Ignorować czy zabraniać?
28 stycznia 2005
Propozycje sięgają od zmiany zapisów konstytucji i kodeksu karnego aż po regulację na poziomie Unii Europejskiej. Chodzi głównie o niedopuszczanie do demonstracji neonazistów oraz karanie posłów za wypowiedzi wzywające do nienawiści rasowej. Po niedawnym skandalu w parlamencie lokalnym w Dreźnie niemiecka klasa polityczna za wszelką cenę chce zapobiec neonazistowskim demonstracjom pod Bramą Brandenburską oraz w pobliżu pomnika ofiar holocaustu w 60. Rocznicę zakończenia wojny. O ból głowy przyprawia polityków także zapowiedziana demonstracja neonazistów w rocznicę nalotów aliantów na Drezno.
Wypowiedzi polityków na temat zaostrzenia środków prawnych, w tym zmiany zapisów konstytucji, wywołują jednak wątpliwości prawników wszystkich parlamentarnych frakcji. Sęk w tym, by nie wylać dziecka z kąpielą. Możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności karnej posłów za wypowiedzi z parlamentarnej mównicy mogłyby spowodować np. w czasie ostrych swarów lawinę wzajemnych doniesień o przestępstwie. Dlatego należy najpierw wyczerpać istniejące już możliwości prawne, np. wprowadzić zakaz demonstracji w pobliżu Bramy Brandenburskiej – uważają prawnicy. Z kolei zdaniem najlepszym środkiem do zwalczania politycznych prowokacji neonazistów jest ignorowanie ich. Wrzawa i rozgłos to właśnie to, czego chcą - uważa były premier Saksonii Kurt Biedenkopf.
Bartosz Dudek