1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Koronakryzys. Jak wpływa na Niemców?

7 września 2020

Niemcy są dumni ze sposobu, w jaki radzą sobie z pandemią koronawirusa, ale co trzeci z nich uważa, że rząd wyolbrzymia związane z nią zagrożena. Jak jedno pasuje do drugiego?

Polowa stacja testów na koronawirusa w Bawarii na autostradzie A93
Polowa stacja testów na koronawirusa w Bawarii na autostradzie A93Zdjęcie: picture-alliance/dpa/S. Hoppe

Organizacja "More in Common" wyodrębniła sześć różnych postaw, opartych na różnych wartościach i przekonaniach, które znajdują odbicie w podejściu reprezentujących je osób do koronakryzysu. Co ciekawe, nie każda z nich równie dobrze sobie z nim radzi.

"Mieszkańcy Niemiec w różny sposób podchodzą do koronakryzysu i nie może być mowy o jakimkolwiek jednolitym modelu postrzegania go", twierdzą Laura-Kristine Krause i Jérémie Gagné z organizacji "More in Common", oceniając jej najnowsze badania ankietowe na temat postaw Niemców wobec pandemii z udziałem dwóch tysięcy respondentów. Są one skrajnie różne. "Jedni są zadowoleni ze sposobu zarządzania koronakryzysem przez rząd, a inni czują się osamotnieni i zdani sami na siebie ze swoimi problemami", mówią Krause i Gagné. 

Tak bardzo zróżnicowany stosunek do koronakryzysu stanowi zagrożenie dla spójności i zwartości społeczeństwa oraz kryje w sobie niebezpieczeństwo pogłębienia się już utrzymujących się w nim podziałów, twierdzą autorzy ankiety. Warto zwrócić uwagę na opracowany przez nich trójpodział społeczeństwa, w którym ważną rolę dla zachowania jego stabilności odgrywa sześć grup osób, reprezentujących sześć różnych postaw. W grupie osób odgrywających rolę stabilizatorów społecznych znajdujemy "zaangażowanych" i "dobrze urządzonych". W grupie osób stanowiących dwa bieguny społeczeństwa znajdujemy "otwartych" i "rozzłoszczonych". A w grupie osób składających się na jego "niewidoczną mniejszość" znajdziemy "pragmatyków" i "rozczarowanych". 

Autorzy ankiety: Laura-Kristine Krause und Jérémie Gagné

Różny stosunek do teorii spiskowych

Tych sześć grup osób w różny sposób jest podatnych na najrozmaitsze teorie spiskowe. Prawie co trzeci Niemiec uważa, że rząd wyolbrzymia zagrożenie wywołane przez koronakryzys, aby w ten sposób móc przeforsować własne interesy. Dotyczy to przede wszystkim osób zaliczonych do grupy "rozzłoszczonych", krytykujących system polityczny i społeczny Niemiec, którzy nadają ton dyskusji na temat koronakryzysu i są w niej najbardziej widoczni i najgłośniejsi.

"Rezerwa zaufania w społeczeństwie już przed wybuchem pandemii koronawirusa była znikoma, w części społeczeństwa dostrzegaliśmy oznaki głębokiej niewiary wobec instytucji politycznych", mówią Krause i Gagné. Z drugiej strony "nie możemy zapominać, że około 70 proc. Niemców jest raczej zadowolonych z podejścia rządu do koronakryzysu", podkreślają.

Teorie spiskowe zyskują na znaczeniu

Paradoksalnie teorie spiskowe zyskują dodatkowo na znaczeniu właśnie przez to, że do tej pory Niemcy stosunkowo dobrze radzą sobie z koronakryzysem w odróżnieniu od ich niektórych europejskich sąsiadów. Najbardziej znany niemiecki wirusolog prof. Christian Drosten stale powtarzał: "Nie ma sławy w prewencji" i - jak się ostatecznie okazało - miał rację.

Zamiast pochwał i sławy wskutek właściwie zastosowanych działań prewencyjnych przeciwko rozprzestrzenianiu się koronawirusa, czego skutkiem była stosunkowo niska liczba zgonów w Niemczech na COVID-19, wielu ludzi powątpiewa w to, czy koronawirus jest rzeczywiście taki groźny i czy zalecane działania ochronne, takie jak noszenie maseczek i utrzymywanie dystansu społecznego, naprawdę są konieczne.

Niemcom oszczędzono takich doświadczeń, jakie przeżyli mieszkańcy włoskiego miasta Bergamo, w którym prawie każda rodzina utraciła kogoś z bliskich wskutek pandemii koronawirusa. W Niemczech do 3 września na koronawirusa zmarło 9321 osób, a więc stosunkowo niewiele jak na kraj liczący prawie 83 mln mieszkańców.

Niemcy popierają działania rządu

Z drugiej strony Drosten pomylił się w swojej opinii na temat działań prewencyjnych w tym sensie, że rząd niemiecki za zarządzanie antykryzysowe został oceniony znacznie wyżej niż rządy Włoch, Polski, Holandii, Wielkiej Brytanii i Francji. "Jeśli przyjrzymy się tym ocenom, dojdziemy do wniosku, że Niemcy zrobiły wszystko tak, jak należy", powiedział jeden z uczestników badań.

W tej sytuacji nikogo nie może dziwić opinia wielu Niemców twierdzących, że postępowanie ich państwa w czasie koronakryzysu sprawiło, iż poczuli się bardziej z niego dumni. Albo, jak wyraził to jeden z uczestników ankiety: "Tak, odczuwam pewną dumę z tego powodu. Szybko stanęliśmy na nogi. Każdy w jakimś stopniu się do tego przyczynił, a więc - czapki z głów!".

Polityka rządu wyszła mu na dobre

Pasuje do tego wynik innej ankiety, przeprowadzonej przez Fundację Bertelsmanna, który wskazuje na wyraźny spadek postaw populistycznych w Niemczech. Społeczne centrum nie chwieje się w posadach, przeciwnie - staje się silniejsze i coraz bardziej stabilne, przede wszystkim wskutek właściwego postępowania rządu w koronakryzysie. Obecnie tylko co piąty Niemiec jest podatny na populizm.

Laura-Kristine Krause i Jérémie Gagné w swoich badaniach dochodzą do wniosku, że "Ludzie są teraz wobec myślących inaczej niż oni mniej skłonni do kompromisu niż przed wybuchem pandemii koronawirusa. Zgodzenie się z opiniami innych przychodzi im z większym niż wcześniej trudem".

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

W przyszłości niemieccy politycy powinni w większym stopniu zatroszczyć się o "niewidoczną mniejszość", "pragmatyków" i "rozczarowanych", zalecają autorzy ankiety. "Są oni zarówno prywatnie, jak i politycznie zdezorientowani i nie mają poczucia silnej przynależności do określonej grupy społecznej. Dlatego należy im poświęcić znacznie więcej uwagi niż do tej pory".

Teorie spiskowe: sieć 5G wywołała pandemię koronawirusa

04:41

This browser does not support the video element.