1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Merkel w Warszawie

Bartosz Dudek5 grudnia 2005

Dopiero dziś główne niemieckie dzienniki komentują obszernie piątkową wizytę kanclerz Angeli Merkel w Warszawie. Dzieje się tak dlatego, że większość gazet zamknęła swoje sobotnie wydania w piątkowy wieczór, a więc jeszcze przed zakończeniem wizyty.

Wizyta kanclerz Angeli Merkel w Warszawie to pierwszy krok ku poprawie stosunków polsko-niemieckich - ocenia niemiecka prasa
Wizyta kanclerz Angeli Merkel w Warszawie to pierwszy krok ku poprawie stosunków polsko-niemieckich - ocenia niemiecka prasaZdjęcie: AP

„Niemiecko-polskie przesunięcie” – tak zatytułowany jest główny komentarz na pierwszej stronie dziennika FRANKFURTER ALLGEMEINE ZEITUNG. Warszawski korespondent tej gazety, Stefan Dietrich, zastanawia się najpierw dlaczego pani Merkel powiedziała, że "stosunki polsko-niemieckie jeszcze nigdy nie były tak dobre jak obecnie". To twierdzenie, które na pierwszy rzut oka wydaje się naiwne, w kontekście ostatnich dwustu lat jest jednak uzasadnione. „Głęboko zakorzenione stereotypy wroga dają się jeszcze chwilowo wykorzystać, jednak zjednoczona Europa wykorzenia je…. Czy nowemu kierownictwu w Warszawie podoba się to czy nie – także i ono jest częścią zjednoczonej Europy. Odwrócenie się do niej plecami zaszkodziło by bardziej własnemu krajowi niż innym” – konstatuje autor komentarza. Jego zdaniem pozytywną stroną wizyty jest to, że pani Merkel zaproponowała włączenie Polski do projektu bałtyckiego rurociągu. Dobrym znakiem jest też spotkanie prezydenta-elekta z panią kanclerz. Lech Kaczyński – jak zaznacza komentator – jeszcze kilka tygodni temu nie zgodził się na takie spotkanie. Zle natomiast sprawa się ma z emocjami. „Głęboka przyczyna kontrowersji wywołanych przez projekt „Centrum przeciw Wypędzeniom” leży w nierównoczesnym przezwyciężaniu historii w Niemczech i w Polsce” – uważa Stefan Dietrich. Podczas gdy Niemcy od etapu uznania winy i samooskarżenia przeszli do etapu zwrócenia się ku zapomnianym ofiarom po własnej stronie, Polacy od etapu opłakiwania własnych ofiar przechodzą do samooskarżenia. Projekt "Centrum przeciw Wypędzieniom" pomógł storpedować ten proces sugerując, że Niemcy chcą sfałszować historię. „Polacy, którym na sercu leży porozumienie z Niemcami muszą się odtąd obawiać stygmatyzacji we własnym kraju w rodzaju „piątej kolumny”. Te upiory przeszłości wywołują jeszcze lęk większości Polaków. Ale młodsi już się tylko z nich śmieją. Przezwyciężanie polsko-niemieckich zaszłości nie da się zatrzymać ani w Polsce ani w Niemczech” – kończy komentator FRANKFURTER ALLGEMEINE ZEITUNG.

Przejaśnienie i europeizacja wypędzeń

Za sukces wizytę pani Merkel w Polsce uznaje też warszawski korespondent dziennika DIE WELT Gerhard Gnauck. Jego artykuł zatytułowany jest „Nagłe przejaśnienie”. To przejaśnienie spowodowało właśnie spotkanie pani Merkel z premierem Marcinkiewiczem i prezydentem-elektem, nawet jeśli – jak zaznacza autor – nie było tu żadnych konkretnych postanowień. „Nowy rząd RFN nie traktuje już Polski jako „klienta adwokata”, który ma szepnąć w Europie za nim dobre słowo. Niektóre nowe akcenty w polityce zagranicznej Berlina – zbliżenie z Waszyngtonem, większy dystans do Moskwy, więcej uwagi dla interesów średnich i małych krajów Unii – to wszystko ułatwi porozumienie”- pisze autor. Jego zdaniem porozumienie ułatwi także propozycja włączenia Polski do projektu bałtyckiego rurociągu. Czy jednak – zapytuje Gerhard Gnauck – niemieckie elity polityczne będą umiały pożegnać się z istniejącą od czasów Bismarcka – koncentracją na elitach w Sankt Petersburgu i Moskwie? Poza możliwością prowadzenia z Polską wspólnej polityki wschodniej Niemcy powinni zwrócić uwagę także na bliskość kulturową Polski - uważa Gnauck. To nie przypadek – konstatuje autor – że dwa miliony emigrantów z Poski w ostatnich dekadach tak doskonale zintegrowało się z niemieckim społeczeństwem. „Największy przepływ migrantów (w obu kierunkach) nastąpił właśnie między Polską w Niemcami. Uznanie tego za sukces pomogłoby przeciwdziałać lękom w Niemczech i ułatwić Berlinowi otwarcie rynku pracy dla Polaków i Czechów już w 2006 roku” – pisze autor. Jednocześnie wyraża nadzieję, że jeśli w Niemczech upamiętnia się przymusowe wysiedlenia to polscy politycy nie będą zaraz widzieli w tym dzieła rewizjonistów. Otwarta właśnie w Bonn wystawa na ten temat to dowód, że można stępić tego typu spory. I co więcej – stworzyć podwaliny pod wspólną, europejską kulturę pamięci – kończy swój felieton w dzienniku DIE WELT Gerhard Gnauck.