Euroterapia
24 marca 2011
Kilka tygodni trwały zmagania kanclerz Merkel i niemieckiego ministra finansów,Wolfganga Schäublego w kwestii opracowania całościowej propozycji paktu stabilizacyjnego dla strefy euro. Szefowa niemieckiego rządu chce nie tylko ostatecznie zażegnać widmo eurokryzysu, ale przedstawić rynkom spójną, zamkniętą koncepcję. Do prezentacji paktu ma dojść podczas odbywającego się w Brukseli, dwudniowego szczytu.
Idzie nowe
EMS (Europejski Mechanizm Stabilizacji) zakończy działalność obecnego funduszu (ESFS), spontanicznie powstałego przed rokiem. Dziś ESFS zarządza środkami w wysokości 250 mld euro, które z chwilą uruchomienie EMS (lipiec 2013 rok), mają zostać podniesione do wysokości 440 mld euro. Dodatkowo sześć najbogatszych państw unii walutowej musi dwukrotnie podnieść pułap gwarancji kredytowych. ESM ma być uproszczoną formą funduszu kryzysowego dla niewypłacalnych państw grupy euro. ESM, w którym Niemcy mają partycypować wkładem 22 mld euro, powinien wynieść 500 mld euro kapitału pożyczkowego, z czego 80 mld to gotówka, reszta natomiast to gwarancje i poręczenia kredytowe. Wpłaty pozostałych 16 państw unii walutowej do ESM mają być zależne m.in. od wyników ekonomicznych tychże państw. ESM ma służyć jedynie do obsługi państw strefy euro, jedynie w przypadku zagrożenia waluty. Wątpliwości wzbudza fakt, że EMS praktycznie od chwili powołania może skupywać państwowe obligacje.
Eurosceptyczna opozycja w Finlandii odrzuca wprost propozycję ESM. Politycy widzą w nim naruszenie postanowień traktatu europejskiego o nieprzejmowaniu zobowiązań innych państw. Zastrzeżenia do propozycji kanclerz Merkel słychać także w samym Berlinie. FDP - partner koalicyjny kanclerz Merkel - domaga się renegocjacji "Europejskiego Mechanizmu Stabilizacji” (ESM), usiłując przeforsować płatność w ratach, aby uniknąć nadmiernego obciążenia wewnętrznego budżetu Niemiec.
Jean-Claude Juncker, premier Luksemburga ma nadzieję, że na szczycie zostanie przyjęta propozycja zaostrzonego paktu stabilizacyjnego, przewidująca także kary za zbyt duże zadłużenie państw. Kanclerz Merkel przyznała, że Niemcy, których zadłużenie w stosunku do PKB wynosi 80 proc dziś również nie spełniają zaostrzonych kryteriów nowego paktu stabilizacyjnego. Dopuszczalne zadłużenie członka nie może przekroczyć 60 procent PKB.
Reformy pod przysięgą
W innym pakcie państwa eurostrefy zobowiązują się do daleko posuniętej reformy wewnętrznych systemów gospodarczych i sfery socjalnej. Priorytetem ma być dobra struktura budżetu i redukcja zadłużenia. Jednak pakt w kwestii formalno-prawnej nie jest umową międzynarodową, a jedynie wzajemną obietnicą składaną przez szefów rządów państw-członków strefy euro. „Liczne decyzje tego typu funkcjonują od lat dziewięćdziesiątych”- mówi premier Luksemburga. Teraz ważne jest, aby je realizować." Raz w roku przewidziana jest kontrola przestrzegania paktu, przeprowadzana przez szefów państw i rządów strefy euro podczas obrad multilateralnych.
Irlandia chce podczas szczytu skoncentrować się na renegocjacji warunków spłaty, dokładniej - obniżeniu oprocentowania - zaciągniętych już przez ten kraj pożyczek. Przywódcy wielu państw i rządów krajów członkowskich strefy oczekują w zamian od nowego premiera Irlandii, Enda Kenny'ego, wyjścia naprzeciw w kwestii bardzo niskiego oprocentowania opodatkowania przedsiębiorstw. Nie jest jasne, z jakim skutkiem zakończą się w tym zakresie brukselskie negocjacje. Grecja właśnie przeforsowała prolongatę w sprawie spłaty odsetek od swojego zadłużenia.
Reakcje rynku
Nowością od 2013 roku jest też to, że prywatni wierzyciele, będący w posiadaniu obligacji państwowych, będą również uczestniczyli w dystrybucji strat, które te papiery dłużne mogą przynieść. Udział w restrukturyzacji długu, sytuacja zupełnie oczywista w postępowaniu upadłościowym podmiotów gospodarczych, wywołał silną reakcję rynków finansowych, co momentalnie odbiło się na oprocentowaniu obligacji państwowych takich krajów jak Grecja czy Irlandia.
B. Riegert/A.Rycicka
red.odp. Małgorzata Matzke