Merkel wygrała euro
29 października 2010
Angela Merkel zagrała pokerowo i zgarnęła niezłą pulę. Całymi dniami, zdawało się, stoi sama w Europie, ze swym żądaniem nowelizacji traktatu, aby euro lepiej, niż dotąd, stawiało czoło kryzysom. Na szczycie w cztery oczy z prezydentem Francji, Nicolasem Sarkozym, zaprezentowała ona propozycje, zmierzające do wzmocnienia paktu stabilizacyjnego, wywołując irytacje ze strony innych partnerów we wspólnocie. Zwłaszcza jej propozycja pozbawienia prawa głosu tych państw, które notorycznie popełniają wykroczenia budżetowe, nie spotkała się z przychylnością w UE, zwłaszcza ze strony mniejszych państw. A propozycję niemiecko-francuską, by poddać nowelizacji dopiero co ratyfikowany z takim trudem traktat uznano za nierealny zamiar.
Parasol ochronny
W toku rokowań, jakie toczyły się do późnych godzin nocnych, najwidoczniej udało się kanclerz przekonać partnerów o konieczności wprowadzenia poprawki do Traktatu Lizbońskiego. A jeśli nic się nie zmieni, to w przyszłości stały mechanizm antykryzysowy utrzyma w szachu zadłużenie budżetowe. Ów parasol bezpieczeństwa otwarty zostanie prawdopodobnie w 2013 roku. Wówczas to skończy się parasol ratunkowy, opiewający na 750 miliardów, a utworzony w związku z kryzysem greckim. Miał on na celu udaremnić spekulacje na rynku dewizowym, wymierzone w euro. Nowelizacja traktatu ma zapewnić utworzenie mechanizmu antykryzysowego, wyposażonego w unijny mandat.
Banki proszone do kasy
Teraz pora na szczegóły nowelizacji – mają być one dopracowane do grudnia. Jedno jest już pewne – gdyby w przyszłości jakiemuś państwu grupy euro zagrażało bankructwo, to w akcji ratunkowej udział muszą wziąć także i prywatni wierzyciele. Banki, które – jak podczas kryzysu greckiego – zarabiały krocie na dodatkowych opłatach z tytułu ryzyka, nakładanych na pożyczki państwowe, będzie można w przyszłości zmusić do zwrotu odsetek. A zatem Merkel udało się przeforsować najważniejsze punkty jej planu. Nie planuje się uchylenia zakazu wzajemnego przejmowania długów, zawartego w Traktacie Lizbońskim, podkreśliła kanclerz w piątek (29.10) we wczesnych godzinach rannych. Ale jeśli euro znajdzie się w niebezpieczeństwie, to państwa członkowskie będą mogły pośpieszyć z pomocą. Nie za darmo, rozumie się.
(dpa, rtr, afp) Andrzej Paprzyca
red. odp.: Małgorzata Matzke