Joachim Loew. Kim jest właściwie Mister Cool?
12 lipca 2014
Scena na plaży wygląda na zabawę dwójki dzieci. Joachim Loew i Urs Siegenthaler spacerują przed ostatnim treningiem w Santo Andre. Asystent trenera przyklęka i rysuje na piasku jakieś postacie, trener przygląda się temu z zaciekawieniem. Wygląda jak typowy turysta na wakacjach: w granatowych kąpielówkach i błękitnej koszulce.
Na plaży po drugiej stronie Atlantyku selekcjonera niemieckiej reprezentacji można było spotkać każdego ranka: tuż po godz. 5.00 na obowiązkowym półgodzinnym joggingu, niezależnie od pogody. Jak przyznaje, ten czas potrzebny jest mu, by pozbierać myśli. Także pod Copacabana, gdzie w niedzielę odbędzie się finał mundialu, Joachim Lewo rozejrzy się z rana, gdzie można by pobiegać w pobliżu hotelu, gdzie nocuje drużyna.
Stoicki spokój
Tego dnia odbędzie się z dotychczasowych najważniejszy mecz w jego 8-letniej trenerskiej karierze narodowej kadry RFN.
- Joachim Loew jest jak zawsze spokojny i rzeczowy, i oczywiście całkowicie skupiony na ostatnim meczu - informował jego asystent Hansi Flick tuż przed odlotem do Rio de Janeiro.
- Mojego szefa nic nie może wyprowadzić z równowagi - podkreślał także szef banku informacji czyli skaut kadry Urs Siegenthaler.
- Joachim jest zawsze spokojny, z rezerwą, nawet po zwycięstwie 7:1 z Brazylią. Siegenthaler poznał Loewa, w czasach, gdy ten był asystentem narodowego selekcjonera Juergena Klinsmanna (2004-2006) i już wtedy polubili się.
- To nie jest typ trenera, który wciąż by się chełpił, jaki to on nie jest wspaniały. Jest skromny i wciąż tylko podkreśla, że chce być dobrym trenerem. A przypuszczalnie jest najlepszy, bo wszystko, co robi ma ręce i nogi - mówi skaut, nie kryjąc swojego podziwu.
Pełni pochwał i uznania
Dobrze o trenerze mówi też mundialowy król strzelców Miroslaw Klose, który od samego początku był świadkiem rozwoju trenerskiej kariery Loewa. - Wspaniałe jest to, że od 2004 roku do dziś właściwie wcale się nie zmienił. Już wtedy przedstawiał nam swoje pomysły i wspierał nas w rozwoju. To fantastyczny trener - podkreśla 36-letni Klose, dodając, że szczególnie imponuje mu jego czysto ludzka strona. - On zawsze patrzy na nas jak na zespół, rozmawia z każdym zawodnikiem i uważnie słucha tego, co każdy ma do powiedzenia. To jego szczególna zaleta, nie tylko jako trenera, ale przede wszystkim jako człowieka.
Podobnego zdania jest kapitan kadry Philipp Lahm. - Zawsze uderza w odpowiedni ton i ma najlepsze rozwiązanie. Nie mogę sobie wyobrazić lepszego trenera - podkreślał Lahm jesienią ubiegłego roku, wydając doskonałą opinię o selekcjonerze jeszcze zanim ten podpisał przedłużenie swojego kontraktu do 2016 roku. Podobnie jak Klose wysoko ocenia jego opanowanie, rzeczowość i bardzo ludzkie podejście.
Dobrze robi nieco pokory
O prywatnym życiu Joachima Loewa wiadomo niewiele: chętnie słucha piosenek Udo Juergensa, czasami zdarza mu się zapalić cygaro i zawsze jest bardzo zdystansowany. Może ma po prostu taki charakter. 54-latek pochodzi ze Szwarcwaldu ("Dorastałem w bardzo skromnych warunkach i nie potrzebuję żadnego wielkiego show"). Ma wykształcenie kupieckie w handlu detalicznym i zagranicznym. Jako młody chłopak był ministrantem i grał w SC Schoenau a potem w wielu klubach niemieckich i zagranicznych. Na jego temat nigdy nie pisze plotkarska prasa, bo nie ma o czym. Od 28 lat ma żonę Danielę; nie mają dzieci, mieszkają pod Fryburgiem w Szwarcwaldzie.
- Gramy dalej i dobrze nam zrobi trochę pokory - stwierdził ze stoickim spokojem po meczu, w którym Niemcy rozgromili Brazylię. To, że pękał z dumy, można było tylko podejrzewać.
- Jogi jest zawsze taki sam - przyznaje menadżer kadry Oliver Bierhoff. Dlatego gdyby Niemcy faktycznie wygrali finałowy mecz, nie można się spodziewać, żeby Loew zaczął nagle dziko tańczyć na boisku. - Będzie się cieszył, ale nie wyskoczy ze skóry.
Jako dobrą radę dał swym chłopcom na drogę nakaz "najwyższej koncentracji", w swym ciepłym, szwarcwaldzkim dialekcie.
sid / Małgorzata Matzke