1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Festiwal operowy w Berlinie

Joanna Wiórkiewicz, Berlin7 kwietnia 2004

Opera "Mojżesz i Aaraon" Arnolda Schönberga, zainaugurowała festiwal operowy w Berlinie. W programie festiwalu jest również nowa inscenizacja "Parsifala" Richarda Wagnera. Korespondencja Joanny Wiórkiewicz

Daniel Barenboim, dyrektor berlińskiej opery "Unter den Linden", jest jednym z najwyżej cenionych muzyków świata
Daniel Barenboim, dyrektor berlińskiej opery "Unter den Linden", jest jednym z najwyżej cenionych muzyków świataZdjęcie: AP

Nieposkromiona pracowitość Daniela Barenbojma – szefa artystycznego opery "Unter den Linden" sprawia, że kierowana przez niego scena (jedna z trzech scen operowych w Berlinie) jest na ustach wszystkich miłośników tego gatunku muzyki w stolicy Niemiec.

Jakby tych wydarzeń artystycznych było mało, Lindenoper zafundowała sobie swój własny festiwal, który właśnie został zainaugurowany operą “Mojżesz i Aaron” Arnolda Schönberga. Niewtajemniczonym wypada podpowiedzieć, że opera ta to autentyczne samobójstwo kasowe. Dyrekcja jakiegolowiek teatru operowego, która porywa się na wystawianie Arnolda Schoenberga , choć od jego urodzenia minęło już 130 lat, musi z góry założyć pustki w kasie i na widowni. W tekście opery pionier muzyki XX wieku Arnold Schönberg wkłada w usta Mojżeszowi retoryczne pytanie” Czy wszystko, co myślałem, było czystym obłędem?” i z pustych rzędów widowni zdaje się wiać potakująca odpowiedź. Fakt, że dyrektorzy Daniel Barenboim i Peter Mussbach właśnie takim dziełem otwierają swój festiwal świadczy nie tylko o straceńczej odwadze obu wybitnych animatorów sztuki, ale i o tym, że finanse Lindenoper mają się dobrze. Dzięki międzynarodowej działalności Daniela Barenbojma przybysze ze Stanów albo z Japonii bez mrugnięcia okiem wykładają 260 Euro za jeden bilet. A im mniej im się to podoba i im mniej z tego rozumieją, tym lepiej dla interesu.

Trudno być wielbicielem Schönberga, ale faktem jest, że przedstawienie zainscenizowane zostało imponująco. Przede wszystkim dzięki nawiązaniom do naszych czasów. Willard White w roli Mojżesza śpiewa najsłynniejsze słowa swojej roli “Ach słowo, o słowo, którego mi brakuje” osuwając się bez sił wzdłuż torsa bezglowego dyktatora w jakimś wyimaginowanym Pałacu Republiki. Zdolny krytyk może wielorako scenę tę zinterpretować (warto dodać, że prawdziwy Pałac Republiki nie istniejącej już Niemieckiej Republiki Demokratycznej znajduje się zaledwie 200 metrów od Lindenoper). Udanym posunięciem było obsadzenie w roli Aarona Thomasa Mosera, który m.in. brawurowo wykonuje arię oszalałego Aarona. Całość wspiera pokaźny chór operowy, który ważny jest także reżysersko.

Nowy "Parsifal"

Ale i o całkiem zwykłych miłośników opery nie zapominają menedżerowie Lindenoper. Niedługo odbędzie się premiera wagnerowskiego “Parsifala” w reżyserii reżysera filmowego Bernda Eichingera . Barenboim podczas konferencji prasowej przyznał, że chętnie pracuje z reżyserami, którzy potrafią dobrze opowiadać, a nie padają z czcią na kolana przed każdym co głośniejszym fragmentem partytury. “Parsifal” należy do 10 wagnerowskich oper, których premiery zaplanował Barenbojm ambitnie na ten rok. Będzie to kolejna okazja dla międzynaroodwego snobistycznego towarzystwa do odwiedzenia Berlina. Dla Berlińczyków zostaną wejściówki..

Misja Toma i Penelopy

A propos odwiedzania Berlina - w tych dniach łatwo natknąć się w tym mieście na znane z Hollywood twarze. W Berlinie gości Tom Cruise ze swoją byłą narzeczoną Penelope Cruz. Tom Cruise przeprowadza dokumentację do swojego nowego filmu pt.: “Mission Impossible 3”, który ma być tu kręcony w przyszłym roku. Poodbno upatrzył też już sobie swoją nową siedzibę - willę “Wunderkind” należącą do projektanta mody Wolfganga Joopa, którą Cruise chce wynająć na pół roku. Penelope Cruz także przeprowadza na swoją rękę intensywne poszukiwania – w stołecznych butikach i w domu towarowym Galerie La Fayette...