Merz zirytował Hiszpanów. Nie bronił ich przed Trumpem
4 marca 2026
Po wizycie kanclerza Friedricha Merza w Białym Domu zaiskrzyło pomiędzy Berlinem a Madrytem. Szef hiszpańskiej dyplomacji José Manuel Albares przyznał, że jest „zaskoczony” postawą niemieckiego przywódcy, który nie zareagował w chwili, gdy w jego obecności i przed kamerami prezydent USA Donald Trump ostro skrytykował Hiszpanię, grożąc nawet embargiem handlowym.
– Jeśli dzielisz z innym krajem walutę, wspólną politykę handlową i wspólny rynek, oczekujesz takiej samej solidarności, jaką Hiszpania okazała na przykład Danii, gdy była ona zagrożona cłami z powodu prób podważenia integralności terytorialnej Danii w Grenlandii – powiedział Albares w rozmowie z hiszpańską stacją RTVE.
Hiszpanom nie spodobało się, że Merz nie tylko nie bronił ich przed krytyką Trumpa, ale zgodził się z nim, stwierdzając, iż Hiszpanię „należy przekonać” do zaakceptowania wyższego celu wydatków na obronność wyznaczonego przez NATO na poziomie 3,5 procent produktu krajowego brutto. – Nie wyobrażam sobie, żeby kanclerz Merkel lub kanclerz Scholz wygłosili takie oświadczenia – powiedział Albares. – Wtedy panowała inna, proeuropejska atmosfera.
Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>
Merz tłumaczy się dziennikarzom
Ostra krytyka Trumpa pod adresem Madrytu dotyczyła przede wszystkim stanowiska hiszpańskich władz w sprawie ataku USA na Iran. Prezydent USA oświadczył, że „niektóre kraje europejskie, takie jak Hiszpania, zachowały się okropnie”. I dodał, że Hiszpania faktycznie zakazała USA korzystać z jej baz. – Byli nieprzyjaźni – powiedział Trump w obecności kanclerza Niemiec. Poinformował, że polecił swojemu sekretarzowi skarbu Scottowi Bessentowi wstrzymać „wszelkie umowy” z Hiszpanią. Nie jest jasne, o jakich umowach mówił Trump.
Przed kamerami w Białym Domu Merz nie odniósł się do tych wypowiedzi Trumpa. Uczynił to dopiero później, w rozmowie z dziennikarzami, sprzeciwiając się groźbom Trumpa dotyczących zerwania stosunków gospodarczych z Hiszpanią. Merz podkreślił, że Hiszpania jest członkiem Unii Europejskiej. – W związku z tym prowadzimy negocjacje w sprawie umowy celnej z USA tylko wspólnie jako UE lub wcale – wyjaśnił. Nie ma możliwości, aby Hiszpania była traktowana w sposób szczególnie niekorzystny.
Wypowiedzi te zostały odebrane przez hiszpańskie media jako próba skorygowania przez Merza swojej postawy na spotkaniu z Trumpem.
„Nie dla wojny”
W środę (4.03.2026) premier Hiszpanii Pedro Sanchez potwierdził, że pomimo krytyki ze strony prezydenta USA, jego rząd sprzeciwia się atakowi USA i Izraela na Iran. – Tak zaczynają się wielkie katastrofy ludzkości – mówił w telewizyjnym wystąpieniu. – Nie można grać w rosyjską ruletkę losem milionów ludzi.
Jak dodał, problemów świata nie da się rozwiązać za pomocą konfliktów i bomb. konfliktami i bombami. – Stanowisko rządu hiszpańskiego można podsumować w kilku słowach: nie dla wojny – oświadczył.
Sanchez przypomniał o wojnie w Iraku i ostrzegł przed podobnymi negatywnymi skutkami, takimi jak wzrost terroryzmu i wzrost cen energii. Według hiszpańskiego premiera konsekwencje ataku na Iran są równie nieprzewidywalne i nie doprowadzą do bardziej sprawiedliwego porządku świata. Hiszpania nie będzie uczestniczyć w działaniach sprzecznych z własnymi wartościami i interesami tylko po to, aby uniknąć „represji ze strony kogoś” – powiedział Sanchez, nawiązując do krytyki i gróźb ze strony Donalda Trumpa.
DPA/ widz