1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW
PanoramaNiemcy

Inwazja agresywnych mrówek w Niemczech. "Są wszędzie"

Bartosz Dudek opracowanie
11 kwietnia 2025

Podkopują chodniki, wdzierają się do domów i paraliżują internet - agresywne mrówki z gatunku Tapinoma magnum rozprzestrzeniają się w Niemczech.

Mrówki Tapinoma magnum
Tapinoma magnum przypominają rodzime mrówkiZdjęcie: Roberto Prias/Depositphotos/IMAGO

Mrówka Tapinoma magnum, która pochodzi z regionu śródziemnomorskiego, rozprzestrzenia się w Badenii-Wirtembergii, Nadrenii-Palatynacie, ale także w Kolonii i Hanowerze, zagrażając budynkom i infrastrukturze technicznej – poinformowali naukowcy.

W graniczącym z Badenią mieście Kehl agresywne stworzenia spowodowały już przerwy w dostawie prądu i internetu. – Superkolonie liczą od setek tysięcy do milionów mrówek – ostrzega Manfred Verhaagh z Muzeum Historii Naturalnej w Karlsruhe. – Nie będziemy w stanie ich wyeliminować – dodaje.

Eksperci z południowo-zachodniej części kraju i władze po raz pierwszy współpracują ze sobą w ramach projektu badawczego. Ma on na celu powstrzymać rozprzestrzenianie się owadów. Niektóre władze lokalne sięgają po urządzenia z gorącą wodą.

Przedstawiciele władz dali jasno do zrozumienia, że Tapinoma magnum nie została jeszcze oficjalnie wpisana na listę gatunków inwazyjnych, jednak wiceminister ochrony środowiska Badenii-Wirtembergii Andre Baumann powiedział, że ten gatunek jest dla niego szkodnikiem, nawet jeśli nie jest on prawnie oznaczony jako taki.

Do walki z agresywnami mrówkami używana jest ciepła woda pod ciśnieniemZdjęcie: Annette Lipowsky/Stadt Kehl/dpa/picture alliance

"Są wszędzie"

Walka jest uważana za trudną, ponieważ na pierwszy rzut oka czarna Tapinoma magnum wygląda jak rodzima mrówka. Owady te – według ekspertów – nie mogą przenosić chorób. Jednak nie można wykluczyć, że mogą powodować u ludzi alergie. Tapinoma magnum pachną jak zjełczałe masło.

Według ekspertów występowanie mrówek Tapinoma można rozpoznać po licznych kopcach na krawężnikach i chodnikach. – Są wszędzie – podsumował Gregor Koschate z zarządu miasta Kehl.

(DPA/du)