Co zwykli Niemcy wiedzieli o Holokauście? Wystawa w Berlinie
26 marca 2026
„My o tym nie wiedzieliśmy!” – tak często reagowali Niemcy z pokolenia, które przeżyło II wojnę światową, pytani o Holokaust i inne niemieckie zbrodnie. Ale czy to możliwe? Czy zwykli Niemcy mogli nie wiedzieć, czy może nie chcieli wiedzieć? I czy poprzez swoją postawę niemieckie społeczeństwo ponosi współodpowiedzialność za te zbrodnie? Ponad 81 lat po wojnie pytania te wciąż zajmują opinię publiczną w Niemczech. Berlińskie muzeum Topografia Terroru poświęca temu zagadnieniu swoją najnowszą wystawę pt. „Holokaust – co wiedzieli Niemcy?”.
– Niemal żaden inny aspekt historii narodowego socjalizmu nie interesuje dziś ludzi bardziej – mówi dyrektorka Fundacji Topografia Terroru Andrea Riedle. Po roku 2000 ukazało się kilka ważnych prac historyków na ten temat, ale rzadko poświęcano mu całe wystawy – wyjaśniła Riedle na konferencji prasowej.
Najnowsza ekspozycja w Berlinie, obejmująca około 300 eksponatów z publicznych archiwów i zbiorów prywatnych, pokazuje, co i w jakim czasie wiadomo było w III Rzeszy o mordzie na europejskich Żydach i innych niemieckich zbrodniach – a także co można było wtedy wiedzieć. Tytuł wystawy jest pytaniem, ale jej twórcy nie formułują na nie odpowiedzi. – Chcielibyśmy, aby zwiedzający mogli sami ją znaleźć, także na pytanie, czy niemieckie społeczeństwo było współodpowiedzialne za te zbrodnie – mówił kurator Christian Schmittwilken.
Na własne oczy
Ekspozycja składa się z trzech części i obejmuje czas od 1933 roku do końca wojny. Pierwsza część dotyczy propagandy reżimu nazistowskiego, która towarzyszyła prześladowaniom Żydów, rzekomych „wrogów”, i wymierzonemu w nich terrorowi. Na fotografiach widać ludzi przyglądających się płonącym synagogom, plądrowaniu sklepów i domów niemieckich Żydów czy „wyprowadzce” tysięcy żydowskich mężczyzn z Ratyzbony do obozu koncentracyjnego Dachau. Wielu widziało zatem terror na własne oczy, czytało artykuły propagandowe w gazetach czy słyszało emitowane w radiu przemówienie Hitlera z 30 stycznia 1939 r., w którym grozi on „zniszczeniem rasy żydowskiej w Europie”.
Po napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę 1 września 1939 roku w niemieckiej prasie ukazywały się nieliczne artykuły o okupowanych ziemiach i terrorze okupacyjnym. Na wystawie znalazła się na przykład fotorelacja z getta w Lublinie z „Berliner Illustrierte Zeitung” z 5 grudnia 1940 roku, której celem było ukazanie Żydów jako rzekomo nieczystych i przestępczych.
Druga część wystawy pokazuje, jakie pogłoski i domysły o zbrodniach krążyły na co dzień wśród mieszkańców Niemiec – i gdzie można było się na nie natknąć. Dla reżimu zbrodnicze działania były „tajną sprawą Rzeszy”. „Informacje były przekazywane skrycie, a strach przed denuncjacją był ogromny” – wskazują twórcy wystawy. Jednocześnie wielu Niemców zdawało sobie sprawę z mordów osób psychicznie chorych czy sowieckich jeńców wojennych – szczególnie ci mieszkający w pobliżu miejsc zbrodni. Żydowskich mieszkańców prowadzono ulicami miast na dworce deportacyjne, a wieści o tym, co dzieje się z tymi ludźmi u celu podróży, rozchodziły się w niemieckich miastach.
Wymowne są fotografie przedstawiające licytację przedmiotów skonfiskowanych deportowanym Żydom w Hanau w 1942 r. Widać na nich, że zainteresowanie licytacją było ogromne.
Układanie puzzli
Rozmowa podsłuchana przypadkiem w pociągu, ulotki zrzucane przez aliantów, słuchane skrycie audycje zagranicznych stacji radiowych, listy z frontu czy przemycane fotografie ofiar masowych egzekucji – wszystko to stanowiło jakby kawałki układanki, z których wyłaniał się obraz przerażających zbrodni. Kawałki te skrupulatnie zbierała Anna Haag ze Stuttgartu, której pamiętnik jest jednym z eksponatów na wystawie.
Od 1940 roku prowadziła dziennik, analizując nazistowską propagandę, nastroje w społeczeństwie i zapisując informacje o zbrodniach. W zapisie z 26 listopada 1946 r. opowiada o rozmowie z urzędnikiem odczytującym wodomierze, który przyznaje, iż nie może pogodzić się z mordami na chrześcijanach, Żydach i rosyjskich jeńcach. Jego krewny, członek SS, opowiedział mu, że w Polsce musiał zastrzelić 500 Żydów – kobiety i dzieci – których ciała wrzucano do dołu. Annę Haag dręczyło to, że zdając sobie sprawę z niemieckich zbrodni, jest bezradna. W obawie przed denuncjacją przechowywała swój dziennik w piwnicy na węgiel.
Według twórców wystawy w wielu przypadkach reakcją na informacje o zbrodniach była obojętność albo wyparcie. Przyznanie się do wiedzy wiązałoby się bowiem z poczuciem współodpowiedzialności.
Jak ważne jest to, by dziś, osiem dekad po wojnie, nadal stawiać pytanie, co zwykli Niemcy wiedzieli o Holokauście?
– Zasadniczo fakt, że niemieccy narodowi socjaliści popełnili niepojęte zbrodnie, jest ugruntowany. Ale pojawia się też twierdzenie: przecież moi dziadkowie, moi krewni nie byli nazistami. To coś, z czym jesteśmy konfrontowani, prowadząc badania. Dlatego ważne jest, by wciąż mierzyć się z tym tematem – powiedział DW kurator Christian Schmittwilken.
Wystawę w Topografii Terroru można oglądać do 31 stycznia 2027 roku.