1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Komentarz: Sieriebriennikow i walka o wartości w Rosji

Soric Miodrag Kommentarbild App
Miodrag Soric
27 sierpnia 2017

To, że znany artysta wchodzi w konflikt z władzami, nie jest w rosyjskiej historii czymś nowym. Sztuka w Rosji jest zawsze walką o przyszłość kraju, uważa Miodrag Soric.

Zdjęcie: picture-alliance/AP Photo/A. Zemlianichenko

Jeżeli jest jakiś kraj, w którym sztuka prawie zawsze jest polityczna, to jest nim Rosja, i to nie dopiero od zatrzymania Kiriłła Sieriebriennikowa w Petersburgu. Wielu porównuje już tę sytuację do aresztowania innego słynnego twórcy teatralnego, Wsiewołoda Meyerholda. Także on był wielkim reżyserem i dyrektorem teatru. I także on, tyle że pod koniec lat 30-tych w Leningradzie, dzisiejszym Petersburgu, został aresztowany i w Moskwie postawiony przed sądem. Ale na tym podobieństwo już się kończy. Meyerhold był brutalnie torturowany, postawiony przed stalinowskim sądem i zgładzony. Pomimo całej krytyki obecnego kremlowskiego kierownictwa, jest ono wieki całe oddalone od rozmiarów represji w czasach rządów komunistów. Artysta walczący o wolność

Miodrag Soric przez wiele lat kierował redakcją Europa Wschodnia w DW

Przypadków jest więcej

Prawdą jest jednak, że wielu rosyjskich artystów uważało się i uważa się jeszcze dziś za wojowników o więcej swobód i to we wszystkich dziedzinach życia: w kulturze, w życiu społecznym, w polityce. Do nich należy także Kiriłł Sieriebriennikow, który lubi prowokację i nie owija w bawełnę. W ostatnich latach krytykował akcje Rosji w Gruzji, potępiał wojskowe działania separatystów na wschodzie Ukrainy, publicznie bronił prowokacyjnych akcji „Pussy Riot”. Tym wywoływał irytację Kremla. Lecz nawet przeciwnicy Sieriebriennikowa przyznają, że jego sztuka nigdy nie jest miałka. Wielotysięczna widownia ceni jego inscenizacje, w Rosji i poza nią. To czyni go tym bardziej podejrzanym w oczach reakcyjnych polityków decydujących o sprawach kultury.

Był jednak czas, kiedy Sieriebriennikow sam kooperował z Kremlem. W latach 2010-2011 rosyjskie władze przyznawały mu miliony rubli na inscenizację i on sam chętnie przyjmował te pieniądze. Tyle że wtedy prezydentem był Miedwiediew. Jego administracja wspierała kulturę i sztukę bez ingerowania w ich treści. Dziś wieje inny wiatr. Kto teraz przyjmuje państwowe dotacje, ten wie, że wiążą się z tym pewne oczekiwania. „W czyim chlebie smakujemy, tego i pochlebujemy”.

 Kreml chcę, żeby narodowa sztuka była patriotyczną i nie przekraczała określonych granic, które po części obowiązują także w zachodnich krajach. Dla Kiriłła Sieriebriennikowa sztuka oznaczała zawsze prawo mówienia polityce tego, czego ta nie chciała słyszeć. Dlatego siedzi teraz w areszcie domowym. Lecz jego przypadek nie jest odosobniony. Problemy z państwowymi władzami mają także grupy rockowe, jak „Maszina Wremieni” czy wokalistka Diana Arbenina z zespołu „Nocznij Snajper”. Lista jest długa.

Sztuka jako walka o kurs państwa

Pocieszenie przynosi jednak spojrzenie na rosyjską historię. W XIX w. tak okcydentaliści i słowianofile spierali się o to, co jest „rosyjską sztuką”. Pisarze na początku lat 60-tych pomogli Kremlowi skończyć z kultem Stalina. Po odwilży nastąpiła potem tym ostrzejsza cenzura. Lecz najpóźniej od czasów pieriestrojki na światło dzienne wyszła cała prawda o komunistycznych zbrodniach.

Podsumowując: rosyjska historia kultury wznosi się i opada jak fale i pociąga za sobą mniejsze lub większe represje. Jest to walka, w której nie chodzi tylko o sztukę, lecz o wartości, o kierunek, w którym ma pójść ten kraj. Kiriłł Sieriebriennikow chce więcej swobód i zwycięstwa liberalnych wartości. Właśnie dlatego podczas jego przesłuchania ponad tysiąc osób godzinami stało przed moskiewskim sądem gromko udzielając mu wsparcia. I właśnie dlatego, że są tacy ludzie, że jest parcie do wolności, także wewnętrznej, można dalej wierzyć w Rosję. Nie zawsze jest jednak łatwo ją zrozumieć.

Miodrag Soric / tł. Małgorzata Matzke

 

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej