1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Młodociani przestępcy i nowe metody prewencji

Axel Rowohlt5 kwietnia 2008

W wielkich niemieckich miastach rośnie odsetek młodocianych przestępców. Dlatego policja i organizacje społeczne próbują nowych metod prewencji.

Zdjęcie: DW-TV

Kiedy do młodych ludzi na ulicy albo w parku podchodzi Andreas Wolter nie ma żartów. Jego „klienci” aą młodymi kryminalistami. Andreas Wolter jest policjantem, wyspecjalizowanym w tzw. "ostrej prewencji". Sprawuje nadzór nad młodymi chłopakami, z których większość ma już za sobą pobyt w więzieniu.

Komisarz Wolter wraz z kolegami codziennie pyta swoich podopiecznych czy czasem nie mieli „czarnych” myśli.

- Młodociany, nad którym przejmujemy pieczę, musi być zawsze świadomy tego, że go znamy, że wiemy gdzie jest, że obserwujemy jego otoczenie i że za wszystko, co zrobi, będzie się przed nami tłumaczył - mówi Andreas Wolter.


Więzienie pomaga

Komisarz Andreas Wolter w drodze do swoich "podopiecznych"Zdjęcie: DW-TV

Gdy perswazja nie pomaga - Andreas Wolter wręcza nakaz aresztowania. Wielu szesnastolatków ma już do odsiadki kilkuletnie kary więzienia. Jednym z nich jest skazany Hassan Hard. Kiedyś - jak mówi - wydawało mu się, że kogoś napaść czy coś ukraść jest "cool".

- Wiem, że to co zrobiłem nie było dobre - mówi po dwóch latach odsiadki. Ostatni czas spędził w zakładzie półotwartym. Obecnie kształci się w kierunku gastronomicznym.

Wtóruje mu barczysty Mendi. Także i jemu więzienie pomogło w zmianie nastawienia do życia. Do tego stopnia, że Mendi żałuje, że nie trafił tam wcześniej.

- Kto narobił szamba powinien być skierowany na obóz wychowawczy albo do aresztu. Ja dopiero po 100 doniesieniach trafiłem do aresztu. Po 100 doniesieniach. To o wiele za późno - mówi Mendi.

Andreas Wolter twierdzi, że część młodocianych recydywistów rzeczywiście wyciąga właściwe wnioski - część jednak tylko udaje i dalej wchodzi w kontakt z prawem.

- Nigdy nie można całkowicie wykluczyć, że nie są dostatecznie sprytni, żeby nie dać się złapać - mówi policjant. Dlatego młodociani przestępcy muszą wiedzieć, że patrzy im się na ręce - dodaje.


Walka z przestępczością kosztuje


Prokurator Rudolf Hausmann z Berlina nie ukrywa złości na polityków. Jego zdaniem zbyt ochoczo oszczędzają oni na wymiarze sprawiedliwości. W osobnym pokoju w prokuraturze przechowywane są stosy akt. A każdy akt to jeden przypadek.

- Trzeba wyjaśnić społeczeństwu i podatnikom, że jeśli chce się sprawnego wymiaru sprawiedliwości to trzeba dodatkowych pieniędzy. Potrzeba więcej sędziów, więcej prokuratorów i więcej policjantów - denerwuje się prokurator.

Zdaniem prokuratora rzeczywiście wielu młodych przestępców po odsiadce zmienia się i zaczyna życie od nowa. Potwierdza to Mendi, który po odsiadce ceni sobie spokojne życie na wolności.

- Uzupełniam właśnie szkołę. Nie musze się już bać, że w nocy policja wtargnie do mojego mieszkania, albo, że jestem poszukiwany. Trzymam się z daleka od takich rzeczy, choć często dostaje propozycje: przyjdź, zrobimy coś, odkryłem, że tam można coś ukraść, włamać się, napaść... Trzymam się od tego z daleka - powtarza.


Dzielnicowe matki

"Dzielnicowe matki" (z prawej) przy pracyZdjęcie: DW-TV

Więzienie to ostateczność. Znacznie tańsza i efektywniejsza jest prewencja. Walkę z przestępczością trzeba zaczynać tam, gdzie młodzi ludzie najczęściej nasiąkają przemocą - w rodzinie. Dlatego od pewnego czasu w Berlinie działają tzw. "dzielnicowe matki". To wolontariuszki, które odwiedzają rodziny imigrantów i tłumaczą, że jak unikać stosowania przemocy w wychowaniu.

- Mamy nadzieję, że prewencja doprowadzi do tego, że rodzice będą w stanie tak wychować dzieci aby nie wkroczyły one na ścieżkę kryminalną - mówi Maria Macher, uczestniczka projektu „Dzielnicowe matki”.

Ale bez fachowej pomocy z zewnątrz wielu młodych może się stoczyć. Emo - młody chłopak z rodziny imigrantów - zna ze swojego otoczenia wiele takich przypadków. Po którymś z kolei przestępstwie młodemu recydywiście jest już wszystko jedno.

- Zycie jest im kompletnie obojętne, bo i tak miało gówniany początek i wtedy mówią: OK, policjanci, którzy mnie aresztują, nie obchodzą mnie. Robię swoje - opowiada.

Hassan Hard miał dwa lata czasu żeby wszystko przemyśleć w więzieniu. Jego opiekunowie mają nadzieję, że po odsiadce będzie prowadził życie bez przemocy. Może gdyby w jego przypadku sąd działał szybciej a nie skazał go do więzienia dopiero po kilku latach kryminalnej działalności, udałoby mu się wcześniej powrócić do normalności.