1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW
Wolność słowaRosja

Jak Rosja blokuje YouTube i WhatsApp

18 lutego 2026

Coraz więcej stron internetowych i komunikatorów jest niedostępnych w Rosji. Ludzie szukają sposobów na obejście blokad wprowadzonych przez państwo. Co pozostanie z rosyjskiego internetu? DW rozmawiała z ekspertami.

Rosyjski internet jest objęty ostrą cenzurą
YouTube zniknął z rosyjskiego internetu, zablokowany przez władzeZdjęcie: R. Goldmann/picture alliance

YouTube zniknął z rosyjskiego internetu. Organ nadzorczy „Roskomnadzor” (Federalna Służba do spraw Nadzoru w Sferze Łączności, Technologii Informacyjnych i Komunikacji Masowej) usunął domenę „youtube.com” ze swoich serwerów DNS. Jeśli użytkownik z Rosji próbuje uzyskać dostęp do platformy wideo, router nie może przypisać adresu strony internetowej do jej adresu IP i wyświetla komunikat o błędzie.

Również domena WhatsApp zniknęła z serwerów DNS „Roskomnadzor”. Dzieje się to równolegle z aktualną kampanią rosyjskich władz przeciwko komunikatorowi Telegram. Zdaniem ekspertów „Roskomnadzor” coraz bardziej zwalcza usługi, które znajdują się poza jego kontrolą.

Wyjaśnienie: serwery DNS (Domain Name System) działają jak książka telefoniczna internetu, a adresy IP to numery, dzięki którym komputery, smartfony i routery są dostępne i identyfikowalne. Jeśli komunikacja między serwerem DNS a adresem IP jest zablokowana, pomocna może być sieć VPN (Virtual Private Network): tworzy ona szyfrowane połączenie między urządzeniem a serwerem. Dzięki temu można ominąć blokadę geograficzną i surfować anonimowo.

DW sprawdziło porady ekspertów i użytkowników Internetu dotyczące omijania rosyjskich blokad i przeprowadziło anonimową ankietę wśród 9000 użytkowników na temat problemów z YouTube w Rosji. 46 procent respondentów stwierdziło, że korzysta z platformy wideo za pośrednictwem VPN, 24 procent zgłosiło utrzymujące się problemy z połączeniem pomimo VPN, kolejne 27 procent stwierdziło, że nie mieszka w Rosji, a trzy procent zadeklarowało, że nie korzysta z VPN i doświadczyło zakłóceń.

Komunikatory takie jak Telegram i WhatsApp, ale także Instagram, znajdują się w Rosji pod presjąZdjęcie: Rasit Aydogan/AA/picture alliance

Zmiana w dostępie do stron internetowych

Michaił Klimariow jest ekspertem w dziedzinie cenzury internetowej. Na kanale Telegram „zatelecom” stwierdza, że serwery DNS „Roskomnadzor” powinny być właściwie określane jako NDNS, czyli „krajowy system nazw domen”. W ten sposób odnosi się do systemu oprogramowania i sprzętu, który został wprowadzony w Rosji wraz z ustawą o „suwerennym rosyjskim internecie”.

– W rzeczywistości jest to alternatywny „katalog internetowy”, z którego muszą korzystać rosyjscy dostawcy usług telekomunikacyjnych – twierdzi Michaił Klimariow. Zgodnie z ustawą rosyjscy dostawcy nie mogą korzystać z międzynarodowych rejestrów, a wyłącznie z NDNS. Umożliwia to organom centralne kontrolowanie dostępu do stron internetowych.

Według informacji kanału Telegram „na_sviazi” ostatnio z NDNS usunięto 13 nazw domen. Należą do nich DW, BBC, Radio Liberty, Facebook oraz Instagram. Do tej pory „Roskomnadzor” stosował przede wszystkim technologię DPI (Deep Packet Inspection) jako metodę ograniczania dostępu. Dzięki temu organ mógł analizować i filtrować ruch internetowy.

Za pomocą DPI można również zmniejszyć prędkość transmisji danych, co powodowało, że materiały wideo ładowały się powoli lub w ogóle nie ładowały się rosyjskim użytkownikom YouTube. W ten sposób usługa pozostawała technicznie dostępna, ale działała tylko z przerwami.

Niezależny ekspert ds. telekomunikacji Aleksiej Uszakin wyraził na rosyjskim portalu gospodarczym RBC przypuszczenie, że możliwości „Roskomnadzoru” w zakresie ograniczania prędkości transmisji mogą być ograniczone. Dlatego też organ ten przeszedł na bardziej rygorystyczną blokadę, aby uwolnić własne zasoby do zablokowania Telegramu.

Co piszą użytkownicy YouTube?

W komentarzach na kanale YouTube DW użytkownicy zgłaszają pogorszenie jakości dostępu. Jeden z nich zauważa: „Nawet przy użyciu VPN odczuwa się wyraźne spowolnienie i niestabilność”.

Inny użytkownik DW pisze: „Trudniej jest oglądać YouTube. Ale myślę, że to nie wina YouTube, tylko VPN. Korzystam z darmowych wersji”. Inny użytkownik stwierdził, że nigdy nie wyłącza VPN na swoim laptopie, „bo bez niego nic nie działa”.

Jednocześnie wielu narzeka, że nawet usługi VPN nie działają stabilnie. W komentarzach pojawiają się przypuszczenia, że może to wynikać częściowo z ograniczeń dostawców VPN lub blokad reklam.

Roskomnadzor w Moskwie: w tym budynku urzęduje rosyjska cenzuraZdjęcie: Ramil Sitdikov/Sputnik/dpa/picture alliance

Co mogą zrobić zwykli użytkownicy Internetu?

„Jeśli w danym kraju dostępny jest tylko NDNS, żadne ustawienia nie pomogą przywrócić normalnego działania DNS” – czytamy na kanale Telegram „na_sviazi”: „W takim przypadku należy poważnie pomyśleć o ochronie swojego ruchu danych i wybrać niezawodne VPN”.

Ekspert ds. cenzury Michaił Klimariow jednak zwraca uwagę, że nawet korzystanie z usług DNS i VPN innych dostawców nie zapewnia pełnej ochrony. Operator internetowy może również blokować alternatywne usługi DNS. Jego zdaniem korzystanie z niezawodnej sieci VPN pozostaje nadal najskuteczniejszą metodą utrzymywania kontaktu ze światem zewnętrznym.

Rozmówca DW ostrzega jednak, że rosyjskie władze mogą fałszować adresy IP. – Wtedy nie trafia się tam, gdzie się chce – podkreśla. Użytkownik może nie trafić na prawdziwe strony internetowe, ale na fałszywe kopie, które zostały stworzone w celu kradzieży loginów, haseł i danych bankowych.

Co dzieje się z internetem w Rosji?

Eksperci są zgodni, że blokada YouTube i WhatsApp ma również związek z obecną presją wywieraną na Telegram. „Roskomnadzor” oficjalnie potwierdził ograniczenia dotyczące komunikatora. Urząd uzasadnia to „naruszeniem rosyjskiego prawa” i „zagrożeniem bezpieczeństwa obywateli”.

Jednocześnie przed moskiewskim sądem Telegramowi zarzuca się nieusuwanie zabronionych treści i niewypełnianie „obowiązków operatora mediów społecznościowych”. Telegram otrzymał już grzywnę w wysokości prawie 11 milionów rubli (około 120 000 euro).

Michaił Klimariow uważa, że te zmiany doprowadzą do powstania odrębnego segmentu rosyjskiego internetu, który będzie coraz mniej zgodny z globalną siecią. – W pewnym momencie w Federacji Rosyjskiej powstanie zupełnie inny internet, różniący się od światowego – ostrzega: – I nie będzie można mu ufać.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej