Mundial na stole
10 czerwca 2010
W 1924 roku Edwin Mieg, właściciel małej, rodzinnej firmy zabawkarskiej w Villingen-Schwenningen w Schwarzwaldzie wpadł na genialny pomysł. Wiedząc, jaką popularnością cieszy się piłka nożna, wymyślił jej stołową odmianę dla każdego. No, prawie dla każdego, bo w tamtych czasach prawdziwą, skórzaną piłkę do gry "w nogę" mieli tylko chłopcy z zamożniejszych rodzin. Grę Tipp-Kick też mogły znaleźć pod choinką głównie dzieci z lepszych domów, ale to wtedy zaczęła się wielka kariera tej zabawy i zabawki.
Co to jest Tipp-Kick?
Mówiąc najprościej, Tipp-Kick to nieco bardziej skomplikowana technicznie odmiany stołowej gry w piłkarzy na sprężynkach. Główna różnica polega na tym, że plastikowe figurki piłkarzy mają nad głową czerwony guziczek, którego naciśnięcie powoduje kopnięcie przez danego gracza piłki w formie kostki z czternastoma ściankami, z których 7 jest białych, a pozostałe 7 czarnych.
Przed meczem każdy z graczy wybiera - tak jak w szachach - biały lub czarny kolor. Podczas gry kolejny ruch, a raczej kolejne kopnięcie, wykonuje ten z graczy, którego kolor będzie na wierzchu graniastej piłki-kostki. Druga różnica polega na tym, że w grze w Tipp-Kick można bronić strzałów przeciwnika na bramkę, przesuwając w lewo lub prawo figurkę własnego bramkarza przez naciśnięcie specjalnego przycisku.
To wszystko. Proste i genialne w swej prostocie, jak wszystkie gry, które zrobiły światową karierę. Od 1924 roku firma Mieg Sport plus Spiel sprzedała ponad pięć milionów egzemplarzy gry. Standardowa odmiana Tipp-Kick kosztuje dziś w Niemczech około 30 euro.
Mundial = wzrost sprzedaży
Każdy rok wielkich sukcesów niemieckiej jedenastki narodowej był rokiem rekordowych obrotów firmy ze Schwarzwaldu, którą dziś prowadzą w trzecim pokoleniu Mathias i Jochen Mieg. Tak było w roku 1954, kiedy to Niemcy nieoczekiwanie pokonali w finale złotą jedenastkę Węgier i zdobyli w Bernie w Szwajcarii tyuł mistrza świata. Edwin Mieg wprowadził wtedy do gry ruchomą figurkę bramkarza Toniego, nazwanego tak dla uczczenia legendarnego Toniego Turka, który w dużym stopniu przyczynił się do "cudu w Bernie". W tamtym, pamiętnym dla niemieckiego futbolu, roku, sprzedano aż 180 tysięcy pudełek z grą Tipp-Kick.
Ten rekord udało się pobić dopiero w roku 2006, a więc utrzymał się ponad pół wieku! Kiedy Niemcy śnili na jawie baśń gorącego, piłkarskiego lata, w Villingen-Schwenningen pracowano na trzy zmiany. Wysiłek się opłacił. Sprzedano wtedy prawie 200 tysięcy egzemplarzy gry.
Jak za dawnych, dobrych czasów?
W firmie Mieg Sport plus Spiel do dziś pracuje się tak, jak za czasów dziadka Edwina. Do kartonowych pudełek, mała grupa pracowników najmniejszej firmy zabawkarskiej w Niemczech, wrzuca zmontowane wcześniej ręcznie boisko z bramkami, bramkarzami i zawodnikami w polu. Czysta nostalgia.
W latach 90-tych kurczowe trzymanie się tradycji omal nie rozłożyło firmy, która nie była w stanie sprostać stale rosnącym kosztom pracy w Niemczech. Mathias i Jochen Mieg byli zmuszeni wysłać co tydzień do Tunezji ciężarówką ładunek figurek graczy do pomalowania. Część produkcji przeniesiono wtedy także do Chin.
Odkryto znaczenie reklamy i marketingu. Pojawiły się specjalne wersje gry z figurkami graczy z cynku, w kartonowych opakowaniach retro pomalowanych tak, jak przed wojną.
Specjalna wersja na mundial
Na Mundial 2010 w RPA firma przygotowała specjalną wersję gry: klienci mają do wyboru wszystkie 32 drużyny uczestniczące w mistrzostwach w ich strojach narodowych. Oczekuje się, że w tym roku uda się sprzedać sto tysięcy egzemplarzy gry, dwa razy więcej niż w zwykłych latach.
Ciekawostką są, pewne już, plany wydania damskiej odmiany gry pod nazwą Miss Tipp-Kick z okazji mistrzostw świata kobiet w piłce nożnej w roku przyszłym. Obok samej gry można też kupić różne, związane z nią gadżety. Zupełnie jak w prawdziwym futbolu! No i dobrze, bo gra w Tipp-Kick ma wielu entuzjastów na całym świecie, którzy też mają swój własny mundial.
Julia Graven / Andrzej Pawlak
red. odp. Bartosz Dudek