ekspertów z USA.

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej