Media o funduszu na inwestycje: „sztuczki rządu” za 500 mld
18 marca 2026
W marcu 2025 roku Bundestag utworzył specjalny fundusz o wartości 500 miliardów euro na inwestycje w obronę, linie kolejowe i drogi, badania naukowe i cyfryzację, a także działania mające na celu osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2045 roku. Teraz dwa think tanki: Ifo i Instytut Gospodarki Niemieckiej (IW) wyliczyły, że zdecydowana większość środków została wykorzystana na inne cele.
Wiodący dziennik gospodarczy „Handelsblatt" skupia się na krytyce wicekanclerza i ministra finansów: „W pierwszym dniu swojej kadencji Lars Klingbeil (SPD) ogłosił się 'ministrem inwestycji'. Krótko potem minister finansów zapowiedział przy przedstawianiu swojego pierwszego budżetu ‘rekordowe inwestycje'. Klingbeil nadął policzki, ale jak dotąd, wyszło z nich tylko dużo gorącego powietrza. Przynajmniej takie wrażenie się utrwaliło. Według dwóch raportów niemiecki rząd prawie całkowicie niewłaściwie wykorzystał program zadłużeniowy (czyli fundusz specjalny – red.) zatwierdzony rok temu. Wiele z tych budżetowych długów nie zostało przeznaczonych na dodatkowe inwestycje, lecz na łatanie dziur budżetowych i realizację bezsensownych obietnic wyborczych. Dla Klingbeila nowe dane są politycznie katastrofalne”.
Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>
Niewłaściwe wykorzystanie funduszu specjalnego komentuje też lokalna prasa.
„Südwestpresse” komentuje: „To była wielka obietnica nowego rządu Niemiec: jeśli już muszą być zaciągane długi w takiej skali, że można by pomyśleć, iż dla nowych rządzących nie ma jutra, obywatele powinni przynajmniej odczuć, że wszędzie coś się dzieje. Nie jakieś zmęczone 'bum-bum' Scholza (kanclerz Niemiec 2021-2025 – red.), lecz od razu finansowy wybuch. Koniec z zardzewiałymi mostami, koniec z przeciążonymi sieciami. Kiedy teraz analizy dwóch instytutów gospodarczych pokazują, że większość środków przewidzianych na 2025 rok z funduszu specjalnego zostało niewłaściwie wykorzystanych, to jest to naprawdę mocny cios, który nie tylko narusza zaufanie. Podważa to być może jedyną szansę na sukces rządu w trudnych reformach. I szkodzi to krajowi, który widzi tylko tylne światła pociągu modernizacyjnego”.
Bawarski dziennik „Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung” podkreśla, że politycy „stworzyli – jak już wielokrotnie podejrzewano – ogromną ‘stację przerzutową', przez którą w rzeczywistości przesuwali środki budżetowe na finansowanie kredytu, by w ten sposób łatać dziury budżetowe powstałe w wyniku wydatków konsumpcyjnych. Przykłady to ryczałt dla dojeżdżających, podatek gastronomiczny i renta matczyna. Można by łatwo przejść nad tym do porządku dziennego, gdyby sytuacja nie była tak poważna. Bo od sposobu zarządzania tymi miliardami zaciągniętymi jako kredyt w dużej mierze zależy przyszłość gospodarcza Niemiec. To brzmi dość dramatycznie i rzeczywiście takie jest. Od tego zależy, czy kraj zdoła nadrobić straty w swojej wcześniejszej wydajności ekonomicznej, czy nie”.
„Reutlinger General-Anzeiger” zauważa: „Sztuczki rządu to nie tylko zmarnowana szansa, ale przede wszystkim ogromna utrata wiarygodności. W czasach, gdy wielu obywateli odwraca się od polityki lub skłania się ku partiom działającym poza demokratycznym spektrum, coś takiego po prostu nie powinno mieć miejsca. Choć ta metoda nie jest nowa, ostatecznie jest to oszustwo wobec obywateli, którzy uwierzyli w dodatkowe miliardowe inwestycje mające na celu przywrócenie Niemiec na właściwe tory gospodarcze”.