1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Humboldczycy z Polski

Barbara Cöllen8 września 2006

Fundacja Alexandra Humboldta jest jedną z najbardziej renomowanych Fundacji stypendialnych na świecie. Umożliwia ona młodym talentom naukowym pracę badawczą na dowolnej niemieckiej uczelni. Wśród stypendystów Fundacji z 35 krajów europejskich, najwięcej jest Polaków. W chwili obecnej przebywa w Niemczech na stypendium Fundacji 27 polskich naukowców. Większość z nich prowadzi badania z zakresu fizyki, matematyki, chemii i mechaniki. Reszta to głównie germaniści, archeolodzy i ekonomiści. Co myślą o Niemczech jako miejscu pracy naukowej, a także o Niemczech jako kraju?

Katarzyna Marciniak z warszawskiego Ośrodka Badań nad Tradycją Antyczną na stypendium Humboldta w Berlinie zajmuje się iście niemiecko-polskim dylematem – legendą o królewnej Wandzie. W polskiej kulturze obecna jest ona do dzisiaj. Niedawno w czasie promocji roku niemiecko-polskiego wykorzystano motto nawiązujące do niej drukując na tiszertach: Nie bądź Wandą, kochaj Niemca ! Pani Katarzyna bada, czy ta średniowieczna legenda żyje także w kulturze niemieckiej. Okazuje się, że Niemcy również bardzo się nią inspirowali. Pisali na ten temat książki, sztuki teatralne. Praca badawcza Katarzyny Marciniak na stypendium Humboldta rzuca nowe światło na legendę o Wandzie: „Jak się okazuje, zarówno polskie jak i niemieckie wersje tej legendy, wbrew takiej naszej pozornej opinii, że Wanda nie chciała Niemca, są bardzo, bardzo pozytywne dla Niemców. Ridiger jest często przedstawiany jako młody człowiek, który jest ogarnięty przez szaloną miłość i dlatego właśnie napada na Polskę, że nie potrafi inaczej starać się o rękę Wandy.”

Magdalena Sitarz pracownik naukowy germanistyki w Krakowie na stypendium Humboldta w Düsseldorfie zajmuje się dziedziną niszową - językiem i literaturą jiddisch: „W Niemczech są jedyne dwa centra uniwersyteckie w Europie, które się tym zajmują, a mianowicie Düsseldorf oraz Trewir.” – mówi. Przyjazd do Niemiec był więc i w jej sytuacji również konieczny.

Niemcy zabiegają o to, aby stać się atrakcyjnym miejscem badań dla elit naukowych, nie tylko w tak oczywistych zagadnieniach. Są nim już w kilku dziedzinach fizyki i matematyki. Profesor Wojciech Gajda z Instytutu Matematyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza był wielokrotnie stypendystą w Niemczech i mówi, że obok USA i Francji, Niemcy są zdecydowanie atrakcyjnym krajem jego dziedzinie naukowej. Heidelberg, Getynga czy Bonn, to tylko trzy z dziesięciu postrzeganych jako ważne ośrodków naukowych: „To są miejsca, do których każdy matematyk uprawiający teorię liczb, z ochotą przyjeżdża, bo są tutaj ludzie, z którymi można współpracować, rozmawiać.”

Piotr Cyganik: "Niemcy, jeżeli chodzi o infrastrukturę są krajem, który może nominować do tego klubu krajów, których nauka rozwija się na poziomie krajów elitarnych. Natomiast, jeżeli chodzi o taką infrastrukturę związaną z zatrudnieniem ludzi, to wydaje mi się, że Niemcy przegrywają pojedynek na pewno z Wielką Brytanią”.

Tomasz Kobiela z Instytutu Fizyki poznańskiego PAN-u jest po raz pierwszy w Niemczech. Stypendium Fundacji Humboldta ocenia, jak wszyscy stypendyści”, jako bardzo prestiżowe i atrakcyjne dla młodych naukowców: „Spośród tych, które można zdobyć w Europie, to jest dla mnie najwyższe, porównywalne ze stypendium Fulbright’a w Stanach.”

Piotr Cyganik z Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego wskazuje oprócz tego na „ humanistyczne nastawienie” Fundacji do naukowców: „Ma się wrażenie, że jest to bardzo niewielka Fundacja, która ma bardzo personalny stosunek do każdej osoby, która próbuje z tą fundacją nawiązać kontakt.”

Stypendyści Fundacji Humboldta oceniają bardzo pozytywnie warunki pracy naukowej w Niemczech. Katarzyna Marciniack twierdzi, że jest „zachwycona” bogactwem zbiorów bibliotecznych: "Jeździłam do różnych krajów, ale tutaj bogactwo bibliotek robi wrażenie." Polscy stypendyści chwalą sobie możliwości szybkiego sprowadzenia potrzebnych książek, nawet starodruków, dostęp do całej techniki, do komputera, skanera, do ksero itd.. Mówią, że wszystko jest proste, dostępne i dzięki temu nie tracą czasu.

Nie wszyscy stypendyści Fundacji Humboldta wiodą w Niemczech życie towarzyskie, również ze względów na brak dobrej znajomości niemieckiego. Nie jest ona wszystkim potrzebna do pracy naukowej, gdzie, również w Niemczech, wystarcza znajomość angielskiego. Piotr Cyganik miał już wiele kontaktów z niemieckimi naukowcami na stypendiach zagranicznych: „Tak dobrych kontaktów naukowych, jak, z co, poniektórymi Niemcami, nie udało mi się nawiązać w Polsce. Tak, że wydaje mi się, że tak długo, jak język nie stanowi bariery, to rozpoczyna się przygoda i możliwość poznania innych ludzi.”

Katarzyna Marciniak jest po raz pierwszy w Niemczech: "Na takim ogólnoludzkim poziomie, ludzie są bardzo sympatyczni." Germanistka

Magda Sitarz zna Niemcy jeszcze sprzed dwudziestu lat. To, co obserwuje obecnie w czasie pobytu stypendialnego nazywa „postępującym bałaganem”: "A na pewno można powiedzieć, że taki mit o niemieckiej dokładności niemieckim porządku, jest rzeczywiście tylko mitem. Pozytywy są takie, że jest to kraj bardzo miły, ludzie są bardzo otwarci, miłymi, także tutaj też jeden z takich mitów, który należałoby obalić.

Tomasz Kobiela popo roku pobytu w Bonn mówi: „Jest to na prawdę kraj wysoce zorganizowany, a jednocześnie, jak gdyby walczący swoją historią, która była nienajlepsza, wojenną i łatwo tutaj jest się zaaklimatyzować.Nie mieliśmy problemów, żeby nawiązać kontakty towarzyskie.”

Andrzej Sitarz – z Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego jest po wielu latach ponownie stypendystą Fundacji Humboldta. Mówi, że Niemcy się „w pewnym stopniu wyewulowały”: „Taki stereotyp, który czasem się ma, co do Niemiec, punktualnych, porządnych, zasadniczych, nie jest stosowalny. Znaczy to, w pewnym sensie przestaje się widzieć różnice, na przykład Niemcami a Francją. Powiedzmy sobie, ogólne wrażenie, że to sympatyczniejszy kraj niż się z początku może wydawać.”