1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Mozolne odkrywanie prawdy

14 sierpnia 2010

Od 9 miesięcy trwa proces "Iwana Groźnego" - Johna Demianiuka przed sądem w Monachium. Sędziowie usiłują z zawikłanych faktów historycznych i teorii odtworzyć obraz zbrodni dokonanej przez oskarżonego.

John Demianiuk
John DemianiukZdjęcie: AP

W sali A 101 monachijskiego sądu odbyło się dotąd 50 rozpraw dotyczących Johna Demianiuka. Zarzuca się mu pomoc w zabójstwie 27 900 Żydów w niemieckicm obozie zagłady Sobibór w 1943 roku. Przed monachijskim sądem stoi nie lada zadanie, pisze Suedeutsche Zeitung. Sędziowie mają dojść w procesie poszlakowym do tego, gdzie naprawdę przebywał Demianiuk przed 67 laty.


Różne wersje prawdy

50 rozpraw i ani centymetr bliżej prawdyZdjęcie: AP

Wersja Johna Demianiuka odbiega od tej oficjalnej. Według niego od czerwca 1942 do października 1944 roku był jeńcem wojennym Wermachtu i siedział w obozie w Chełmie. Dopiero później przyłączył się do własowców i walczył po niemieckiej stronie przeciwko sowieckiej armii. Tym czasem w akcie oskarżenia czytamy, że Demianiuka zwerbowały oddziały SS w Chełmie, a następnie od marca do końca września 1943 roku pracował, jako strażnik w obozie zagłady Sobibór. Prokuratura ma to dowody.


Brak świadków


Legitymacja służbowa - koronny dowód w procesieZdjęcie: picture-alliance/ dpa

Najważniejszym jest legitymacja służbowa z tego okresu, której prawdziwość potwierdzili zarówno niemieccy jak i amerykańscy eksperci.

Niestety, nie ma już świadków tych wydarzeń i sędziowie bardzo mozolnie rozwikłują zagmatwaną przeszłość Demianiuka. Proces utrudnia też obrońca oskarżonego Ulrich Busch. Nieustannie atakuje sędziów i prokuratorów zarzucając im brak obiektywizmu i stosowanie podwójnych standardów, pisze Sueddeutsche Zeitung. Niemieckie sądy uniewinniały w latach 50-tych i 60-tych SS-manów, którzy tłumaczyli swoje okrucieństwo w czasie wojny tym, że wypełniali tylko rozkazy. Z Demianiuka robi się teraz kozła ofiarnego, mówi adwokat Busch. Będąc ofiarą narodowego socjalizmu ma teraz odpokutować za zbrodnie Niemców w tamtym okresie, pyta na każdej rozprawie obrońca Demianiuka.

Strategia obrony

W drodze na salę rozprawZdjęcie: AP

Jednocześnie Ulrich Busch gra na zwłokę. "Ma nieskończenie długą listę pytań i zwyczaj podawania wszystkiego w wątpliwość, co prowadzi do spowolnienia całego procesu", komentuje Sueddeutsche Zeitung. "Za strategią kryje się nadzieja, że w którymś momencie 90-letni Demianiuk nie będzie już w stanie zasiąść więcej na ławce oskarżonych", dodaje gazeta. Jednocześnie sędziwie uważają, że stan zdrowia oskarżonego jest bardzo dobry. On sam tylko od czasu do czasu skarży się na bóle głowy oraz przyjmuje kroplówki z powodu choroby szpiku kostnego. Kiedy parokrotnie nie chciał stawić się na sali sądowej, przywieziono go siłą.

Obecnie trwa przerwa letnia w procesie. Od 13 września rozpoczną się ponownie przesłuchania, które potrwają do grudnia. "Jednak nadzieja na konkretny wyrok jest stosunkowo niewielka", uważa Sueddeutsche Zeitung.

Sueddeutsche Zeitung / Alexandra Jarecka

red. odp.: Marcin Antosiewicz