Kopenhaga pod znakiem zapytania
17 grudnia 2009
Kanclerz Angela Merkel, (CDU), wyraziła się sceptycznie o aktualnym stanie rokowań na światowym szczycie klimatycznym w Kopenhadze. W oświadczeniu rządowym, złożonym w czwartek (17.12.) na forum Bundestagu, szefowa rządu Niemiec wezwała wielkie państwa, jak USA, do podniesienia celów redukcji emisji dwutlenku węgla do atmosfery i podjęcia długoterminowych zobowiązań finansowych dla państw rozwijających się.
Nic nowego w Kopenhadze
Merkel stwierdziła, że aktualnie nie widać na horyzoncie rozsądnego procesu w Kopenhadze. Tym niemniej wyraziła ona znaczenie, że obecność ponad 100 szefów państw i rządów nada tej konferencji nowy, niezbędny impuls. Merkel wyjeżdża do Kopenhagi po sesji Bundestagu. W czwartek (17.12.) i w piątek (18.12.) Kopenhaga oczekuje na przyjazd dalszych szefów państw i rządów.
Merkel za ograniczeniem emisji
Merkel stwierdziła w Berlinie, że państwa muszą zobowiązać się do osiągnięcia celu, jakim jest wstrzymanie wzrostu ocieplenia Ziemi o powyżej dwa stopnie Celsjusza. «Jeśli to się nie uda, to konferencja klimatyczna w Kopenhadze poniesie fiasko», stwierdziła kanclerz Niemiec. Jej zdaniem zamiar USA redukcji emisji o 4 procent w porównaniu z rokiem 1990 nie jest wystarczająco ambitny.
Układ możliwy w 2010 roku
Kanclerz Niemiec, Angela Merkel, stwierdziła w Bundestagu, że wychodzi z założenia, iż być może do połowy przyszłego roku (2010) uda się osiągnąć konsens w sprawie zawarcia wiążącego sygnatariuszy układu na rzecz ochrony klimatu. Jej zdaniem konferencja w Kopenhadze powinna ustalić w tym zakresie mandat i kalendarium. Realizacja celów – zdaniem Merkel – powinna być kontrolowana w skali międzynarodowej w oparciu o jednolite kryteria.
ag/jk
red. odp: Tomasz Kujawiński