1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Merkel w opozycji do Obamy

22 czerwca 2010

Oficjalnie relacje kanclerz Merkel - prezydent Obama są bez zarzutu, lecz obydwoje mają odmienne zdania co do drogi wyjścia z globalnego kryzysu.

Merkel - Obama: Tamta droga jest lepsza...Zdjęcie: AP

Ta rozbieżność zdań tłumi nieco oczekiwania wobec zbliżającego się szczytu G-20 w Toronto.

Nie wiadomo, kto do kogo zadzwonił, ale po rozmowie telefonicznej na linii Berlin-Waszyngton klimat jest ponoć znów "bardzo dobry", a spór o drogę wyjścia z kryzysu ponoć był tylko rozdmuchany przez masmedia - jak stwierdzono w berlińskich kołach rządowych.

Rozmowa Merkel-Obama trwała 15 minut i w jej trakcie amerykański prezydent nie domagał się nowych programów wsparcia koniunktury, o co ostatnio głośno postulował. Ostrzegał kraje uprzemysłowione i wschodzące rynki przed powtórzeniem dawnych błędów, kiedy to programy wsparcia koniunktury zostały przedwcześnie zarzucone.

Nie na kredyt

Przeciwko cięciom oszczędnościowym rządu oponują - choć z innych względów- także zwykli zjadacze chlebaZdjęcie: AP

Kanclerz Merkel jest natomiast zwolenniczką dalszego zaciskania pasa i odchodzenia od życia na kredyt. "Jeżeli nie uda się nam osiągnąć trwałego wzrostu, tylko znów będzie to wzrost generowany sztucznie, przypłacimy to następnym kryzysem" - powiedziała szefowa niemieckiego rządu. "Nie chodzi nam o radykalne programy oszczędności, lecz o ty, by w momencie rozkręcania się koniunktury nie powielać wciąż tych samych programów wspierania wzrostu gospodarczego" - zaznaczyła na spotkaniu z ekspertami ekonomii w Berlinie w miniony poniedziałek. "Jeżeli nie będziemy brać poważnie kryteriów paktu stabilizacji i rozwoju, to nikt nie będzie tego robił" - podkreśliła Angela Merkel.

Zdania są więc w dalszym ciągu podzielone, ale atmosfera jest lepsza. "Prezydent bardzo ceni sobie znakomite relacje z panią kanclerz i dał wyraz swego uznania dla ścisłej i stałej współpracy z nią" - zaznaczył rzecznik prezydenta USA, Bill Burton.

Bezkarne banki

Kto przyhamuje swawolę banków i rynków finansowych?Zdjęcie: AP

W najbliższą sobotę w Toronto spotka się grupa G-20. Dzień wcześniej, w Huntsville, odbędzie się szczyt G-8 - 7 najbardziej uprzemysłowionych krajów świata i Rosji. Uczestników zaprzątać będą przede wszystkim tematy polityki bezpieczeństwa i spraw zagranicznych, podczas gdy G-20 zajmie się kwestiami gospodarki światowej i regulacją rynków finansowych.

Mówi się o tym, że spotkanie G-20 traktować należy właściwie jako "między-szczyt" na drodze ku następnemu spotkaniu G-20 w listopadzie w Korei Południowej, co oznacza, że wielkie banki, za których m.in. sprawą doszło do tak poważnego kryzysu, jeszcze przez jakiś czas będą działać w dotychczasowych warunkach.

dpa/ Małgorzata Matzke

Red.odp.: Magdalena Dercz