1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Magdeburg rok po ataku na jarmark. "Dziwne uczucie"

Julie Gregson (Redakcja Angielska DW) | Bartosz Dudek wersja polska
20 grudnia 2025

Rok po ataku na jarmark bożonarodzeniowy w Magdeburgu, w którym zginęło sześć osób, mieszkańcy wciąż pamiętają o ofiarach. Mimo żałoby i środków bezpieczeństwa, miasto stara się przywrócić świąteczną atmosferę.

Jarmark świąteczny w Magdeburgu – przystrojone budki, kilka przechadzających się osób
Mniej klientów, ale więcej niż oczekiwano – jarmark świąteczny w Magdeburgu Zdjęcie: Julie Gregson/DW

Policjanci – jeden z karabinem maszynowym – oraz ochroniarze stoją przy wejściach na jarmark bożonarodzeniowy w Magdeburgu. Od czasu do czasu odwiedzający są zatrzymywani i przepytywani. Duże czerwone i zielone betonowe bloki, worki z piaskiem i stalowe bariery zabezpieczają dostęp do rynku, który znajduje się na placu przy ratuszu.

20 grudnia 2024 roku zginęło tu sześć osób – pięć kobiet i 9-letni chłopiec – a ponad 300 zostało rannych, niektórzy ciężko, gdy kierujący wynajętym samochodem mężczyzna wjechał w tłum. Motywy zbrodni do dziś pozostają niejasne.

Sprzedawca Mirko Stage stał zaledwie 20 metrów od miejsca, gdzie 20 grudnia 2024 roku zginęło najwięcej ofiar. Tuż za rogiem jego stoiska z prażonymi migdałami i goframi w chodniku wmurowano kamienie pamięci, ozdobione świecami i kwiatami.

Stage, który od lat mieszka w Magdeburgu, przyznaje, że miał obawy przed otwarciem jarmarku 20 listopada. – Wszyscy wchodziliśmy na ten jarmark z dziwnym uczuciem, bo nie wiedzieliśmy, jak to będzie nagle otworzyć go po wydarzeniach sprzed roku – mówi Stage.

Mirko Stage jest zadowolony z decyzji o powrocie na jarmarkZdjęcie: Julie Gregson/DW

Dodaje, że jego doświadczenia były niespodziewanie pozytywne, a sprzedawcy i odwiedzający zaczęli się otwierać i przepracowywać żałobę. – Najpierw jesteś przygnębiony – mówi – ale w pewnym momencie zaczynasz rozmawiać z innymi o tym, co się stało.

Stage podkreśla, że odwiedzający podchodzili do niego, by podzielić się swoimi przeżyciami. – Ludzie mówią: "Stałem tu jako ratownik tamtego wieczoru". Ci sami ludzie wracają tutaj, bo Stary Rynek to miesce spotkań w centrum miasta. Nie chcemy, żeby jakiś szaleniec nam to odebrał – zaznacza Stage.

Karim Champi, włoski sprzedawca o tunezyjskich korzeniach, widział, jak samochód napastnika przejeżdża tuż obok jego budki z wyrobami z drewna oliwnego.

Jego stoisko stoi teraz w innym miejscu. – W tym roku nie ma tylu turystów. Ludzie się boją – mówi ze łzami w oczach.

Świąteczna atmosfera i tragedia 

Jarmark został przeprojektowany. Zmiany wizualne – wraz ze środkami bezpieczeństwa – mają uspokoić obawy ludzi.

Nie wszyscy są przekonani do tych zmian.  – To jak Fort Knox – mówi jeden z odwiedzających jarmark. – To szaleństwo, te wszystkie barykady – dodaje. 54-latek mieszka prawie 60 kilometrów od Magdeburga, ale przyjechał tu z żoną „z zasady i protestu”. – Jeśli nie przyjdziemy, on wygrał – dodaje, mając na myśli napastnika i popija grzane wino.

Gdy zapada zmrok i zapalają się światła, na jarmark zaczyna przybywać coraz więcej ludzi. Szum rozmów, muzyka świąteczna i odgłosy karuzel stają się coraz głośniejsze. Pary, rodziny i przyjaciele w każdym wieku spacerują po placu lub gromadzą się w grupkach.

Samochód zamachowca przejechał tuż obok budki Karima Champi'ego Zdjęcie: Julie Gregson/DW

Mieszane uczucia 

Jarmark bożonarodzeniowy w Magdeburgu liczy w tym roku około 140 stoisk. Można kupić tradycyjne drewniane ozdoby świąteczne z Rudaw oraz świecące gwiazdy. Jest też mnóstwo jedzenia – od niemieckiej kiełbasy i ciasteczek bożonarodzeniowych po burgery, gofry belgijskie, a w tym roku także falafele.

Dyrektor zarządzający jarmarkiem, Paul-Gerhard Stieger, powiedział, że nie wszyscy zgadzali się z decyzją o ponownym zorganizowaniu wydarzenia. – Niektórzy z poszkodowanych mówią: „Jak możecie to robić tutaj?” i są też mieszkańcy miasta, którzy tak uważają – opowiada Stieger. – Ale są też osoby bezpośrednio dotknięte, które podeszły do nas i powiedziały, że uważają, iż ważne jest, aby jarmark się odbył.

Liczba odwiedzających jest w tym roku niższa. Frekwencja, jak mówi Stieger, jest jednak lepsza niż oczekiwano. Przyznał, że organizacja wydarzenia była trudnym kompromisem. – Oczywiście jarmark bożonarodzeniowy to wydarzenie komercyjne, ale to także źródło utrzymania sprzedawców. To ich szczyt sezonu. Organizator twierdzi, że wycofało się tylko dwóch wystawców – jeden w związku z tragicznymi wydarzeniami. A w tym roku pojawiło się nawet dziesięciu nowych.

Wśród nich jest Fares Saleh Aga, który przyjechał do miasta z Syrii osiem lat temu i prowadzi tu stoisko z falafelami. Powiedział, że zdecydował się przyjść, aby wysłać sygnał.

– Ludzie przechodzą obok mnie i widzą przyjazną twarz. Sens Bożego Narodzenia to pokój. Jestem bardzo szczęśliwy. Ludzie są mili – mówi Aga, częstując odwiedzających kulkami z ciecierzycy w kształcie serca.

Jedna z odwiedzających, która przyszła z mężem i synem, powiedziała, że cieszy się z obecności potraw z innych kultur. 49-latka przyznała, że czuje się trochę nieswojo, ale dodała: – Jarmarki bożonarodzeniowe to dla nas część świąt. To nasza tradycja i kochamy Boże Narodzenie. 

Fares Saleh Aga przyjechał do Niemiec z Syrii w 2017 rokuZdjęcie: Julie Gregson/DW

Fałszywe informacje o odwołanych jarmarkach

Frank Hakelberg, dyrektor generalny Deutscher Schaustellerbund, organizacji reprezentującej wystawców i operatorów wesołych miasteczek, potwierdza, że w tym roku liczba odwiedzających jest niższa w całych Niemczech, ale też zaczyna rosnąć w miarę zbliżania się świąt. Za słaby początek sezonu obwinia częściowo kampanię w mediach społecznościowych.

Hakelberg opowiada, że jego organizacja otrzymywała zapytania od mediów z całego świata po tym, jak w sieci rozeszły się plotki, że jarmarki bożonarodzeniowe w Niemczech są odwoływane. Podkreślił, że w rzeczywistości w całym kraju odwołano tylko garstkę z około 3 200 dużych jarmarków. Jak zaznacza, nie istnieje coś takiego jak stuprocentowe bezpieczeństwo – niezależnie od tego, jak rygorystyczne są zastosowane środki ostrożności.

12 grudnia w Magdeburgu zatrzymano mężczyznę w związku z podejrzeniem planów ataku na jarmark bożonarodzeniowy. Proces sprawcy zeszłorocznego ataku trwa w mieście od października. Jest oskarżony o sześć zabójstw i 338 usiłowań zabójstwa. 51-latek został zatrzymany kilka minut po ataku i przyznał się do prowadzenia wynajętego samochodu. Nie wydaje się, by kierował się motywami islamistycznymi.

W rocznicę zamachu jarmark będzie zamknięty. Zamiast tego odbędą się uroczystości upamiętniające rocznicę. Obecni będą kanclerz Friedrich Merz i premier Saksonii-Anhalt Reiner Haseloff. Inicjatywa międzywyznaniowa wzywa ludzi do utworzenia „łańcucha światła” wokół jarmarku bożonarodzeniowego.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Angielskiej DW.  

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej