Katastrofa w Görlitz. Cenne wsparcie z Polski
22 maja 2026
Setki przedstawicieli służb ratunkowych: strażacy, funkcjonariusze Federalnej Agencji Pomocy Technicznej (THW), policjanci oraz personel ratownictwa medycznego brały udział w trwającej trzy dni akcji po zawaleniu się budynku w centrum Görlitz. Jak poinformowała Anja Weigel, szefowa straży pożarnej w tym mieście, od poniedziałkowego wieczoru do czwartkowego wieczoru na miejscu zdarzenia nieprzerwanie przebywało ponad 130 osób. – Jeśli teraz zliczymy nazwiska, szacujemy, że w miejscu tego zdarzenia działało łącznie od pięciuset do tysiąca osób – poinformowała.
Dla straży pożarnej akcja ratunkowa stanowiła szczególne wyzwanie ze względu na początkowy, utrzymujący się wyciek gazu oraz ryzyko zawalenia się pozostałych ścian bocznych zniszczonego budynku. – Takich rzeczy nie uczy się w szkole, czegoś takiego nie da się ćwiczyć – powiedział szef operacji, Sebastian Schramm.
W takich przypadkach stosuje się zasadę, która pozwala na wyraźny podział miejsca zdarzenia na odrębne sektory operacyjne, z których każdy ma swojego własnego dowódcę odcinka. Koordynacją zajmuje się centralne dowództwo operacyjne, w którym zapadają wszystkie kluczowe decyzje – na przykład te dotyczące mobilizacji dodatkowych sił.
Wsparcie z Polski
Oprócz zespołów z Saksonii wsparcie nadeszło również z sąsiedniego miasta – Zgorzelca. Jak poinformował nadburmistrz Octavian Ursu, Państwowa Straż Pożarna w Zgorzelcu wysłała na miejsce nie tylko personel do pomocy w akcji, ale także kontenery wyposażone w toalety i prysznice. – Była to dla nas ogromna pomoc, za którą jesteśmy bardzo wdzięczni”.
W poniedziałkowy wieczór, w samym sercu Görlitz, całkowicie zawalił się budynek mieszkalny – jak podała policja, stanowił on część długiego, zadbanego ciągu kamienic i mieścił zarówno mieszkania na wynajem długoterminowy, jak i apartamenty wakacyjne. Trzy poszukiwane osoby – dwie kobiety w wieku 25 i 26 lat oraz 48-letni mężczyzna – zostały odnalezione martwe. Akcja ratunkowa trwała około 72 godzin; momentami ratownicy przedzierali się przez hałdy gruzu, używając jedynie łopat i własnych rąk.
(DPA/stef)