Kto był pierwszy? Spór o miśnieńską porcelanę.
1 kwietnia 2010
Za ojców porcelany uznani są Ehrenfried Walther von Tschirnhaus i jego uczeń Johann Friedrich Böttger. To właśnie im udało się w 1708 roku stworzyć z glinki kaolinowej skład masy porcelanowej. W dwa lata później, z polecenia elektora saskiego i króla Polski Augusta II Mocnego, powstała wytwórnia porcelany – Królewska Saksońska Manufaktura z siedzibą w Miśni. W tym roku przygotowywane są zgoła uroczyste obchody jubileuszu jej istnienia, które zakłóciła niespodziewana wiadomość z Wielkiej Brytanii.
Anglicy przed Niemcami
Okazało się, że w prywatnych zbiorach siedziby markizów Exter w Burghley House w Lincolnshire odkryto trzy wazony porcelanowe z motywami barokowych aniołów z 1683 roku. Ich autentyczność potwierdziło słynne British Museum. A temat podchwyciła również gazeta Times, która zasugerowała z zadowoleniem, że historia porcelany potrzebuje sprawdzenia i korekty. Radości Brytyjczyków nie zakłócił nawet fakt, że w przypadku wspomnianych wazonów nieznany pozostał zarówno ich producent, jak i źródło pochodzenia.
Bliscy załamania nerwowego
Na reakcję w Miśni, a przed wszystkim w Dreźnie, gdzie znajduje się największy państwowy zbiór porcelany miśnieńskiej, nie trzeba było długo czekać. Po fali oburzenia do Anglii wysłano eksperta Bernda Ullricha z Instytutu Ceramiki i Szkła przy Akademii Górniczej we Freibergu w Górach Harzu. Od 30 lat zajmuje się on badaniem jakości i pochodzenia porcelanowych wyrobów. Korzysta przy tym z precyzyjnego komputera elektronowego oraz innych specjalnych technik mikroskopowych, pozwalających wykryć każde fałszerstwo.
Rodem z Azji
Wyniki przeprowadzonych przez niego analiz wykazały, że wazony są wyrobami pochodzenia azjatyckiego. Zdradziła to, jak stwierdził ekspert, wysoka i typowa właśnie dla porcelany z Chin zawartość tlenku potasu. Bernd Ullrich jest przekonany, że chińskie wazony zostały po prostu przemalowane w Anglii. W XVI i XVII wieku powszechnie sprowadzano statkami handlowymi do Londynu, Delft i Drezna chińską białą porcelanę, którą uszlachetniano później barwnymi wzorami.
Pojednawczy ton
Tymczasem były prezes English Ceramic Circle, John Millet, wystosował do dyrektora drezdeńskich zbiorów porcelany Ulricha Pietscha list utrzymany w pojednawczym tonie, zobowiązując się do dokładnego zbadania tego niecodziennego przypadku. Również wyjaśnienie pod eksponowanymi w zbiorach Burghley House wazonami zakończono znakiem zapytania: „Wazony z Burghley House – pierwszą europejską porcelaną?” dając tym do zrozumienia, że porcelanowe cacka są, jak dotąd, niewiadomego pochodzenia.
Natomiast Ulrich Pietsch uważa, że „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Dzięki sensacji rodem z Anglii przygotowywany właśnie uroczysty jubileusz powstania miśnieńskiej porcelany niespodziewanie znalazł się w centrum uwagi.
Tagesspiegel/ Alexandra Jarecka
Red.odp. Elżbieta Stasik / du