1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW
MuzykaNiemcy

Herbert Grönemeyer. W muzyce wypracował swój własny styl

12 kwietnia 2026

Jest jednym z najbardziej znanych niemieckich piosenkarzy. Jego teksty są emocjonalne, a śpiew charakterystyczny. Kończy 70 lat.

Herbert Grönemeyer na scenie podczas gali nagrody muzycznej Polyton
Herbert Grönemeyer. W muzyce wypracował swój własny styl Zdjęcie: Annette Riedl/dpa/picture alliance

Śpiewa tak niewyraźnie, że trudno go zrozumieć, idealizuje Zagłębie Ruhry, które dawno opuścił, nie umie tańczyć – krytycy zarzucali Herbertowi Grönemeyerowi wiele. Mimo to od dziesięcioleci należy on do najbardziej popularnych artystów niemieckich. I jego gwiazda nie gaśnie.

12 kwietnia kończy 70 lat.

Niepowtarzalny styl

– Kto dziś słucha jego utworu sprzed 40 lat, nie powie, że to brzmi jak lata 80. Tylko powie: to brzmi jak Grönemeyer – tak ekspertka od muzyki pop Barbara Hornberger z Uniwersytetu w Wuppertalu podsumowuje efekt, który opisuje również jako „silny charakterystyczny dźwięk”.

Sam Grönemeyer tłumaczył w wywiadzie dla agencji prasowej DPA na czym polega to charakterystyczne brzmienie: – Chodzi głównie o to, jak brzmi mój głos i jak śpiewam lub połykam słowa – mówił.

W tej rozpoznawalnej mieszance niby źle akcentowanych słów, niewyraźnej artykulacji i szczególnego stylu pisania tekstów opartych na skojarzeniach wykształcił on swój własny, niepowtarzalny styl. – A jednak zawsze uwzględniał w swojej muzyce elementy charakterystyczne dla danych czasów – stwierdza muzykolożka Barbara Hornberger.

Dzięki charakterystycznej ekspresji wokalnej Grönemeyer nadał swojej muzyce niepowtarzalne brzmienie, który odróżnia go od innych muzyków. Co więcej: może łączyć swój głos niemal z każdym gatunkiem muzycznym – od melancholijnej ballady, przez klasyczny niemiecki rock, aż po nowoczesny pop elektryczny.

Trafia w ducha czasu

Według przyjaciela i biografa Michaela Lentza ponadczasowe brzmienie Grönemeyera zawsze trafia w gusta danej publiczności. „Zawsze śpiewa właściwą piosenkę we właściwym czasie” – napisał Lentz w opublikowanej w 2024 roku biografii.

W ciągu ponad 40 lat w centrum uwagi zmieniały się opinie na jego temat. Jako dwudziestolatek w połowie lat 80. reprezentował prototyp nowej męskiej gwiazdy popu: miły, przyziemny, lewicowy, ale nie radykalny. – Nagle pojawił się ktoś, kto potrafił przekazywać emocje, nie będąc postrzeganym jako piosenkarz szlagierowy – tłumaczy Barbara Hornberger.

Herbert Grönemeyer podczas gali nagrody muzycznej PolytonZdjęcie: Annette Riedl/dpa/picture alliance

Wydając album za albumem i królując na pierwszych miejscach list przebojów, umacniał swoją rolę jako „kronikarz niemieckiego nastroju” – pisze kulturoznawca Wieland Schwanebeck. Grönemeyer śpiewał o obłudzie ery Kohla, przeciwko nacjonalizmowi i sparaliżowanemu społeczeństwu, znalazł nowe obrazy miłości, zazdrości i więzi.

Dzięki albumowi „Mensch” („Człowiek”) dla wielu stał się ostatecznie głosem narodu. Album, który sprzedał się w ponad trzech milionach egzemplarzy, należy do największych sukcesów w Niemczech. – Te piosenki odzwierciedlają coś w rodzaju zbiorowego krajobrazu duszy Niemców w tamtym czasie – były głębokie, ale nie kiczowate – mówi Hornberger.

Wypełnia stadiony

Do dziś Herbert Grönemeyer wypełnia wielkie hale i stadiony. Kto był na jego koncercie, wie dlaczego: daje z siebie wszystko, wyraźnie ciesząc się reakcją, gdy tysiące ludzie śpiewają razem z nim. I zaraża ludzi swoją energią.

Tworzenie muzyki to dla niego strategia przetrwania. – Wiem, że muzyka utrzymuje mnie przy życiu. To moje wewnętrzne paliwo – powiedział w wywiadzie dla DPA. Przyznał, że dzięki muzyce zawsze równoważył swoją melancholijną stronę, a granie jej na żywo sprawia, że nie czuje się wewnętrznie samotny.

Herbert Grönemeyer podczas koncertu (zdj. z 2009 roku) Zdjęcie: AP

Jego publiczność czerpie korzyści z tej twórczej energii nie tylko podczas często całkowicie wyprzedanych tras koncertowych. Radość z eksperymentowania nieustannie przynosi nowe aspekty: nauczył się już dyrygować, komponował muzykę sceniczną, planuje napisać operę. Nawet w wieku 70 lat chce zachować „pewną taneczną lekkość”. – Szkoda byłoby zauważyć, że stoi się w miejscu, także pod względem artystycznym – powiedział Grönemeyer.

Każdy może się odnaleźć

Kultura popularna funkcjonuje na szeroką skalę szczególnie dobrze, gdy jest przystępna, ale jednocześnie jak najbardziej otwarta na interpretacje – wyjaśnia muzykolożka Barbara Hornberger. Grönemeyer doprowadził tę zasadę do perfekcji. – Ma taki styl pisania tekstów, który czasami więcej sugeruje, niż bezpośrednio wyraża – mówi.

Grönemeyer nie opowiada w swoich piosenkach historii, lecz „tworzy emocjonalne obrazy nastrojów, w których ludzie mogą odnaleźć swoje uczucia i doświadczenia” – tłumaczy Hornberger. Czasami są to niedokończone zdania, czasami niezwykłe metafory, a czasami tajemnicze neologizmy. – Właśnie to, co w tekstach Grönemeyera jest niekompletne, nieokreślone i niedopowiedziane, sprawia, że tak wiele osób z różnych pokoleń może jednocześnie nawiązać więź z jego piosenkami – mówi Hornberger.

Idol z sąsiedztwa

Grönemeyer to taka „gwiazda z sąsiedztwa” – podkreśla Hornberger. Nie jest on ani olśniewającym bohaterem, ani przystojniakiem, tylko „pracowitym robotnikiem na scenie”, który haruje dla swojej publiczności. – Wciąż emanuje z niego ten zapach Bochum – taka robotnicza duma – mówi muzykolożka. Bochum to jedno z miast Zagłębia Ruhry – przemysłowej aglomeracji, która od lat 60. ubiegłego stulecia przeszła głęboką transformację.

Stadion w Bochum: klub piłkarski VfL Bochum pozdrawia Herberta Grönemeyera z okazji jego 70. urodzinZdjęcie: Ulrich Hufnagel/dpa/picture alliance

– Niemcy nie lubią, gdy ich gwiazdy są zbyt wyniosłe. Jeśli ktoś prezentuje się zbyt efektownie, budzi to podejrzenia. Grönemeyer bardzo mądrze tego uniknął – mówi Hornberger. Być może po prostu nie leży to w jego naturze.

„Zagłębie Ruhry we mnie nie zanika” – cytuje Grönemeyera jego biograf Michael Lentz. Chociaż Berlin, gdzie od 17 lat mieszka na stałe, nazywa swoim domem, Zagłębie Ruhry – jak mówi – pozostaje jego małą ojczyzną. Tam dorastał, tam rozpoczął karierę – choć na początku odnosił większe sukcesy jako aktor niż jako piosenkarz.

W muzyce przełomem był dla niego piąty studyjny album „4630 Bochum”. I do dziś kształtuje on jego wizerunek. Bo – jak mówi w wywiadach Herbert Grönemeyer – ludzie z Zagłębia Ruhry są bezpośredni, potrafią śmiać się z siebie i muszą polegać na sobie – jak niegdyś robili to górnicy.

(DPA/dom)

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>