1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

KOMENTARZ DW: To jeszcze nie koniec ery Merkel

Charlotte Potts7 września 2016

Oczywiście, że wynik wyborów do landtagu Meklemburgii-Pomorza Przedniego jest żenującą porażką, ale na pewno nie jest cezurą dla kanclerz Angeli Merkel i nie oznacza zwrotu w polityce – uważa Charlotte Potts.

Angela Merkel Regierungserklärung Berlin Brexit
Zdjęcie: picture-alliance/dpa/W.Kumm

"Zmierzch pani kanclerz", "Ile batów zniesie jeszcze Merkel?", "Klęska wyborcza Merkel" – takie tytuły zapełniają w tych dniach czołówki niemieckich gazet.

Od miesięcy pojawiają się momenty, w których wydaje na się, że okres kanclerstwa Angeli Merkel chyli się ku końcowi: po jej kontrowersyjnym haśle „Damy radę!” sprzed roku i płonących schroniskach gotowych na przyjącie uchodźców, po wydarzeniach nocy sylwestrowej w Kolonii, kiedy uchodźcy obmacywali i okradali kobiety, po zamachach w Würzburgu i Ansbach, których sprawcami byli migranci ubiegający się o azyl. A mimo to Merkel nadal jest kanclerz Niemiec. Nie odstępuje też ona od swoich poglądów na kwestie przyjmowania uchodźców.

Tych wyborów nie należy przeceniać

Oczywiście, że wynik wyborów do krajowego parlamentu w Meklemburgii-Pomorzu Przednim jest dla CDU żenującą porażką. I oczywiście sukces wyborczy AfD, która zasiada obecnie w 9 parlamentach krajowych (landtagach), z ogółem 16, musi tradycyjnym partiom politycznym dać do myślenia.

Nie ma miejsca dla żadnej innej partii z prawej strony od bloku partii chadeckich - tak przez długi okres argumentowały CDU iCSU. Ale taką partią teraz stała się AfD. Naturalnie, także Merkel zawiniła to swoją polityką migracyjną, kiedy latem 2015 roku podjęła pamiętną decyzję o niezamykaniu granic Republiki Federalnej.

Nie zagrodziła drogi uchodźcom, którzy utknęli na Węgrzech, a jej partia miała twardy orzech do zgryzienia. To, że tak dalekosiężna decyzja pociągnie za sobą skutki w postaci problemów, jest jasne samo przez się.

Także to, że nie wszyscy w CDU są co do tego przekonani, nie jest zaskoczeniem. Niczym nowym nie jest też to, że prawicowi populiści próbują teraz wypełnić powstałą próżnię na prawo od politycznego centrum .

5 lat temu CDU też nie miała dobrych wyników

Nie powinno się jednak przeceniać wyników wyborów do landtagu w Schwerinie. Chodzi tu bowiem o regionalne wybory w kraju związkowym, który już zawsze wykorzystywał wybory do zamanifestowania swojego niezadowolenia. Od 2006 roku w tamtejszym krajowym parlamencie zasiadali posłowie skrajnie nacjonalistycznej NPD. Jest to land, w którym skrajnie nacjonalistyczne poglądy są zadomowione od lat. Równie silnie reprezentowane były tam poglądy skrajnie prawicowe i lewicowe.

A CDU w wyborach sprzed pięciu lat – czyli jeszcze długo przed kryzysem migracyjnym – osiągnęła niewiele ponad 20 procent głosów.

Charlotte Potts, korespondentka Deutsche Welle w Berlinie

Mądrzej byłoby więc inaczej argumentować i powiedzieć: straciliśmy tylko 4 punkty procentowe w ciągu pięciu lat, w czasie których nastąpiły duże zmiany w kraju.

Meklemburgia-Pomorze Przednie jest krajem związkowym, który nie ma wielkiego znaczenia ekonomicznego. W całym tym landzie 1,3 mln mieszkańców ma prawo głosu i tylko 60 procent zrobiło z tego użytek. Postanowili oni jednak, że wszystko pozostanie po staremu: stabilna, wielka koalicja. Niecale 800 tys. osób nie rozstrzyga o losach kanclerza Niemiec.

Merkel musi się określić

Kluczowym problemem CDU w tym kraju związkowym nie jest Merkel, lecz nielubiany tam czołowy kandydat chadeków Lorenz Caffier. Jego kampania wyborcza pokazała, że ciągłe odnoszenie się do AfD niczego nie przynosi.

Caffier prezentował się jako kandydat „porządku publicznego“ i upierał się przy zakazie burki. Raczej wątpliwe jest, żeby akurat w Meklemburgii-Pomorzu Przednim był to najbardziej palący problem, bo żyje tam dotychczas zaledwie 20 tys. migrantów - według ustalonego wewnątrzniemieckiego klucza relokacji. Do tego większość z nich już dawno znów opuściła ten kraj związkowy. Twarda postawa Caffiera nie pomogła mu osiągnąć wytyczonego celu, aby przyciągnąć do siebie elektorat AfD.

Mimo tego: politycy CDU razem z kanclerz Merkel powinni potraktować wybory w Meklemburgii-Pomorzu Przednim jako wyzwanie. Nie do zwrotu w swojej polityce, lecz do zajęcia natychmiast stanowiska politycznego i do przedstawienia faktów: że w 2016 roku do Niemiec przybywa już mniej uchodźców, że prawie milion został w ub. roku zarejestrowany i rozlokowany po powiatach. Przyniesie im to tylko korzyści, jeśli nauczą się mówić o problemach i przyznawać do błędów popełnionych w procesie integracji czy przy umowie z Turcją ws. uchodźców. Powinni także przyznać, że kryzys migracyjny się nie skończył. Bo rzeczywistość nie jawi się w czarno-białych barwach, jak chętnie maluje ją AfD. Mniej politycznego oportunizmu i więcej prawdy wyborcy być może docenią.

Charlotte Potts

tłum. Barbara Cöllen