Fiasko. Niemcy i Francja nie zbudują myśliwca przyszłości?
19 kwietnia 2026
Planowany niemiecko-francuski system walki powietrznej FCAS najwyraźniej nie dojdzie do skutku. Według informacji gazety „Handelsblatt” mediatorzy powołani przez rządy w Berlinie i Paryżu nie osiągnęli porozumienia podczas „ostatniej próby mediacji”.
Skrót FCAS oznacza Future Combat Air System. Ten nowoczesny system walki powietrznej miał obejmować nie tylko wspólny myśliwiec, ale także drony i nowe systemy łączności. Miał on być gotowy do użycia w latach czterdziestych XXI wieku. Od miesięcy toczy się jednak spór o to, kto ma kierować projektem, w który zaangażowane są koncerny Dassault i Airbus.
Jednak dwa różnce myśliwce?
Kanclerz Friedrich Merz niedawno po raz pierwszy otwarcie zakwestionował ten wart 100 miliardów euro projekt, w którym uczestniczy również Hiszpania. Zwrócił przy tym uwagę na różnice w wymaganiach dotyczących myśliwca nowej generacji. Ostatnio w Niemczech i Francji nasiliły się głosy domagające się opracowania dwóch różnych modeli myśliwców i ograniczenia współpracy do dronów oraz innych komponentów.
W sporze o kierownictwo nad projektem obie strony zleciły pod koniec marca byłemu szefowi niemieckiego producenta czołgów firmy KMW Frankowi Haunowi oraz byłemu menedżerowi francuskiego przemysłu zbrojeniowego Laurentowi Collet-Billonowi podjęcie kolejnej próby znalezienia rozwiązania.
Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>
Sprawozdawca niemieckiej partii CDU ds. sił powietrznych Volker Mayer-Lay powiedział agencji informacyjnej AFP, że wraz z kończącą się obecnie mediacją wyczerpano wszystkie możliwości porozumienia.
Jak dodał, gdyby mediacje rzeczywiście nie przyniosły trwałego rezultatu, oznaczałoby to, że projekt FCAS w dotychczasowej formie zakończył się niepowodzeniem. Wówczas konieczne byłoby „konsekwentne i bezzwłoczne przejście na rozwiązanie oparte na dwóch samolotach bojowych”. Oznacza to, że Niemcy i Francja opracują osobno własne samoloty bojowe.
Mayer Lay dodał, że nie można dłużej zwlekać, a kanclerz Merza nie może ulec w tej sprawie presji politycznej ani osobistej ze strony Paryża – w tym ze strony Emmanuela Macrona.
(AFP/szym)