Monitor edukacyjny: w niemieckich szkołach coraz gorzej
23 sierpnia 2025
„Sytuacja w niemieckich szkołach pozostaje zła. W porównaniu z rokiem 2024 nieznacznie się pogorszyła” – powiedział gazecie „Welt am Sonntag” ekspert Instytutu Gospodarki Niemieckiej (IW) w Kilonii. Podsumował w ten sposób wstępne dane z najnowszego monitora edukacyjnego IW, który zostanie przedstawiony za dwa tygodnie.
Według autorów wyraźny spadek jakości szkolnictwa można zaobserwować od 2015 roku. Jako jedną z przyczyn wskazano przeciążenie wielu szkół dużą liczbą dzieci uchodźców i migrantów.
„W ciągu ostatnich dziesięciu lat do szkół trafiło znacznie więcej dzieci, niż zakładali ministrowie kultury w 2010 roku. Większa liczba dzieci sama w sobie jest korzyścią dla kraju, ale w 2015 roku system szkolnictwa był przeciążony i nie znaleziono szybkich odpowiedzi na wyzwania związane ze wzrostem migracji uchodźców” – pisze „Welt am Sonntag”, cytując ekspertów IW.
W porównaniu z monitorem edukacyjnym z 2013 roku oceny w kluczowych obszarach znacznie spadły. Obszar integracji został oceniony średnio o około 44 punkty gorzej niż 12 lat temu. W przypadku jakości szkół wartość ta spadła o 28 punktów, a w przypadku ubóstwa edukacyjnego dzieci – minus 26 punktów.
Testy językowe dla czterolatków
Aby poprawić sytuacje, potrzebne są ukierunkowane działania – apeluje Plünnecke. Opowiada się on za obowiązkowymi testami językowymi. Jak mówi, obecnie dzieci w 30–40 procentach niemieckich szkół mają duże braki, jeśli chodzi o znajomość języka niemieckiego. Wiele nie osiąga nawet minimalnych kompetencji, na przykład w zakresie czytania.
Niemiecka minister edukacji Karin Prien powiedziała „Welt am Sonntag”, że w umowie koalicyjnej chadeków i socjaldemokratów uzgodniono „obowiązkową diagnostykę językową i rozwojową dla czteroletnich dzieci” w związku z pogarszającą się znajomością języka niemieckiego. Wczesne rozpoznanie potrzeby wsparcia umożliwia właściwa pomoc, dodała. „Kluczowa rolę odgrywają w tym rodzice” – zastrzegła Prien. I zapewniła, że celem nie jest nakładanie sankcji, a stworzenie dzieciom lepszych możliwości. Tymczasem partyjna ekspertka chadecji ds. polityki edukacyjnej Anne Koenig zasugerowała, by w „w razie wątpliwości rozważyć również skuteczne sankcje”.
Szkoła nie naprawi wszystkiego
Również naukowcy zajmujący się edukacją i stowarzyszenia domagają się podjęcia zdecydowanych działań. „Decydujące znaczenie dla sukcesu edukacyjnego ma nie tyle szkoła, co okres ją poprzedzający. Kariera edukacyjna dziecka kształtuje się już w przedszkolu. Zaniedbanie wsparcia powoduje ogromne koszty następcze. Profilaktyka jest tańsza niż naprawianie szkód przez całe życie” – powiedziała gazecie Havva Engin z Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Heidelbergu.
Przewodniczący Stowarzyszenia Edukacji i Wychowania Gerhard Brand domaga się mniej licznych klas, lepszego szkolenia dla nauczycieli przychodzących do zawodu i większego wsparcia społecznego. „Szkoła nie może jednak naprawić wszystkiego. Rodzice, gminy i stowarzyszenia muszą wnieść swój wkład. Potrzebne jest wspólne rozumienie edukacji jako szansy na życie” – zaznacza Brand, cytowany przez „Welt am Sonntag”.
KNA/ widz